Sport.pl

Juniorzy Polonii czekają na starty

Od czasu, kiedy Marcin Jędrzejewski ukończył 21 lat nie ma w Polonii wychowanka, który zdobywałby punkty w meczach ligowych. - Spokojnie mamy bardzo młodych żużlowców, którzy już niedługo powinni poczynić postępy - uspokaja prezes klubu, Leszek Tillinger.


W tej chwili w klubie przy ul. Sportowej jest czterech juniorów, wychowanków Polonii. Są to młodzi zawodnicy, bo mają po 16-17 lat i licencję żużlową od tego roku. Dlatego w tym sezonie najważniejsze jest nabranie doświadczenia w dorosłym żużlu (wcześniej zawodnicy startowali w miniżużlu). - Problem w tym, że zlikwidowano ligę juniorów - mówi trener Jacek Woźniak, który w Polonii zajmuje się szkoleniem młodzieży. - Ten rok to dla chłopaków przede wszystkim poznawanie nawierzchni i geometrii torów w Polsce - dodaje. Zawieszenie ligi juniorów spowodowane kryzysem gospodarczym, nie stanie im jednak na przeszkodzie. Młodzi zawodnicy nie zmarnują tego sezonu, bo klub szuka startów w innych imprezach.

- We wtorek w Toruniu rusza Pomorska Liga Młodzieżowa - informuje trener juniorów. - Pojedzie tam Mikołaj Curyło, Damian Adamczak i Szymon Woźniak, na rezerwie zobaczymy Mirosława Koniecznego - dodaje.

Na dobrą jazdę Curyły i Woźniaka liczy też prezes ŻKS Polonia. - Mikołaj Curyło potrafi jechać, co pokazał w ostatnim meczu z Falubazem Zielona Góra. Brakuje mu tylko trochę doświadczenia, żeby zaczął wyprzedzać na trasie - mówi Leszek Tillinger. - Jestem też ciekawy debiutu Szymona Woźniaka, bo zdobył on ogromne doświadczenie, w tym także psychiczne, z miniżużla - dodaje. Przypomnijmy, że ten świeżo upieczony szesnastolatek (urodziny obchodził 6 maja) jest zeszłorocznym mistrzem Polski w miniżużlu. Właśnie wiek blokował jego występy w ekstralidze, bo junior musi mieć ukończone 16 lat.

- Myślę, że jest prawdopodobne, że niedługo zobaczymy go na meczu Polonii - stwierdza prezes. Tłumaczy też plan, jaki założył sobie klub, jeśli chodzi o szkolenie młodych zawodników. - Od razu założyliśmy, że chcemy wychować juniora przy Emilu Sajfutdinowie. Chodzi o to, żeby zdobywali ten jeden-dwa punkty na początek - tłumaczy Leszek Tillinger. - Na pewno brakuje im jazdy, bo nie ma imprez żużlowych dla młodzieży. Liga późno się zaczęła, a powinni do tego momentu przynajmniej dwa razy wystartować w zawodach. A jak na razie, Mikołaj Curyło wystąpił gościnnie w IV rundzie młodzieżowych drużynowych mistrzostw Wielkopolski - dodaje. Decyzja o wstawieniu Woźniaka do składu należy jednak do Zenona Plecha. - Ja mogę tylko zaopiniować zawodników, ale ostateczną decyzję podejmie trener Plech - mówi Jacek Woźniak.

Takie starty są kolejnym sposobem na zastąpienie ligi innymi startami. - Jestem już po rozmowach z Piotrem Żyto i Janem Ząbikiem i dwóch, a może czasami trzech zawodników będzie reprezentować ich kluby na zasadzie wypożyczenia zachodniej lidze młodzieżowej i wielkopolskiej lidze młodzieżowej - informuje Jacek Woźniak. - Czekają nas też starty w młodzieżowych drużynowych mistrzostwach Polski, młodzieżowych mistrzostwach Polski par klubowych i półfinale brązowego kasku - wylicza.

Trener jest zadowolony z młodzieży. - Mogę na nich spojrzeć pod kątem sparingów w Grudziądzu i treningów, gdzie jeżdżą między sobą - mówi Jacek Woźniak. - Na pewno na tym etapie, na którym są, muszą nabierać doświadczenia, ale po treningach mogę powiedzieć, że wychodzi im to całkiem przyzwoicie, jeżdżą kontaktowo. Brakuje im jednak objeżdżenia, a to na pewno przyjdzie z czasem i właśnie dlatego szukamy imprez w których moglibyśmy wystartować - dodaje.

Sami zawodnicy muszą mieć sporo samozaparcia, żeby pogodzić tak wymagający sport ze szkołą. - Opuszczam sporo w szkole, a szczególnie praktyki, a później muszę to nadrabiać - przyznaje Damian Adamczak. - Nie mam żadnej taryfy ulgowej, ale nauczyciele i koledzy często pytają o żużel i interesują się tym, co robię - dodaje. Zawodnicy mają też swoje marzenia. - Kiedy byłem mały, to chyba jak każdy, chciałem zostać mistrzem świata - mówi Szymon Woźniak. - Z czasem to się zmieniało, bo zobaczyłem, jak ciężko to osiągnąć. Teraz moim celem jest zadowolenie z siebie i swojej jazdy, ale na razie moja forma wymaga wiele pracy - dodaje. - Ja życzę sobie jak największych sukcesów z kolegami i sezonu bez kontuzji - podsumowuje Mirosław Konieczny.