Andreas Jonsson ma dosyć Szwecji. Chce zostać Polakiem.

Najlepszy żużlowiec bydgoskiej Polonii Andreas Jonsson złożył wniosek o polskie obywatelstwo. To protest przeciwko krzywdzącym go decyzjom szwedzkiej federacji motocyklowej
W ciągu ostatniego miesiąca zaszły w życiu Jonssona wielkie zmiany. 14 sierpnia urodził mu się syn Vincent, a teraz żużlowiec Polonii chce otrzymać polskie obywatelstwo. - Złożyłem już taki wniosek - przyznaje Jonsson, który swoje plany związane ze staraniem się polskie obywatelstwo zdradził oficjalnie w Szwecji. Skarżył się na działania SVEMO, szwedzkiej federacji motocyklowej.

Powodem jest kara, którą żużlowiec otrzymał za przerwanie występu w mistrzostwach Szwecji w sierpniu. Wówczas na torze w Avesta były bardzo trudne warunki atmosferyczne. - Padał silny deszcz i tor był moim zdaniem tak niebezpieczny, że postanowiłem przerwać jazdę. Rok temu zabił się na torze Kenny Olsson i wszyscy zaczęli mówić nagle o bezpieczeństwie, a teraz działacze chcieli imprezę za wszelką cenę kosztem bezpieczeństwa uczestników tylko po to, aby się odbyła w terminie - powiedział Jonsson szwedzkiej agencji prasowej TT.

- Nic nie wiedziałem o takich działaniach Andreasa. W Bydgoszczy mamy zadanie zbudowania zespołu, który będzie stać na awans do czołowej czwórki ekstraligi w przyszłym sezonie. Ewentualne otrzymanie polskiego obywatelstwa przez niego może się przydać przy konstruowaniu ekipy - mówi trener Polonii Zenon Plech.

W nowym sezonie w ekstralidze musi bowiem występować trzech Polaków, zawodników z licencją Z (w tym był obowiązek posiadania dwóch takich żużlowców). Przypomnijmy, że o polskie obywatelstwo stara się także drugi z liderów Polonii, Emil Sajfutdinow. Polski paszport Jonssona przyda się też naszej reprezentacji, w której startuje już Norweg Rune Holta. - Zobaczymy przede wszystkim, czy Jonsson będzie miał to nasze obywatelstwo. Wiadomo, że Rune Holta jeździ w naszej drużynie reprezentacyjnej, więc taki casus już jest. Zależeć to będzie od formy Jonssona. Wszyscy są równi. To sprawa przyszłości i oczywiście decyzji trenera reprezentacji Marka Cieślaka - wyjaśnia Piotr Szymański, szef Głównej Komisji Sportu Żużlowego.