Sport.pl

W Polonii chcą rewolucji, mają polecieć głowy

Jeśli żużlowcy Polonii przegrają w niedzielę z Falubazem Zielona Góra, to w klubie dojdzie do prawdziwej rewolucji. Od składu odsunięci zostaną słabo spisujący się zawodnicy, a pracę stracić może też toromistrz Andrzej Wyrąbkiewicz


Po niedzielnej porażce w Częstochowie, w bydgoskim klubie atmosfera już po raz kolejny w tym sezonie jest bardzo napięta. Wiadomo, że zaraz po spotkaniu z Włókniarzem, zakończonym przegraną 40:50, poważne rozmowy z zawodnikami przeprowadził trener Zenon Plech. Nie były dla nich przyjemne. Problem w tym, że podobne dyskusje odbywały się po pojedynkach (także przegranych) ze Stalą Gorzów i Unibaksem Toruń. Efektów nie było z nich żadnych, bo ci, którzy zawodzili, zawodzą nadal. Teraz ma to się zmienić. Dla Jonasa Davidssona i Tomasza Chrzanowskiego najbliższy mecz z Falubazem Zielona Góra będzie ostatnią szansą na udowodnienie, że warto na nich stawiać.

- Jeśli przegramy w niedzielę, to w klubie dojdzie do rewolucji. Tak dalej przecież być nie może - grzmi Tillinger. Jak do tej pory zapowiadał on sankcje finansowe wobec zawodników. Teraz chce się z nimi pożegnać.

Co ciekawe, ewentualna rewolucja zmiotłaby z klubu nie tylko żużlowców, ale też inne osoby. Jedną z nich jest toromistrz Andrzej Wyrąbkiewicz. Już od pierwszego meczu z Atlasem nasi zawodnicy w nieoficjalnych rozmowach narzekają na jego pracę. Przyznają, że tor z treningów różni się od tego, z którym muszą zmagać się podczas spotkań ligowych.

- Byliśmy przygotowani na zupełnie inny tor, taki, jaki był w piątek na treningu - mówił po klęsce w Unibaksem Tomasz Chrzanowski. Wiadomo, że nie jest on odosobniony w takich opiniach.

Ile winy w tym Wyrąbkiewicza, a ile tylko tłumaczeń żużlowców?

- Rozmawiałem już z toromistrzem i powiedziałem mu, że teraz przez najbliższy tydzień będzie do dyspozycji zawodników. W czwartek planujemy trening, na którym powinni być prawie wszyscy żużlowcy i wtedy oni będą przekazywać mu swoje sugestie dotyczące przygotowania toru - dodaje prezes Polonii.

To nowość, bo do tej pory przygotowanie toru konsultowane było z trenerem Plechem.

Możliwe, że jeśli w niedzielę bydgoszczanie przegrają czwarty mecz z rzędu, to i pozycja szkoleniowca zostanie mocno nadwerężona. Plech nie ma łatwego życia. Ciągle zapowiada wspólne treningi całego zespołu, ale cały czas niewiele z tych zapowiedzi wychodzi. Na sparingu w Zielonej Górze byli tylko dwaj zawodnicy z ligowego składu: Chrzanowski i Krzysztof Buczkowski. Trudno, by było inaczej, skoro poloniści obok startów w polskiej ekstralidze jeżdżą też w ligach szwedzkiej, angielskiej i Grand Prix (Jonsson, Sajfutdinow).

W klubie coraz mniej wierzą tłumaczeniom zawodników, którzy swoje niepowodzenia zrzucają na problemy ze sprzętem.

- Zainwestowałem ostatnio pieniądze w silniki, ale okazały się nie najlepsze. Poprawialiśmy je, ale na niewiele się to zdało. Na dodatek w piątek w trakcie sparingu w Zielonej Górze jeden z nich stracił zupełnie parametry i do niedzieli nic nie dało się z tym zrobić. Jeżeli chodzi o sam wyścig, to brakowało dobrego wyjścia spod taśmy, nie pasowały mi warunki torowe - mówił po meczu w Częstochowie Chrzanowski. Czasu na poradzenie sobie z problemami nie będzie miał on za dużo. Jeśli w niedzielę zawiedzie, to podobnie jak Davidsson, kolejne występy kolegów może oglądać z trybun. Tym, który miałby go zastąpić, jest Krystian Klecha - z pewnością nie będzie wybawcą. Choć trenujący od kilkunastu dni z Polonią żużlowiec zapowiada, że chciałby startować w I lidze, to prezes Tillinger ma nadzieję go przekonać do jazdy w Bydgoszczy. Namawiany przez Plecha Anglik Edward Kennett sam zrezygnował z występów w polskiej ekstralidze, bo nie czuje się do nich przygotowany.

Możliwe też jest, że Polonia sięgnie po młodego Szweda Jonasa Anderssona. Zająłby on miejsce juniora, a Emil Sajfutdinow startowałby jako senior.