Stolica i Śląsk kopią nas po kostkach

Blanka Vlasić

Blanka Vlasić (Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG)

Drużynowe mistrzostwa Europy i Puchar Kontynentalny to dwie lekkoatletyczne imprezy, o które będzie się starać Bydgoszcz. - Rywale w kraju kopią nas po kostkach, ale damy sobie radę - mówi Maciej Grześkowiak
Plan jest następujący: w roku 2013 Bydgoszcz zamierza zorganizować drużynowe mistrzostwa Europy. Rok później już Puchar Kontynentalny (to dawny Puchar Świata, w którym rywalizują reprezentacje kontynentów). - Jeśli chodzi o te dwie imprezy, zdecydowaliśmy, że złożymy aplikację - stwierdza zastępca prezydenta Maciej Grześkowiak. Kwestia przyznania obu imprez rozstrzygnie się na początku przyszłego roku.

Drużynowe mistrzostwa Europy przeszły nam koło nosa w tym sezonie. To zmagania najlepszych reprezentacji Starego Kontynentu kobiet i mężczyzn. W Pucharze Kontynentalnym, który został w poprzednim tygodniu rozegrany w Splicie, startują drużyny Europy, Ameryki, Afryki oraz Australii i Oceanii.

- W perspektywie są jeszcze mistrzostwa Europy seniorów. Myślimy o nich także - zapowiada zastępca prezydenta. Pierwszy wolny termin dla ME to rok 2016. Są one teraz rozgrywane co dwa lata.

Rywale jednak nie śpią. Obudzili się także konkurenci w Polsce. To Warszawa, w której ciągle planuje się budowę Narodowego Stadionu Lekkoatletycznego, oraz Chorzów, gdzie na Stadionie Śląskim ma powstać bieżnia. Rywalizacja jest ostra.

- Nie przeraża nas to, że Warszawa i Chorzów opowiadają, że będą mieć większe stadiony. Przedstawiciele tych miast nie zawsze grają fair. Wiemy, co mówią w federacjach europejskiej i światowej o nas. Kopią po kostkach. Nie mają naszego doświadczenia i kontaktów. To nasz atut - mówi Grześkowiak.

Przedstawiciele stolicy i Śląska mocno akcentują największą słabość Bydgoszczy - brak połączeń lotniczych z Europą i światem. To nasze wąskie gardło i pole, na którym przegrywamy. - Pokazaliśmy przy mistrzostwach świata juniorów, że potrafimy sobie poradzić i z tym problemem - dodaje szef Kujawsko-Pomorskiego Związku Lekkiej Atletyki Krzysztof Wolsztyński, który wczoraj pochwalił się także świetnym wynikiem tegorocznego mityngu Enea Cup. Czerwcowe zawody, których ozdobą był rekord świata Anity Włodarczyk w rzucie młotem, zostały sklasyfikowane na 20. miejscu w świecie (warszawski Memoriał Kusocińskiego jest 44.) - To nasz najlepszy wynik w historii. Dwa lata temu zajęliśmy 26. pozycję. Przed nami jest oczywiście 14 zawodów z cyklu Diamentowej Ligi, ale za nami znalazło się kilka imprez z cyklu Challenge. W naszej kategorii Premium jesteśmy najlepsi - stwierdza Wolsztyński.

Bydgoscy organizatorzy mają już pomysł na kolejne wzmocnienie Enei Cup. - Warto je oprzeć wokół naszych bydgoskich gwiazd. Jedną pierwszej wielkości mamy, to mistrz Europy na 800 metrów Marcin Lewandowski - opowiada Wolsztyński.

Stąd powstał pomysł na ściągnięcie kibiców na przyszłoroczny mityng Enea Cup. Na stadionie Zawiszy ma się odbyć pojedynek Lewandowskiego z nowym rekordzistą świata Davidem Lekutą Rudishą z Kenii.

Skomentuj:
Stolica i Śląsk kopią nas po kostkach
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX