Sport.pl

Okoniewski: Muszę zająć się barkiem

- Dobrze, że niczego sobie nie złamałem w Ostrowie. Moja przerwa w startach potrwa pewnie dziesięć, może czternaście dni - twierdzi Rafał Okoniewski, który doznał kontuzji barku w wygranym przez Polonię 47:42 meczu nad Intarem


Mikołaj Rogoziński: Od pańskiego upadku w Ostrowie minęło już kilkadziesiąt godzin. Czy ból w kontuzjowanym ramieniu nadal jest tak silny?

Rafał Okoniewski: Cały czas niestety mnie boli. Podczas tej całej sytuacji nieszczęśliwie mną obróciło i spadłem na prawy bark. Jedno szczęście, że nie ma żadnych złamań.

Lekarze zaordynowali pewnie przerwę w startach?

- Zgadza się, muszę przejść teraz małą rehabilitację i odpocząć od żużla. Nie ma mowy o jakimkolwiek przeciążaniu ramienia. Korzystam m.in. krioterapii oraz specjalnych maści. Później dojdą do tego może także zabiegi wodne i masaże. Mam więcej czasu dla swojej rodziny.

Kiedy planuje pan wsiąść na motocykl?

- Jeszcze nie wiem, wszystko zależy od przebiegu leczenia. Dobrze, że kolejny mecz Polonii jest dopiero w następną niedzielę (21 września, rewanż z Intarem - przyp. red), więc pewnie nie stracę okazji do występu w lidze. Myślę, że przerwa potrwa jakieś 10-14 dni.

Spodziewał się pan takiej dominacji Polonii w końcówce sezonu?

- Nasz awans jest już praktycznie przesądzony. W ostatnich tygodniach udaje nam się niemal wszystko i to w osłabieniu, bez Jonasa Davidssona. Jeśli wszyscy w drużynie robią swoje wtedy o wiele łatwiej o jakiś spektakularny wynik. Myślę, że nie zawiedliśmy naszych kibiców ani szefostwa drużyny.

Początek sezonu był słaby, ale od kilku tygodni jest pan w coraz lepszej dyspozycji. Skąd taka metamorfoza?

- To efekt kilku czynników, zmian, które wprowadziłem. Zmieniłem mechanika, dużo częściej startuję w lidze szwedzkiej i powoli wszystko się jakoś odblokowało.