Mirosław Noculak: Zawodowa liga pasuje do Bydgoszczy jak ulał

- Bydgoszcz to świetne miejsce na zawodową koszykówkę, a rok 2009 to idealny czas, bo mamy mistrzostwa Europy. Znacznie lepsze byłoby jednak zbudowanie drużyny na miejscu, na bazie miejskiej spółki, niż przenoszenie go z zewnątrz - mówi Mirosław Noculak, trener i menedżer, obecnie ekspert i sportowy komentator TVP


O tym, że Bydgoszcz otrzymała propozycję przekazania drużyny koszykarskiej ekstraklasy, poinformował prezydent miasta Konstanty Dombrowicz. - Nic więcej nie mogę na ten temat teraz powiedzieć. Jeśli się znajdą odpowiednie pieniądze, będzie można o tym pomyśleć - stwierdził.



Rozmowa z Mirosławem Noculakiem



Wojciech Borakiewicz: Zgłasza się miasto, które nie daje rady utrzymać swojej drużyny koszykarskiej i chce ją przenieść do Bydgoszczy. Czy to ma sens?

Mirosław Noculak: To jest zawsze dyskusyjna sprawa, ale powiem może w ten sposób: Bydgoszcz to bardzo dobre miejsce, żeby znalazł się tutaj zawodowy klub. Jest tradycja, pamiętam tłumy, które oglądały w ekstraklasie mecze Astorii, a to przecież było całkiem niedawno. Znajduje się w nim świetna i nowoczesna hala, jedna z najlepszych w Polsce. Warunki są więc idealne. Poza tym trudno znaleźć lepszy czas na zafundowanie sobie zespołu w ekstraklasie niż rok 2009. We wrześniu mamy w Polsce mistrzostwa Europy. Do tego przecież jedna z grup drugiej, bardzo ciekawej fazy mistrzostw będzie rozgrywać swoje mecze w Łuczniczce.

Druga rzecz to kwestia prawna. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, więc nie jestem w stanie rozstrzygnąć jej ostatecznie. Sądzę jednak, że możliwe jest przeniesienie spółki sportowej z miasta do miasta. Wiążą się z tym oczywiście pieniądze.

Pozostaje jeszcze sfera emocjonalna tego przedsięwzięcia, najtrudniejsza do przeprowadzenia. Nowy zespół musi mieć przecież kibiców. Zbudowanie tej kibicowskiej akceptacji nie zawsze się udaje. Podam przykład z USA, gdzie po przeniesieniu zespołu z Vancouver do Memphis, Grizzlies egzystują w nowym mieście, ale mają problemy z akceptacją.

Czy z tego powodu należy zrezygnować z planów przeprowadzki Dominet Bank Ekstraligi nad Brdę?

- Wcale nie uważam, że zawsze trzeba czekać na rozwój i postęp w drodze naturalnego awansu. Bydgoszcz zasługuje na zawodową koszykówkę i jeśli taka szansa jest, warto się jej przyjrzeć. Szanuję ambicje i pracę zespołów w I i II lidze, takich jak obecna Astoria. Niech tak dalej działają, ale zawodowy basket to inna bajka. Zachowując proporcje: I i II liga to jak rozgrywki akademickie NCAA w USA, a PLK jest jak NBA. Zdaję sobie niestety sprawę, że ta różnica się ostatnio zaciera. I żałuję tego.

Proszę powiedzieć, dlaczego akurat do Bydgoszczy dotarła taka propozycja?

- Bo miasto jest bardzo aktywne w sferze sportu. O tym się w Polsce mówi. Bydgoszcz jest dużym miastem i w takich ośrodkach powinny się znajdować zawodowe kluby. One wrócą do nich.

Na razie mamy jednak odwrotną tendencję. Przodują w ekstraklasie zespoły ze Starogardu Gdańskiego, Koszalina, Kołobrzegu. Jest w PLK Kwidzyn i Jarosław, a nie - co było największą porażką naszej koszykówki - Wrocław.

- Jestem przekonany, że Wrocław wykupi dziką kartę i wróci szybko do ekstraklasy. Nie na darmo z Turowa Zgorzelec poszedł prezes do Śląska, tej założonej już piłkarskiej spółki z miastem. Basket też powstanie na tym fundamencie. Zawodowa ekipa odrodziła się w Poznaniu. Być może Asseco przeniesie się z Sopotu do Rzeszowa.

Według pana Bydgoszcz mogłaby znaleźć ponownie miejsce dla siebie w tym gronie?

- Nie ma lepszego momentu, żeby od października 2009 roku pojawił się w tym mieście zespół ekstraklasy. Sądzę jednak, że znacznie lepsze byłoby jednak zbudowanie drużyny na miejscu, niż przenoszenie jej z zewnątrz. Podstawą powinna być spółka z miastem jako wiodącym partnerem i wspomagającymi sponsorami.

Rozmawiał Wojciech Borakiewicz