Sport.pl

Gapiński: Polonia będzie w ekstralidze

- Nie ma takiej możliwości, żebyśmy nie awansowali - mówi Tomasz Gapiński, który wczoraj podpisał dwuletni kontrakt z Polonią Bydgoszcz. Jest ostatnim żużlowcem, który uzupełnił skład I-ligowej drużyny


Marta Paepke: Czym skusiła pana Polonia?

Tomasz Gapiński: Właściwie teraz to niczym specjalnym. Nie były to moje pierwsze rozmowy z bydgoskim klubem. Negocjowałem już od dwóch, trzech sezonów i tym razem się zdecydowałem. Choć na pewno znaczenie miała I liga, bo po kontuzji muszę odbudować swoją formę.

Podpisał pan kontrakt dwuletni. Czy są w nim zapisy mówiące o tym, że jeżeli zespół nie awansuje do ekstraligi, to może pan odejść?

- Takiej możliwości, że nie awansujemy, w ogóle nie zakładam. Wiadomo, że każdy zawodnik chciałby jeździć w ekstralidze i takie jest moje założenie. Dlatego o żadnych takich zapisach nie było mowy. Po prostu awansujemy.

W związku z tymi planami był chyba dla pana ważny pozostały skład Polonii?

- Było to dla mnie bardzo ważne. Cieszę się, że w drużynie pozostał Grzegorz Walasek, Emil Sajfutdinow, Denis Gizatullin i Robert Kościecha. Drużyna ma też bardzo perspektywicznych młodzieżowców i myślę, że wspólnie uda nam się zbudować taką atmosferę wokół bydgoskiego żużla, że kibice będą przychodzić na stadion, mimo że będziemy startować w I lidze.

Pana przejście do I ligi związane jest ze złamaniem kości udowej podczas finału indywidualnych mistrzostw Polski. Czy istnieje zagrożenie, że nie wystartuje pan w pierwszych meczach?

- Fakt, zacznę przygotowania trochę później, bo w lutym, ale myślę, że to nadrobię. Na razie nie zakładam takiej możliwości, choć jeżeli zajdzie taka potrzeba, to oczywiście z niej skorzystam. Na razie rehabilituję się w Wawrowie niedaleko Gorzowa i spędzam tam cztery, cztery i pół godziny dziennie.

To takie solidne pół etatu. Nie ma pan zbyt wiele czasu na odpoczynek.

- Faktycznie jestem tam stałym bywalcem. Przyjeżdżam o dziewiątej, wyjeżdżam o czternastej. Najważniejsze jest to, że wracam do zdrowia. Powoli zmniejszamy ilość zabiegów i od rehabilitacji przechodzimy do przygotowania fizycznego.

Inni żużlowcy już ćwiczą. Nie obawia się pan, że będzie zbyt mało czasu, aby solidnie przepracować zimę?

- Tak naprawdę to już ćwiczę, ale tylko górne partie mięśniowe. Ale z dnia na dzień jest lepiej. Od dwóch tygodni chodzę bez kul, więc noga też zaczyna ćwiczyć.

A jak lekarze oceniają stan pana kości po kontuzji?

- Wszystko goi się prawidłowo. Właściwie został tylko jeden element kości do wypełnienia, większość już się zrosła. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, powinienem jeździć już w sparingach.