Piłka nożna. Kiedy Zbigniew Boniek wejdzie do Zawiszy?

- Zawisza w I lidze to kluczowa rzecz dla moich planów wejścia w spółkę - Zbigniew Boniek zdradza Gazecie najważniejszy warunek inwestycji w bydgoski klub. Jeśli w czerwcu zespół awansuje, zyska sławnego inwestora i nowe możliwości rozwoju
"Gazeta" ustaliła, że ewentualna zmiana właściciela spółki WKS Zawisza (obecnie 97 proc. udziałów posiada miasto, a resztę Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza) może się dokonać najwcześniej w czerwcu, po zakończeniu, z sukcesem dla bydgoskiej drużyny, meczów w II lidze. Najbardziej poważnym kandydatem do wykupienia większości akcji miasta jest Zbigniew Boniek lub grupa kapitałowa z nim związana. Tego jeszcze nie wiadomo. - Jest jednak jeszcze inna opcja i kolejny zainteresowany - powiedział wczoraj przewodniczący rady nadzorczej WKS Zawisza Jacek Masiota.

Na razie jednak ratusz prowadzi rozmowy przede wszystkim z Bońkiem. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, Boniek może już wcześniej, przed czerwcem, wesprzeć finansowo zespół, aby można jeszcze było przed końcem lutego ściągnąć dodatkowych piłkarzy.

Mówi Zbigniew Boniek

Wojciech Borakiewicz: Czy wróci pan do polskiej i bydgoskiej piłki nożnej inwestując w spółkę WKS Zawisza?

Zbigniew Boniek: Niech pan nie używa określenia inwestycja, bo w polski futbol nie można inwestować, czyli wkładać pieniądze oczekując potem konkretnego dochodu. To biznes innego rodzaju. Istnieją plany współpracy z Zawiszą i miastem Bydgoszcz. Chcę pomóc i o tym rozmawiamy już jakiś czas. Nie ma w tym specjalnej tajemnicy.

Sformułował pan swój projekt takiego porozumienia z miastem.

- Miasto jest głównym udziałowcem spółki Zawisza i w tej sprawie ma decydujący głos, ale chcę także, żeby w tym projekcie i ewentualnej współpracy swój udział miało Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. Czeka nas jeszcze praca nad wypracowaniem wspólnego porozumienia i ustalenia warunków. To nie będzie się działo szybko i proszę mi wierzyć: nie przy świetle reflektorów i fleszy.

Kiedy więc Zbigniew Boniek stanie się właścicielem Zawiszy?

- To jeszcze naprawdę odległy temat. W tej sprawie nic się nie zdarzy jutro czy pojutrze. Podchodzimy do tego ze spokojem. Przyznaję, że korci mnie, żeby pomóc Zawiszy. Bydgoszcz jest moim rodzinnym miastem i byłoby miło coś wspólnie w nim zrobić, i to jeszcze w moim pierwszym klubie.

Jaki jest najważniejszy warunek?

- Zawisza w I lidze. To pierwszorzędna rzecz w całej tej kwestii.

Bydgoska drużyna gra więc o swoją przyszłość w rundzie wiosennej II ligi. Awans oznacza poważnego inwestora. A czy obecnie przewiduje pan pomoc dla drużyny?

- Nawet dziś. To się zresztą dzieje. Dużo rozmawiamy o zespole z wiceprezesem Piotrem Burlikowskim, który jest świetnym fachowcem i buduje teraz zespół na awans.

Kiedy będzie pan w Polsce i Bydgoszczy?

- Przyjeżdżam 4 lutego na losowanie eliminacji Euro. Czy będę także w Bydgoszczy - nie wiem. O przyszłości Zawiszy nie trzeba koniecznie przecież mówić będąc osobiście przy Gdańskiej.

"Nauczyłem się chodzić z klatą do przodu" - mówi Arkadiusz Onyszko »