Kenia w połowie drogi do Londynu

Cała torba specjalnie wybranego mięsa, ser i makarony - mistrz Europy Marcin Lewandowski zabrał z sobą do Kenii mnóstwo żywności. Jest potrzebna, bo lekkoatleta Zawiszy trenuje ciężko w Afryce. To półmetek przygotowań do olimpiady w Londynie


- Kenia to miejsce, w którym się ciężko pracuje, ale najlepsze do przygotowań. Sprawdziliśmy je z Tomkiem w poprzednim roku. Wybraliśmy się więc tam z powrotem - mówi Marcin Lewandowski, który wraz z trenerem i bratem Tomaszem pojechał na miesiąc do Kenii, ojczyzny najlepszych biegaczy na świecie.

Choć to koniec roku, team Lewandowskich, który od lata znalazł się w składzie Zawiszy, rozpoczął przygotowania do następnego sezonu. Treningi na płaskowyżu położonym na wysokości 2000 metrów dały Marcinowi największe życiowe sukcesy: złoty medal na mistrzostwach Europy w Barcelonie. W poprzednim roku mieszkał w miejscowości Eldoret, położonej na zachodzie Kenii, w domu byłego znakomitego zawodnika Wilfreda Bungei. Rejon Nandi Hills to matecznik kenijskich biegaczy. Stamtąd pochodzi m.in. Bungei.

W tym roku bracia Lewandowscy zamieszkali w domku w klubie golfowym. - Warunki przerosły nasze wyobrażenia. Tak dobrze nawet w naszych myślach nie było. Warunki mamy dużo lepsze niż przed rokiem. Mamy łazienkę, toaletę, telewizor, kuchnię, lodówkę, duży pokój. Mieszkamy w klubie golfowym. Tylko jego członkowie mogą tu zamieszkiwać, ale Bungei [członek tego klubu, skupiającego głównie właścicieli plantacji herbaty - przyp. red] dograł szczegóły z szefostwem. W końcu on tu jest niepisanym szefem - opowiada Lewandowski.

Na odpoczynek nie ma za wiele czasu. Treningi zaczynają się już o świcie. Polak biega z dużą grupą kilkudziesięciu Kenijczyków, głównie po ścieżkach na plantacjach herbaty. Wśród nich byli tak znani lekkoatleci jak maratończyk Manfred Lel, Alfred Yego, a przede wszystkim największy rywal Polaka w biegu na 800 metrów, nowy rekordzista świata David Rudisha. Lewandowski ma się z nim spotkać na bieżni stadionu Zawiszy podczas czerwcowego Enea Cup. Trwają negocjacje z Rudishą.

Teraz Lewandowski codziennie pokonuje po 20-25 kilometrów. - Trzeba dbać o dietę. Przy tej olbrzymiej pracy i zmęczeniu mięśniowym potrzebujemy mięcha, węglowodanów i napojów. Pilnujemy strasznie higieny i jak na razie omijają nasz wszelkie ekscesy żołądkowe - opowiada mistrz Europy. Trener i zawodnik gotują sobie sami, a do Polski wracają tuż przed świętami Bożego Narodzenia, 20 grudnia. - Czekamy z pysznym świątecznym jedzeniem - napisała do nich na forum internetowej strony Marcina Lewandowskiego mama zawodnika i trenera.

Skomentuj:
Kenia w połowie drogi do Londynu
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX