Sport.pl

Czyszczenie Delekty

Paweł Woicki jest pierwszą ofiarą zmian w bydgoskiej Delekcie. I nie będzie ostatnią. Poza następcą tego siatkarza klub chce mieć klasowego przyjmującego oraz być może jeszcze atakującego
- Z Pawłem Woickim rozstaliśmy się w zgodzie - powiedział prezes bydgoskiego klubu Piotr Sieńko. Rozgrywającemu, który przyszedł do Bydgoszczy przed rokiem z Asseco Resovii, w Delekcie się nie powiodło. Pod koniec sezonu stracił nawet miejsce w wyjściowym składzie na rzecz Piotra Lipińskiego.

- Poszukiwania rozgrywającego to obecnie dla nas priorytetowa sprawa - mówi Sieńko. Pierwszym kandydatem na następcę Woickiego był Łukasz Żygadło. Siatkarz włoskiego klubu Itas Diatec Trentino, triumfatora Ligi Mistrzów, jest w tej drużynie rezerwowym rozgrywającym. - Odmówił nam w końcu. Zdecydował się pozostać we Włoszech - wyjaśnia prezes Delekty. Bydgoski klub znalazł się także w gronie tych, którzy chcieliby mieć u siebie Pawła Zagumnego. - Złożyliśmy mu ofertę. Szanse są jednak bliskie zeru - przyznaje Sieńko. To już wyłącznie kwestia pieniędzy. Delekty nie stać, żeby zapłacić Zagumnemu (zawodnik Panathinaikos Ateny został wybrany na najlepszego siatkarza greckiej ligi) milion złotych. Tyle proponuje mu np. Asseco Resovia.

Jak się dowiedzieliśmy, najpoważniejszym obecnie kandydatem na nowego rozgrywającego jest Słowak Michal Masny (4. w tym sezonie w PlusLidze z ZAKSĄ Kędzierzyn). - Mamy także inne oferty z zagranicy - dodaje prezes Delekty. W kolejnym rzędzie kandydatów znajduje się Grzegorz Łomacz. - Ale on ma ważny kontrakt w Jastrzębskim Węglu - stwierdza Sieńko.

Nowy kształt Delekty zależy w sporej mierze od Piotra Gruszki. Kapitan reprezentacji i zespołu z Bydgoszczy podpisał umowę na dwa lata, ale po pierwszym sezonie ma możliwość zmiany klubu. Delecta czeka na decyzję, czy zostanie. - Ma zapaść w ciągu dwóch tygodni, ale chcielibyśmy ją usłyszeć jak najszybciej - mówi prezes.

Od niej wiele bowiem zależy. Drugim ogniwem, który postanowiono wymienić w zespole, poza rozgrywającym, jest bowiem przyjmujący. - Układ z Piotrem Gruszką i Martinem Sopko, zawodnikami o bardzo dobrym ataku, ale słabszym przyjęciu zagrywki nie zdał moim zdaniem egzaminu - przyznał w rozmowie z "Gazetą" Sieńko. W końcówce sezonu Sopkę zastępował Stanisław Pieczonka. Robił to z dobrym skutkiem. Według statystyk PlusLigi Pieczonka był najlepiej przyjmującym zagrywkę zawodnikiem w tym sezonie. On jednak nie zadowoli trenerów i szefów zespołu.

- Delecta szuka przyjmującego z najwyższej półki - usłyszeliśmy od jednego z siatkarskich agentów. Na tej najwyższej stoi akurat Brazylijczyk Dante, ale jego roczna pensja w Dynamo Moskwa to milion euro. Za dużo nie tylko dla bydgoszczan, ale także dla wszystkich innych siatkarskich klubów w Polsce, nie wyłączając chyba PGE Skry Bełchatów i Asseco Resovii, które mają mieć budżet przekraczający grubo 10 milionów złotych (Delecta powyżej 4 mln).

- Mamy ambicję pozyskania klasowego siatkarza - mówi Sieńko. W Polsce będzie trudno jednak poszukać zawodnika, który da zespołowi dokładność w odbiorze zagrywki. Wolny jest Marcin Wika, ewentualnie Zbigniew Bartman, ale to siatkarze podobni do Gruszki i Sopki. Ich żywiołem jest atak.

- Jesteśmy bombardowani ofertami z zagranicy. To najbardziej prawdopodobna opcja. Z tym się jednak nie spieszymy aż tak jak z rozgrywającym. Zdążymy - stwierdza prezes Delekty.

Jeśli Gruszka zdecyduje się pozostać w Bydgoszczy, możliwa jest zmiana jego miejsca w zespole. Kiedy zostawał najlepszym zawodnikiem finałów mistrzostw Europy 2009, grał w reprezentacji na ataku. Grzegorz Szymański, atakujący Delekty, spisał się nadzwyczaj słabo. Czy ten zawodnik odejdzie, nie wiadomo. - Zmiana pozycji Piotra wchodzi w grę, ale wówczas musielibyśmy się zastanowić, co zrobić z Grzesiem Szymańskim, który ma ważną umowę - wyjaśnia szef bydgoskiego klubu.