Rafał Okoniewski: Polonię stać na wiele

Tradycyjnie już w wielkanocny poniedziałek zespoły żużlowej ekstraligi rozegrają kolejne spotkania. Bydgoska Polonia w Gorzowie zmierzy się (godz. 16) ze Stalą


Oba zespoły zupełnie różnie rozpoczęły przed tygodniem ligową inaugurację. Polonia u siebie pokonała Atlas Wrocław (47:43), a Stal została rozgromiona (29:61)w Lesznie przez Unię. Jednym z tych, którzy zawiedli, jest Rafał Okoniewski, były żużlowiec klubu z Bydgoszczy.



Rozmowa z Rafałem Okoniewskim



Marta Paepke: Po słabej inauguracji do meczu z Polonią przygotowujecie się chyba wyjątkowo intensywnie?

Rafał Okoniewski: Niestety w Lesznie gorzej nie mogło być. Wszyscy pojechaliśmy poniżej oczekiwań i każdemu poszło kiepsko. Teraz staramy się poprawić wszystko. Ja cały tydzień jeżdżę z silnikami, poprawiam, dopasowuję i staram się dojść do jak najlepszej formy. Musimy pojechać lepiej, żeby odbudować zaufanie do drużyny, ale po takiej porażce jest ciężko.

W przygotowaniach popełniony został jakiś błąd?

Różnie to bywa. Myślałem, że wszystko jest w porządku, a okazało się, że nie do końca, dlatego teraz to nadrabiam. Same przygotowania przebiegły normalnie, jak co roku. Ćwiczenia na hali, siłownia i cross.

Jeździł pan za granicą?

Nie i brakuje mi jazdy. Pierwszy raz na tor udało mi się wyjechać w Gorzowie dopiero trzy tygodnie temu. Do pierwszego meczu miałem odjechane zaledwie dwa sparingi i kilka treningów. Wiadomo jednak, że trening, ani nawet sparing nie jest meczem i nie można po nich spodziewać się, że go zastąpi. Dlatego w lepszej sytuacji są żużlowcy jeżdżący w Wielkiej Brytanii, bo w chwili obecnej za nimi jest już osiem spotkań, a w Szwecji zaczynamy w zasadzie dopiero w maju, więc nie miałem okazji żeby "wjeździć się". Na szczęście w tym tygodniu miałem 2 dni treningów i finał eliminacji krajowych do Grand Prix i liczę na to, że będzie lepiej.

Jaki jest gorzowski tor?

Na pewno zupełnie inny niż bydgoski. Krótszy, z inną nawierzchnią, zupełnie inną geometrią. Żeby się do niego przyzwyczaić, trzeba na pewno spędzić na nim trochę czasu, którego dotychczas było mało ze względu na pogodę.

Czy spotkanie z drużyną, w której jeszcze w ubiegłym sezonie pan startował, wyzwala dodatkową motywację?

Właściwie nie przeszkadza to i nie pomaga. Trzeba podejść do każdego spotkania jednakowo, najlepiej wyzbywając się ciążącej presji. Mówi się, że trzeba jeździć na luzie, ale w tym wypadku chyba tak zupełnie się nie da. Chciałbym pojechać po prostu normalnie, jak w każdym innym meczu.

A jak ocenia pan obecny zespół Polonii?

Stać ich na wiele, bo to jest dobry klub. Pokazali to wygrywając pierwszy mecz. Traktujemy ich bardzo poważnie, a spotkanie na pewno będzie emocjonujące i spodoba się kibicom.

Spotykacie się w dość szczególnym terminie, w lany poniedziałek. Jak wygląda Wielkanoc żużlowca?

Święta są krótkie i mało rodzinne. Będę musiał zostać w Gorzowie w sobotę, bo możliwe, że będziemy trenować. Mimo wszystko na pewno je uczcimy i będzie miło, choć pewnie nie tak, jak życzylibyśmy sobie tego. Jest to jednak wpisane w ten zawód. Więcej luzu było zimą, w czasie Bożego Narodzenia.

Zrobi pan sobie Wielkanoc później?

Nie, bo nie ma na to czasu. Teraz zaczął się sezon i święto, nie święto, trzeba jechać.

Rozmawiała Marta Paepke







Awizowane składy

Stal: 9. Tomasz Gollob, 10. Rafał Okoniewski, 11. Peter Karlsson, 12. Matej Zagar, 13. Rune Holta, 14. Adrian Szewczykowski, 15. Tomas Jonasson.

Polonia: 1. Andreas Jonsson, 2. Jonas Davidsson, 3. Antonio Lindbaeck, 4. Krzysztof Buczkowski, 5. Tomasz Chrzanowski, 6. Emil Sajfutdinow, 7. Mikołaj Curyło.





Czekamy na Pocking

W niedzielę w niemieckim Pocking odbędzie się runda kwalifikacyjna Indywidualnych Mistrzostw Świata. W gronie startujących jest m.in. żużlowiec Polonii Antonio Lindbaeck. Jeśli jednak zawody np. w powodów opadów deszczu zostaną przełożone na poniedziałek, to automatyczne przełożone zostaną też wszystkie spotkania Speedway Ekstraligi zaplanowane na 13 kwietnia.