Sport.pl

Nasza Polonia jest razem i znowu wygrywa

Żużlowa ekipa Polonii nie była jeszcze tak zmobilizowana i pełna chęci zwycięstwa jak wczoraj. Trener i zawodnicy chcieli pokazać krytykującym ich kibicom, że zależy im na wygrywaniu w barwach bydgoskiego klubu. Udało się.
Zanim jeszcze mecz się rozpoczął, cały zespół pod wodzą szkoleniowca Zenona Plecha wyszedł z parku maszyn i powędrował na start, żeby obejrzeć tor. A było co oglądać, bo przed południem lunął deszcz i nawierzchnia, zwykle twarda, została zalana wodą i całkowicie się zmieniła. Plech najdłużej dyskutował z kapitanem zespołu Andreasem Jonssonem, a pozostali zawodnicy pieczołowicie badali, jak zmienił się tor. Tuż po prezentacji mieliśmy drugą odsłonę zespołowej mobilizacji. Żużlowcy z Plechem zebrali się w kółku i podali sobie dłonie, wołając, że to Polonia wygra. Po zakończeniu spotkania odbył się trzeci akt, tym razem niewidoczny dla postronnych osób. Wszyscy poloniści zamknęli się w boksie Jonssona i kilka minut tam przebywali. - Wspominałem zawodnikom, że jest mi przykro z powodu oskarżeń zawartych w liście kibiców, posądzających mnie o nietrzeźwość po meczu. Chciałem to powiedzieć wszystkim, bo to mnie zabolało i jest niesprawiedliwe - tłumaczył Plech.

Dodatkowa koncentracja najbardziej zmęczyła chyba kierownika zespołu Andrzeja Polkowskiego. Jak w każdym spotkaniu, obserwuje biegi ze środka boiska i przechadza się w kółko w rytm tego, jak poruszają się zawodnicy. Wczoraj "kółka" Polkowskiego były wyjątkowe duże i szybkie, a do tego machał jeszcze rękoma, jakby pokazując zawodnikom, którędy mają jechać.

Niespotykana dotąd koncentracja pomogła, bo po serii trzech porażek poloniści pokonali Falubaz, choć to zielonogórzanie byli faworytami wczorajszego meczu.

Na dodatek poranny deszcz też miał być sprzymierzeńcem gości, którzy na swoim torze jeżdżą na przyczepnej nawierzchni.

Początek spotkania był spodziewany. Emil Sajfutdinow, który swoje podbite oko (po upadku w GP w Lesznie) krył za przeciwsłonecznymi okularami, pokonał juniorów z Zielonej Góry: Patryka Dudka i Grzegorza Zengotę. Z parkingu jego pierwsze zwycięstwo w spotkaniu obserwowała dziewczyna polonisty, która przyjechała z Sankt Petersburga. Niższa jeszcze od Sajfutdinowa długowłosa szatynka z zaciśniętymi palcami obserwowała jego wyczyny. - Cieszę się, że tu jest. Zawsze mnie dopinguje i mobilizuje - powiedział niespełna 20-letni Rosjanin.

W kolejnym biegu kibice Polonii oszaleli z radości. Andreas Jonsson z Tomaszem Chrzanowskim pokonali 5:1 Nielsa-Kristiana Iversena oraz Piotra Protasiewicza. Ostatnie miejsce byłego zawodnika Polonii, a obecnie lidera Falubazu było wielką sensacją. Protasiewicz znajduje się bowiem w tym sezonie w znakomitej formie i jest najlepszym polskim zawodnikiem Speedway Ekstraligi. To zresztą nie był koniec kłopotów Protasiewicza powitanego na stadionie przy ul. Sportowej gwizdami pomieszanymi z nieśmiałymi oklaskami. Do końca meczu nie wygrał biegu. W swoim drugim starcie spóźnił się pod taśmę i został wykluczony za przekroczenie limitu dwóch minut. - W parku maszyn nie ma zegara liczącego ten czas. Sami włączyliśmy stoper, ale to nie to samo. Przez to Piotr się spóźnił - narzekał trener Falubazu Piotr Żyto.

Protasiewicz nie stanął więc na starcie w piątym biegu i Zengota w pojedynkę nie dał rady parze Antonio Lindbäck - Krzysztof Buczkowski. Polonia prowadziła 18:12.

Radość z wyraźnego prowadzenia trwała krótko i skończyła się w całkowicie niespodziewanym momencie, kiedy na starcie siódmego wyścigu stanęli Jonsson z Chrzanowskim, a obok nich Grzegorz Walasek z Zengotą. Bydgoszczanie przegrali 1:5 i zrobiło się już tylko 22:20 dla bydgoszczan.

Na szczęście przebudził się wreszcie jeden z najbardziej zawodzących zawodników, Jonas Davidsson. Szwed zaczął wczoraj mecz jak zwykle, od dwóch ostatnich miejsc, aż tu nagle w ósmym biegu zwyciężył, a że trzeci był odczuwający już zmęczenie Sajfutdinow, który dał się wyprzedzić Protasiewiczowi, Polonia wygrywała 26:22. - Davidsson i Lindbäck to także są startowcy. Jak wyjdą dobrze spod taśmy, to wygrywają, a jak nie, przyjeżdżają z tyłu - tłumaczył Plech.

