Sport.pl

Delecta rozpoczęła łowy na siatkarzy

Listę z ponad 50 nazwiskami siatkarzy otrzymali działacze bydgoskiej Delekty. Spośród nich wybiorą zawodników, którzy w nowym sezonie wzmocnią nasz zespół. Klub szuka przyjmującego, atakującego i rozgrywającego


W kończącym się sezonie Delecta dziś jeszcze rozegra w Bydgoszczy z AZS Politechniką Warszawa pierwszy mecz o miejsce siódme (początek o godz. 18). Plany bydgoskich siatkarzy na nowy, czwarty sezon są ambitne - prezes Piotr Sieńko zapowiadał, że chciałby walczyć nawet o piątą lokatę.

Aby je zrealizować, trzeba już teraz rozpocząć polowanie na nowych zawodników. - W wielu klubach już rozpoczęły się przygotowania do okresu transferowego. Chociaż na konkretne ruchy przyjdzie nam pewnie poczekać do końca sezonu. Wtedy będzie wiadomo, kto jakim budżetem będzie dysponował i kogo będzie stać na konkretnych graczy - mówi Andrzej Grzyb, siatkarski menedżer.

Wiadomo, że bardzo aktywna w okresie transferowym chce być bydgoska Delecta. To wynika z zapowiedzi prezesa Sieńko. "Gazeta" dowiedziała się, że do klubu wpłynęła już lista z ponad 50 nazwiskami siatkarzy z całego świata, którzy po sezonie byliby do wzięcia. Wachlarz jest szeroki. Są na niej nazwiska graczy m.in. z lig włoskiej, rosyjskiej i przede wszystkim polskiej z gwiazdami, którym trzeba by zapłacić kilkaset tysięcy euro. To jeszcze za wysoka półka dla Delekty. Jest jednak grupa dobrych siatkarzy, którzy są "do zapłacenia".

Po zakończeniu rozgrywek wielkie problemy z utrzymaniem aktualnych składów będą mieć kluby z Warszawy, Olsztyna i Częstochowy - wszystkie trzy z powodów finansowych. Tydzień temu - już po raz drugi w sezonie - władze AZS-u Olsztyn musiały namawiać swoich siatkarzy do przyjęcia gorszych warunków.

Szczególnie łakomym kąskiem będą jednak siatkarze spod Jasnej Góry, np. Piotr Nowakowski, Fabian Drzyzga czy Zbigniew Bartmann. - Wielu młodych chłopaków tam się wypromowało, więc teraz chętnych na nich nie zabraknie - wyjaśnia Grzyb. Zawodnicy z Częstochowy zarabiali średnio 5-8 tys. zł miesięcznie. To niewiele jak na warunki PlusLigi. Niewykluczone, że być może i Delecta będzie w stanie zaproponować im lepsze uposażenia.

Bydgoszczanie będą chcieli pozyskać przynajmniej trzech siatkarzy na pozycję rozgrywającego, przyjmującego i atakującego. Szukanie kogoś na tę ostatnią pozycję oznacza chęć pożegnania się z Krzysztofem Janczakiem. Trudno bowiem przypuszczać, by w Bydgoszczy chciano się rozstać z Dawidem Konarskim - jedną z nadziei polskiej siatkówki.

Jednym z kandydatów jest Radosław Rybak z AZS Politechniki. Pomimo 36 lat to wciąż jeden z najlepszych atakujących ekstraklasy. 20-letni Konarski miałby zatem od kogo się uczyć.

Na przyjęciu kandydatem numer jeden jest zawodnik AZS-u Olsztyn Paweł Siezieniewski. Delecta chciała go już rok temu i jego nazwisko jest na liście, którą otrzymał nasz klub.

W Delekcie na razie nie chcą komentować ewentualnych transferów. - Trwa jeszcze przecież obecny sezon i dopiero po jego zakończeniu zaczniemy myśleć o przyszłości - mówi trener bydgoszczan Waldemar Wspaniały.

Dzisiaj jego podopieczni rozpoczną w hali Łuczniczka batalię o 7. miejsce w PlusLidze. Na tym etapie gra się do dwóch zwycięstw. Kolejne spotkanie odbędzie się w piątek w stolicy (ewentualny trzeci mecz rozegrany zostanie w sobotę również w Warszawie).