Polowanie na play-off

Nie ma żadnych, sportowych powodów, dla których siatkarze Delekty mogliby przegrać 0:3 z Pamapolem Wieluń, najsłabszym zespołem w PlusLidze. Logika więc mówi, że decydują przyczyny ze sportem mające niewiele wspólnego. Zaczęło się chyba polowanie na odpowiednie miejsce w play-off - pisze Wojciech Borakiewicz, ?Gazeta Wyborcza


Kiedy dziennikarz sportowy łódzkiego oddziału "Gazety Wyborczej" dowiedział się dzięki internetowemu przekazowi online o wyniku trzeciego seta meczu Delecta Bydgoszcz - Pamapol Wieluń, nie uwierzył własnym oczom. Sądził, że to jakiś błąd w sieci. Zwycięstwo jego zespołu 25:9 nie mieściło mu się w głowie. Nic dziwnego - taka porażka drużyny naszpikowanej gwiazdami polskiej siatkówki z beniaminkiem była rzeczywiście absolutnie nieprawdopodobna. Gdyby Pamapol zagrał sparing z jakimiś przeciętnymi juniorami, zwyciężyłby pewnie w takich właśnie rozmiarach. Jednak w meczu w Bydgoszczy po drugiej stronie siatki występowało dwóch mistrzów Europy, najlepszy siatkarz ME w Turcji, wicemistrz świata, czterech zawodników, którzy dostąpili zaszczytu zagrania w sobotnim Meczu Gwiazd Plus Ligi i jeszcze złoty medalista igrzysk olimpijskich.

Piotr Gruszka, Paweł Woicki, Grzegorz Szymański, Martin Sopko, Richard Lambourne i spółka nie mieli prawa przegrać 0:3 i 9:25 w ostatniej, trzeciej partii kompromitującego dla siebie widowiska. Tak doświadczony szkoleniowiec jak Waldemar Wspaniały, zdobywający wielokrotnie tytuły mistrza Polski, nie może tak bezradnie patrzeć na poczynania swoich zawodników. To się rzeczywiście nie mieści w głowie, pozostaje więc poszukać przyczyn w sferze znajdującej się poza sportowymi i taktycznymi umiejętnościami siatkarzy i ich trenera. Trzeba spróbować je znaleźć, przede wszystkim dla kibiców Delekty w Bydgoszczy, którzy po żenującym spektaklu z Pamapolem pożegnali ich gwizdami.

Kapitan zespołu Piotr Gruszka od dłuższego czasu już ich tylko przeprasza. Tak było po porażce 2:3 z AZS UWM Olsztyn. Tak samo robił w piątek po spotkaniu z Pamapolem - Nie wiem co powiedzieć. Wstyd, uczucie za styl, w jakim przegraliśmy. Wypada przeprosić wszystkich kibiców.

Zastanawiające jest, że mimo kolejnych, coraz bardziej kompromitujących przegranych kamienny spokój zachowuje prezes klubu Piotr Sieńko. Niezagrożona jest pozycja trenera Wspaniałego, choć w wielu innych zespołach pewnie by szybko zmieniono szkoleniowca.

- Chciałbym głośno i wyraźnie powiedzieć, że Waldek Wspaniały ma nasze pełne zaufanie. My naprawdę wierzymy, że ta drużyna walczyć będzie o medale - mówi w rozmowie z "Gazetą".

Spokojni o całość swych pensji mogą być zawodzący siatkarze. - Kar nie będzie, bo zawodnicy są dorosłymi ludźmi - deklarował nam Sieńko po klęsce 0:3 z Wieluniem.

A co zawsze dodają prezes i trener: - I tak najważniejszy jest play-off.

Play-off to słowo klucz, i nie jest chyba bez przyczyny tak często powtarzane przez szefów Delekty. Odpowiednia pozycja w Plus Lidze po rundzie zasadniczej jest jedynym chyba wytłumaczeniem raptownej "obniżki" formy naszych siatkarzy.

- Najgorsze byłoby czwarte miejsce, bo wtedy w półfinale się wpada na Skrę Bełchatów - usłyszałem niedawno od jednego z działaczy Delekty. Za wysoko więc być nie warto, skoro marzy się o pozycji w czołowej czwórce.

Bydgoska drużyna zajmuje obecnie szóste miejsce w PlusLidze. Porażka z Pamapolem ugruntowała tę pozycję. Gdyby zakończyła rundę zasadniczą z szóstą lokatą w ćwierćfinale play-off, trafiłaby na trzecią drużynę (potem w półfinale też ominęłoby się Skrę). Obecnie na pięć spotkań przed końcem rundy zasadniczej jest nią Domex AZS Częstochowa. Ma 26 pkt. Lepsza o 1 pkt jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Tuż za częstochowianami są Asseco Resovia i Jastrzębski Węgiel. Delecta ma już 3 pkt straty do tej ostatniej ekipy. Domex AZS to spośród tych zespołów teoretycznie najwygodniejszy rywal dla bydgoszczan, choć oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że to on będzie akurat trzeci.

Pilnowanie, na kogo się trafi w play-off, praktykowano w różnych ligach na długo przed Delektą. Z prawdziwą sportową rywalizacją ma to jednak niewiele wspólnego. Kolejne przegrane bydgoskiej drużyny i jej postawa wzburzyły także kibiców. Czy wynagrodzą im je ewentualne zwycięstwa w play-off - nie wiadomo.