Sport.pl

Bój ognia z wodą - o brąz w lidze siatkarek

- W Polsce jest tylko dwóch trenerów w żeńskiej siatkówce: jednym z nich jestem ja, drugiego nazwiska nie wymienię - to słowa Jerzego Matlaka sprzed niemal roku. Wtedy nie zdradził, kogo ma na myśli. Dziś można przypuszczać, że docenił Piotra Makowskiego
GCB Centrostal i Farmutil Piła zaczynają jutro pojedynek o brązowy medal w PlusLidze. To będzie ciekawa walka starych rywali, ale jeszcze bardziej interesujące jest starcie trenerów obu zespołów. Jerzy Matlak z Farmutilu to pierwszy szkoleniowiec polskiej reprezentacji. Piotr Makowski prowadzący GCB Centrostal jest drugim trenerem kadry.

Ta dwójka, którą dzieli całe pokolenie (Matlak jest starszy od Makowskiego, aż o 23 lata), będzie ze sobą po zakończeniu sezonu najściślej współpracować. Od połowy maja zaczynają się bowiem przygotowania naszej reprezentacji do wrześniowych mistrzostw Europy, które zostaną rozegrane w Polsce.

Zanim jednak obaj trenerzy zajmą się kadrą, muszą stanąć oko w oko i rozegrać bój o brązowy medal w lidze. Dla Matlaka będzie to, przynajmniej na czas pracy z reprezentacją, ostatnie na razie zadanie w Pile (pierwszy trener kadry nie może pracować w klubie). Makowski nie musi się rozstawać z GCB Centrostalem i wróci na jego ławkę w kolejnym sezonie.

Ich obu różni nie tylko wiek i trenerski staż. Matlak jest jak ogień. Znany z wybuchowości i temperamentu, potrafi bezlitośnie skrytykować swoje zawodniczki. Lista określeń, jakich musiały wysłuchać i przełknąć bez słowa siatkarki pilskiego Farmutilu, jest długa. Ostatnie z tych barwnych padło podczas półfinałowego meczu jego drużyny z Muszynianką. Pilanki oddawały go bez walki i koniecznego dla Matlaka "hartu", więc krzyczał do nich: "Zdejmijcie pieluchy, słyszycie, zdejmijcie pieluchy!".

To akurat jedno z łagodniejszych zdań, jakie ognisty trener Farmutilu i reprezentacji wypowiadał. Dla zawodniczek jest jednak wielkim autorytetem i dlatego wysłuchują go od lat z cierpliwością. Bo ma wyniki. Z osiemnastoma medalami w lidze jest bezkonkurencyjnie najlepszy w krajowym rankingu trenerów.

- Odkąd zaczęłyśmy zdobywać mistrzowskie trofea, jesteśmy cały czas na topie i walczymy o medale. Każdy sezon jest ciężki, tym bardziej że coraz bardziej się osłabiamy. Naszym atutem jest jednak trener Matlak, który - jak mało kto - potrafi nie tylko zmotywować, ale i znakomicie przygotować zespół do sezonu - ocenia kapitan Farmutilu Agnieszka Kosmatka.

Matlak nigdy też się nie bał mówić bez ogródek o sytuacji w polskiej siatkówce i o sobie - W Polsce jest tylko dwóch trenerów w żeńskiej siatkówce: jednym z nich jestem ja, drugiego nazwiska nie wymienię - tak stwierdził np. rok temu.

To też jeden z powodów, że tak długo pomijano go przy wyborze trenera reprezentacji.

Ten drugi w kadrze, czyli Makowski, jest jego przeciwieństwem: bydgoszczanin jest ostrożny w wypowiedziach, zwykle nie krytykuje otwarcie swych zawodniczek i jak ognia unika kontrowersyjnych opinii o innych. I podobnie jak Matlak ma wielki autorytet w swej drużynie.

We dwójkę w kadrze będą się więc dobrze uzupełniać. Fakt, że Matlak zaproponował współpracę bydgoskiemu trenerowi, jest też pewną niespodzianką i bardzo dobrze świadczy o jego osobowości. Pojedynki naszej drużyny z Piłą są w żeńskiej siatkówce, jak prawdziwe derby. Toczą się od lat i bywały w ich trakcie niesnaski - jak to w derbach bywa.

Dla Matlaka nie miało to żadnego znaczenia. Jako najbliższego współpracownika chciał tylko Makowskiego. A szkoleniowiec GCB Centrostalu chwali swego nowego szefa. - Jego wyniki najlepiej o nim świadczą. To wybitny znawca siatkówki.

Od jutra jednak wzajemne grzeczności się skończą, bo stawką meczów jest brązowy medal (zdobędzie go zespół, który wygra trzy spotkania, kolejne odbędzie się 25 kwietnia w Łuczniczce o godz. 17, ewentualny czwarty - znowu u nas, 26 kwietnia o godz. 12).

Pewne jest też, że będzie to bardzo wyrównany pojedynek. Farmutil (wcześniej Nafta) zawsze był niewygodnym rywalem. Ostatni raz bydgoszczanki wygrały trzy mecze cztery lata temu, w półfinale play-off. GCB Centrostal zdobył wówczas srebro, pierwszy i jedyny medal Makowskiego w lidze. Fakt, że nasza drużyna gra o brąz, to już wielki sukces, bo była przecież szykowana na start w I lidze, a nie w ekstraklasie. Drużyna Matlaka była natomiast w gronie kandydatek do medalu. Jego brak będzie porażką Farmutilu, w którym grają reprezentantki kraju, m.in. Milena Sadurek i Agnieszka Bednarek.

- Walczymy o brąz, ale zdajemy sobie sprawę, że mamy dobrego i trudnego przeciwnika - kończy Makowski.