"Fryzjer" oskarża wiceprezesa PZPN

Główny podejrzany w aferze korupcyjnej w polskim futbolu Ryszard F. "Fryzjer" oskarżył o udział w tym procederze Eugeniusza Nowaka, wiceprezesa PZPN i prezesa Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej
Czarna Skrzynka: "Fryzjer" goli dziennikarzy

W wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" F. sugerował, że Nowak miał pomagać zespołom Kujawiaka Włocławek i potem Zawiszy S.A. w II lidze w załatwianiu meczów.

Waldemar Wojtkowiak: Ryszard F. wskazał pana jako osobę zamieszaną w aferę korupcyjną. Co pan na to?

Eugeniusz Nowak: To są jakieś konfabulacje człowieka, na którym ciążą poważne oskarżenia. Jest aresztowany i próbuje się bronić zrzucając winę na innych. Nie wiem jednak, czy te prostackie sugestie mu pomogą. To wszystko to totalne bzdury. Nie da się inaczej tego nazwać.

Ale wyjazd do Malezji z drużyną Kujawiaka Włocławek, o którym on wspomina, nie jest wymysłem.

I co z tego wynika? On pyta, po co pojechałem do Malezji, dając do zrozumienia, że było w tym coś złego. Nigdy nie ukrywałem, że byłem tam z drużyną z Włocławka. Dostałem zaproszenie i pojechałem, ale czy to przestępstwo?

Zresztą takich oskarżeń tam jest mnóstwo. Ryszard F. pyta np. dziennikarzy: "Zobaczcie, kto jest wiceprezesem PZPN i kto był blisko Zawiszy S.A.?" A ja się pytam: o czym to świadczy? Zawsze pomagałem klubom, które zwróciły się do mnie o pomoc, ale ona nigdy nie miała charakteru korupcyjnego. Nigdy w żaden sposób nie wpływałem na to, co działo się na boisku.

W przeszłości często miał pan kontakt z Ryszardem F.?

Nigdy nie mieliśmy żadnych kontaktów. Ja wiem kim on jest, a on wiem kim ja jestem i tyle. Być może się spotkaliśmy, jakieś 6-7 lat temu, gdy jeździłem na mecze jako delegat. Bywałem we Wronkach, ale nie pamiętam żadnego spotkania z tym panem. Na pewno nigdy nie rozmawialiśmy sam na sam. Jeśli się widzieliśmy, to tylko na spotkaniach z udziałem większej liczby osób.

Nie zmienia to jednak faktu, że pod pana adresem padły poważne oskarżenia. Będzie się pan bronił?

Ten pan rzucił pewne sugestie. Jednak jako oskarżony może kłamać i opowiadać różne rzeczy. Rozmawiałem już z prawnikiem, ale co mamy zrobić? Przecież on w tym wywiadzie mówi, że ja tylko pomagałem w załatwianiu różnych rzeczy. Ale niby na czym ta pomoc miała polegać? Tam nie ma żadnych konkretów. Nie mam z tym nic wspólnego i jest mi przykro, że tak się stało. Jestem zniesmaczony całą tą sprawą.

Możliwe jednak, że będą chcieli teraz z panem porozmawiać prokuratorzy?

Jeśli prokurator będzie chciał porozmawiać, to proszę bardzo. Ale myślę, że do tego potrzebne są jakieś dowody, a tych nie ma, dlatego że po prostu one nie istnieją, bo istnieć nie mogą. Ja wiem co w życiu zrobiłem i nie mam sobie nic do zarzucenia.

Ryszard F. o Nowaku w "Przeglądzie Sportowym":

O współpracy Nowaka z Wojciechem K. (był zatrzymany w związku z aferą korupcyjną) byłym prezesem Kujawiaka Włocławek i Zawiszy S.A.:

F.: - To jest do d... śpiew, że Wit Ż. pomógł bydgoszczanom.
"PS" - To kto pomagał w awansie do ekstraklasy prezesowi bydgoszczan Wojciechowi K.?
F. - Przecież K. nie potrzebował mojej pomocy. Zobaczcie do kogo miał najbliżej! Z kim był przez ścianę! I kto jest wiceprezesem PZPN.

Więcej o: