Jonsson nie boi się bata

. Leszek Tillinger, prezes ŻKS Polonia narzekał wczoraj na słabą postawę kapitana drużyny Andreasa Jonssona. Mówił nawet o wymianie go na Nickiego Pedersena. Zmiany nie będzie. - To jest jakieś nieporozumienie - mówi menedżer Szweda Dawid Kozioł.
Tillinger skrytykował otwarcie lidera swej drużyny po klęsce w Gorzowie. Jonsson w sześciu startach wywalczył 10 punktów, ale ani razu nie przyjeżdżał na metę jako pierwszy. Do tej pory wygrał zresztą tylko jeden wyścig. - Miał być naszym liderem, ale jest na to za słaby. - grzmiał prezes Polonii. Nic z tego. Jonsson oczywiście pozostanie w naszym klubie, a szansę do rehabilitacji będzie miał już w najbliższą niedzielę (początek meczu o 16.00).



Rozmowa z Dawidem Koziołem

Marta Paepke: Jak Andreas Jonsson zareagował na zarzuty prezesa LeszkaTillingera?

Dawid Kozioł, menedżer Jonssona: To jest jakieś nieporozumienie, bo o słowach prezesa dowiedziałem się od was. My nie dostaliśmy żadnej informacji i zadzwoniłem do klubu i okazało się, że wszystko jest w porządku. Uważamy sprawę za niebyłą, bo nie było żadnych rozmów na ten temat.

Czy Jonsson nie przestraszył się, że może go wypchnąć z zespołu Nicki Pedersen?

- On nie potrzebuje bata, czy stawiania go pod murem dla lepszego wyniku. Może być wręcz odwrotnie i takie pogłoski na pewno nie przyniosą żadnego efektu.

Ale wyniki na torze muszą jednak niepokoić?

- Andreas się nimi przejął i nie szuka wymówek dla słabszego występu. Jest początek sezonu i na pewno nie jest to czas na podsumowanie. Niektórzy zawodnicy potrzebują kilku tygodni, a niektórzy połowy sezonu, żeby się rozjeździć. Bardzo mocno pracowaliśmy zimą nad sprzętem, ale teraz potrzeba trochę czasu żeby zacząć z tego korzystać. Dlatego teraz chcemy po prostu jeździć.