Kim Clijsters zagra w Bydgoszczy

Kim Clijsters kontra siostry Radwańskie. Gwiazdy światowego tenisa zagrają w bydgoskiej hali Łuczniczka w meczu Polska - Belgia. Stawką będzie zwycięstwo w grupie światowej Pucharu Federacji.
Puchar Federacji to kobiecy odpowiednik męskich rozgrywek Pucharu Davisa. Grają w nim reprezentacje podzielone na grupy według siły tenisowych drużyn. W tym roku polski zespół po raz pierwszy w historii awansował do grupy światowej. W kwietniu pokonał w Gdyni Japonię 3:2. W tamtym meczu dwie gry pojedyczne wygrała najlepsza polska tenisistka Agnieszka Radwańska. Punkt decydujący o zwycięstwie zdobył debel Klaudia Jans-Alicja Rosolska.

Polki znalazły się dzięki temu w tzw. Grupie Światowej II. Trafiły w niej po losowaniu na Belgię.

- W ostatnim dziesięcioleciu nie było w Polsce równie atrakcyjnego meczu, jaki kibice zobaczą w lutym w Łucniczce. Belgijki to najwyższa klasa światowa. W 2001 roku zwyciężyły w Pucharze Federacji. Ich największą gwiazdą jest Kim Clijsters - mówi prezes Polskiego Związku Tenisowego Jacek Kseń.

Clijsters jest obecnie osiemnasta na liście WTA, ale to efekt macierzyńskiej przerwy. Wyszła za mąż dwa lata temu za amerykańskiego koszykarza Briana Lyncha. W lutym ub. roku urodziła córkę Jadę. Do gry w tenisa wróciła niedawno i to od razu z fantastycznym skutkiem. Zwyciężyła US Open, zresztą już po raz trzeci w karierze (wcześniej w latach 2003 i 2005, Australian Open - 2004). Clijsters, wzorowa mama, nie zostawia córki. Przyjedzie do Bydgoszczy z Jadą, mężem i nianią. Wszyscy zamieszkają w hotelu Słoneczny Młyn.

26-letnia tenisistka będzie miała za partnerkę młodsza o sześć lat Yaninę Wickmayer (25. na liście WTA). Oczywiście drugą największą gwiazdą beligijskiego i światowego tenisa jest Justine Henin. Ona rok temu ogłosiła, że kończy karierę, ale we wrześniu tego roku stwierdziła, że wraca. Zacznie starty w styczniu w Australian Open.

- Istnieje jeszcze cień nadziei, że zagra w Bydgoszczy. Zaczyna rzeczywiście sezon w Australii. Jednak ona jeszcze nigdy nie chciała grać w jednej drużynie z Clijsters - mówi Kseń.

Siłą polskiej drużyny są siostry Agnieszka (11 na liście WTA) i Urszula Radwańskie (67. w WTA). W zespole kapitana sportowego naszej reprezentacji Tomasza Wiktorowskiego jest jeszcze poza Jans i Rosolską, Marta Domachowska.

Mecz z Belgią będzie trwał dwa dni (6 i 7 lutego). Pierwszego dnia odbędą się dwie gry pojedyncze (1. rakieta z drugą danej reprezentacji), w niedzielę natomiast kolejne dwa single (pojedynki rakiet nr 2 i najlepszych zawodniczek) oraz debel.

Obie reprezentacje będą w Bydgoszczy wcześniej. Ekipy zamieszkają w hotelu Słoneczny Młyn. - To świetna lokalizacja, blisko hali. Liczymy, że kibice zapełnią Łuczniczkę i stworzą znakomitą atmosferę - stwierdza prezes PZT.

Dla bydgoskiej Łuczniczki nie będzie to oczywiście tenisowy debiut, ale imprezy o takiej randze jeszcze w Łuczniczce i naszym mieście nie było. - Cieszymy się trafiliśmy z tak interesującym spotkaniem - mówi prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz.



Więcej o: