Sport.pl

Delecta na dnie tabeli PlusLigi

Bydgoscy siatkarze mieli zainkasować trzy punkty w pojedynku z najsłabszym w ekstraklasie Jadarem Radom. Goście do tej pory w czterech spotkaniach wygrali tylko jednego seta. W piątek w Łuczniczce dali jednak gospodarzom lekcję siatkówki




Chyba tylko najwięksi pesymiści brali pod uwagę taki scenariusz. W Bydgoszczy spotkały się dwa zespoły, które do tej pory nie wygrały jeszcze meczu i wiadomo było, że przegrany spadnie na ostatnie miejsce w tabeli PlusLigi. Jednak Delecta w przeciwieństwie do gości miała na swoim koncie punkt wywalczony przed tygodniem w Gdańsku. Jadar mógł się pochwalić zaledwie jednym wygranym setem.

Wydawało się, że faworyzowani podopieczni Rostislava Chudika nie będą mieć problemów z odniesieniem zwycięstwa. Niestety już od pierwszego seta prym na parkiecie wiedli goście.

- Ludzie mówili o nas, jak o najgorszym zespole w tej lidze. Chcieliśmy im pokazać, że za wcześnie wydali na nas wyrok - mówił po spotkaniu Maciej Pawliński, jeden z najlepszych zawodników wśród radomian. Ataki jego i Wojciecha Żalińskiego siały prawdziwy popłoch w szeregach gospodarzy.

- Jestem w szoku. Nie wiedziałem, że kilku ich zawodników potrafi tak dobrze grać - chwalił rywali trener Chudik. W prowadzonym przez niego zespole tradycyjnie już szwankowało przyjęcie. Momentami nasi zawodnicy sprawiali wrażenie, jakby widzieli się po raz pierwszy na parkiecie. Słowacki szkoleniowiec jeszcze w pierwszym secie próbował ratować sytuację, sadzając na ławce Stanisława Pieczonkę i Martina Sopko. Ich miejsce zajęli młodzi Maciej Krzywiecki i Wojciech Kozłowski. Szczególnie ten pierwszy prezentował się znacznie lepiej, aniżeli bardziej doświadczony Pieczonka. Po dwóch łatwo przegranych przez Delektę setach kibice zaczęli gwizdami wyrażać swój sprzeciw wobec postawy ich ulubieńców. Brawami nagrodzony został tylko debiutujący w Łuczniczce Marcin Nowak. Jego wejście ożywiło grę bydgoszczan, którzy w trzeciej partii wykorzystali słabszą postawę Jadaru i pewnie zwyciężyli do 16.

Kiedy wydawało się, że możliwy jest nawet tie-break, ponownie błędy zaczęli popełniać gracze Delekty. Wystarczy powiedzieć, że w czwartym, ostatnim secie posłali 8 piłek w aut, psując 5 zagrywek.

- Przy takiej grze nie można myśleć o zwycięstwie. Nie wiem co się stało - tłumaczył Chudik.

Nasi siatkarze poza trzecim setem popełniali proste błędy, które bez problemu wykorzystywali goście.

- Moi chłopcy w końcu uwierzyli w to, że potrafią dobrze zagrać. Ten mecz miał być dla nas przerwaniem złej passy i cieszę się, że tak się stało - mówił Mirosław Zawieracz, szkoleniowiec radomian.

Bydgoszczan czekają teraz poważne rozmowy i z trenerem, i z zarządem. Nadal też trwają poszukiwania nowych zawodników na pozycję przyjmującego. Jednym z kandydatów jest Niemiec Eugen Bakumovski, który jeszcze niedawno grał w Kędzierzynie-Koźlu.

Czy jednak znajdzie on zatrudnienie w Delekcie? - Nie potrafię odpowiedzieć teraz na to pytanie. Zresztą nie wiem, czy my potrzebujemy nowych zawodników. Musimy porozmawiać w klubie, bo nie rozumiem, dlaczego np. Krzywiecki, choć grał dużo lepiej niż Pieczonka, to spędzał od niego znacznie mniej czasu na parkiecie. Jak widać, najpierw trzeba kilka rzeczy wyjaśnić, a potem zapadnie decyzja - mówił Piotr Sieńko, prezes Delekty.



Delecta - Jadar 1:3 (15:25, 19:25, 25:16, 18:25)

Delecta: Cerven, Janczak, Sopko, Kokociński, Lipiński, Pieczonka, Dębiec (libero) oraz Krzywiecki, Augustyn, Kaczmarek, Kozłowski, Nowak.

Jadar: Maciończyk, Małecki, Kosok, Żaliński, Pawliński, Terlecki, Stańczak (libero) oraz Hernandez, Owczarski, Salas.

-