35 tysięcy Amerykanów uczciło ofiary ze Smoleńska. Na stadionie w Filadelfii

Trzydzieści pięć tysięcy kibiców na stadionie w Filadelfii uczciło pamięć ofiar ze Smoleńska. Zrobili to na prośbę trenera swej drużyny, byłego zawodnika Zawiszy, Piotra Nowaka.
Niemiecki piłkarz urodzony w Polsce, Lukas Podolski, zagrał w Bundeslidze z czarną opaską na ramieniu. Występujący w NBA Marcin Gortat uhonorował śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wypisując jego nazwisko na opasce na ręku (na nic więcej nie pozwoliły mu władze NBA). W Europie minutą ciszy tragedię ze Smoleńska uczcili minutą ciszy zawodnicy i widzowie na meczu Real Madryt - Barcelona

Wydarzenie na filadelfijskim stadionie Lincoln Financial Field okazało się najliczniejszą manifestacją żałobną w Stanach Zjednoczonych. Na trybunach stadionu zasiadło 35 tysięcy kibiców drużyny Filadelfia Union, występującej w amerykańskiej lidze MLS. Przyszli tam, żeby zobaczyć jej mecz z DC United. Trenerem filadelfijczyków jest Piotr Nowak. Mecz z DC United był dla niego wielkim wydarzeniem. Po raz pierwszy całkowicie nowy zespół grający w MLS, i to pod kierownictwem Polaka, miał się pokazać przed własną publicznością. Dlatego przyszło tak wielu fanów. W Filadelfii była sobota po południu. Kilkadziesiąt minut wcześniej w Smoleńsku runął na ziemię samolot prezydencki. Zginęło 96 osób.

- Kiedy się dowiedziałem o tragedii, od razu wiedziałem, że muszę coś zrobić, żeby upamiętnić właśnie tutaj i od razu to zdarzenie - mówi Nowak. Były piłkarz Zawiszy (lata 84-85 i 87-90) i kapitan polskiej reprezentacji od 12 lat mieszka w USA. Najpierw był zawodnikiem. Teraz jest trenerem. W 2006 roku już jako szkoleniowiec klubu DC United zdobył tytuł mistrza w MLS. W sobotę miał się zmierzyć akurat z tą drużyną i to w inauguracji sezonu na własnym boisku.

Nowak zdecydował, że nie będzie w tym meczu prowadził swego zespołu i opuścił ławkę trenerską. - To był pierwszy mecz w Filadelfii, ale mogłem zrobić wtedy tylko taki gest. Musiałem to uczynić ze względu na rozmiar tragedii. Wiem, że moim zadaniem jest trenowanie tej drużyny, ale wychodzenie na mecz, praca przy linii, to nie był dzień, żeby robić takie rzeczy - mówi Nowak.

- Słuchaj, jest to jedyny sposób, żeby okazać, co czuję, gdy cały mój kraj jest w żałobie - opowiadał potem amerykańskiemu dziennikarzowi Bobowi Fordowi z dziennika "Philadelphia Inquirer"

Postanowienie Nowaka uszanowali właściciele zespołu. Polski trener oglądał mecz z boku z miejsc dla prasy. Zastąpił go asystent John Hackworth. Piłkarze Union zwyciężyli 3:2.

- Widzieliśmy, że Piotr był bardzo wstrząśnięty - mówił dla "Philadelphia Inquirer" piłkarz Danny Califf.

Zawodnicy obu drużyn i 35 tys. widzów uczciło pamięć ofiar chwilą ciszy. - To była uroczysta chwila. Tego dnia nigdy nie zapomnę - wspomina Nowak.

Piłkarze Bogdana Wenty też pamiętali - o zmarłych  »