W decydującym momencie Davidsson znowu się popisał świetnym startem. Jechał w XI biegu razem z Chrzanowskim, a to przecież dwaj najbardziej krytykowani żużlowcy Polonii. Tym razem to oni pokonali 5:1 Szweda Fredrika Lindgrena, zwycięzcę GP Czech oraz Zengotę, powiększając przewagę gospodarzy do 8 pkt (37:29). - Zabrakło punktów moich zagranicznych zawodników - narzekał Żyto.

Poloniści mogli sobie zapewnić zwycięstwo już w XIII wyścigu. Wystarczyło tylko wygrać 4:2 i taki wynik był długo na torze: prowadził Jonsson przed Dobruckim i Buczkowskim. Niestety, na ostatnim łuku defekt, pęknięcie łańcuszka sprzęgłowego dopadł drugiego z bydgoszczan. Falubaz mógł więc jeszcze zremisować, wygrywając podwójnie dwa ostatnie biegi i niestety w kolejnym tak właśnie było (Dobrucki przed Protasiewiczem, Chrzanowskim i Davidssonem). Na szczęście nie zawiódł kapitan zespołu Jonsson, który wygrał wyścig XV i umożliwił całej drużynie odbycie zwycięskiej rundy.

- Możemy wygrać także w Gdańsku w kolejnym meczu - zapewniał Plech.



Polonia 47

Falubaz 43

Polonia: Jonsson 12 (3, 1, 2, 3, 3), Chrzanowski 6 (2, 0, 1, 2, 1), Lindbäck 3 (0, 3, 0, 0), Buczkowski 7 (2, 2, 3, 0, 0), Davidsson 6 (0, 0, 3, 3, 0), Curyło 0 (0), Sajfutdinow 13 (3, 3, 3, 1, 3).

Falubaz: Protasiewicz 6 (0, w, 2, 2, 2), Iversen 2 (1, 1, 0), Lindgren 5 (3, 1, 0, 1), Dobrucki 13 (1, 2, 3, 2, 3, 2), Walasek 8 (2, 2, 2, 1, 1), Dudek 2 (2), Zengota 7 (1, 1, 3, 1, 0, 1).



Bohater meczu

Andreas Jonsson

W ostatnim wyścigu wziął na siebie ciężar walki o wygraną. Jak przystało na kapitana zdobył decydujące punkty dla Polonii.





Atlas 44

Unibax 46

Atlas: Nicholls 6 (d, 2, 1, 1, 2), Jeleniewski 9 (3, 3, 2, 1, 0), Jędrzejak 7 (2, 2, 2, 1), Watt 4 (1, 0, 3, 0), Crump 10 (3, 2, 1, 2, 2), Madsen 2 (2, 0), Janowski 6 (3, 2, 1, 0, d).

Unibax: Holder 13 (2, 1, 3, 3, 3, 1), Smoliński 1 (1, 0), Sullivan 12 (3, 3, 0, 0, 3, 3), Miedziński 13 (0, 3, 2, 3, 2, 3), Jaguś 2 (1, 1, w), Lampkowski 0 (0), Ward 5 (1, 0, 0, 1, 2, 1).



Bohater meczu:

Chris Holder

Gdyby nie szarża Australijczyka w ostatnim wirażu XV biegu, Atlas cieszyłby się z remisu. Holder minął jednak Jeleniewskiego i punkty pojechały do Torunia



Stal 39

Włókniarz 51

Stal: T. Gollob 7 (3, 1, w, 3, 0, 0), Ruud 5 (1, 2, 2), P. Karlsson 8 (2, 2, 1, 2, 1), Zagar 7 (0, 3, 2, 1, 1), Holta 6 (2, 2, w, d, 2), Zmarzlik 0 (0, 0), Jonasson 6 (2, 0, 1, 3).

Włókniarz: Richardson 9 (2, 0, 3, 1, 3), Mich. Szczepaniak 5 (0, 1, 2, 2, 0), Gapiński 1 (1), N. Pedersen 15 (3, 3, 3, 3, 3), Hancock 13 (3, 3, 3, 2, 2), Miturski 1 (1, 0, 0, 0), Bridger 7 (3, 1, 1, 1, 1).



Bohater meczu:

Nicki Pedersen

Mając taki duet jak Pedersen-Hancock, Włókniarz może myśleć o medalach. W niedzielę Duńczyk zapomniał już o złamanym kciuku.



Mecz Lotosu Gdańsk z Unią Leszno z powodu deszczu został przełożony



Tabela ekstraligi

1. Unibax48+28
2. Włókniarz57-4
3. Stal560
4. Unia45+30
5. Polonia54-42
6. Falubaz44+46
7. Atlas52-14
8. Lotos40-44


Pary 6. kolejki (24 maja): Lotos Gdańsk - Polonia Bydgoszcz, Unibax Toruń - Włókniarz Częstochowa, Falubaz Zielona Góra - Stal Gorzów, Unia Leszno - Atlas Wrocław.

17 maja odbędzie się zaległe spotkanie Unibaksu z Falubazem.