Łyżwy z epoki przedlodowcowej

Jacek Tascher

Jacek Tascher (Fot. Archiwum)

- Kiedy do zakładów mięsnych przyjeżdżał towar, cała para szła w maszyny do rzeźni. Poprowadzony z niej przez ulicę system chłodzenia działał wtedy gorzej. Lodowisko pływało. A smród był cały czas - wspomina swe treningi i starty w bydgoskiej Polonii Jacek Tascher
Kiedyś w Polonii jeździło się także na łyżwach. Jacek Tascher to jeden z najlepszych polskich łyżwiarzy figurowych lat 70. Jest jednym z kandydatów do tytułu sportowca 90-lecia bydgoskiej Polonii. Głosowanie w plebiscycie na portalu Bydgoszcz.gazeta.pl kończy się w sobotę. Czekamy także na wspomnienia kibiców o sportowcach Polonii (sport@bydgoszcz.agora.pl)



Remigiusz Jaskot: Niewiele pewnie osób uwierzy, że w Polonii trenowali kiedyś łyżwiarze figurowi?

Jacek Tascher: Zaczynałem w latach 60. W Polonii byłem do czasu zdobycia pierwszego tytułu mistrza Polski solistów seniorów. Trenowałem w szkółce, wtedy kiedy Franciszek Spitol był zawodnikiem i trenerem Polonii. Kiedy zaczynałem, miałem 4,5 roku. Trenowaliśmy na Torbydzie, który był lodowiskiem odkrytym, ale znacznie ładniejszym niż teraz. Jeździliśmy też na kortach Polonii, gdzie zimą wylewało się lodowisko. Wiele razy jeździłem na zawody z drużyną hokejową Polonii. Były to też czasy takich żużlowców jak Henryk Glücklich, Mieczysław Połukard, czy Stanisław Kasa. Hokeiści, tak jak żużlowcy, byli trochę wyżej ode mnie, mówili "Cześć Jacuś". Do tego dochodziła różnica wieku. Oni byli dorosłymi facetami, a ja byłem dzieciakiem. Oni pili piwo, a ja jeszcze nie (śmiech). Pamiętam ciepłe relacje z trenerem Masełko, który prowadził wtedy też reprezentację Polski. W Polonii była wtedy jeszcze łączność pomiędzy sekcjami. Czuło się atmosferę klubu jako całości.

W barwach Polonii zdobył pan w konkurencji solistów mistrzostwo Polski juniorów, a później seniorów. Później startował pan w Marymoncie Warszawa.

- Tam zdobyłem mistrzostwo Polski solistów, a w 1977 zacząłem startować w konkurencji par tanecznych z Haliną Gordon-Półtorak. Jako solista startowałem w mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata, a w parach dwukrotnie zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski w tańcach na lodzie.

Warunki w Polonii były trudne - odkryte lodowisko, smród z rzeźni, która znajdowała się po drugiej stronie ulicy, gdzie obecnie jest Focus Mall.

- Były one absolutnie ekstremalne. Młodym ludziom opowiadam o tym jak anegdotę i patrzą na mnie, jakbym opowiadał o erze przedlodowcowej. Z komina rzeźni buchał dym, a najgorsza była sadza. Wiatr wiał zazwyczaj w kierunku lodowiska i ta cała tłusta sadza spadała na lód. Po treningu wyglądaliśmy jak kominiarze. Wpływało to też na jakość lodu, bo taka sadza hamuje. Kiedy do zakładów mięsnych przyjeżdżali kooperanci z towarem, to cała para szła w maszyny do rzeźni. Tak powinno być, ale poprowadzony z rzeźni system chłodzenia działał wtedy dużo gorzej. Lodowisko pływało. Sezon był krótki - od października do końca marca. Było zimno, czasem ponad 20 stopni na minusie. Trenowaliśmy od szóstej rano, wtedy przed treningiem szło się pod trybunę, gdzie stała koza opalana węglem. Trzeba było mieć dużo silnej woli, by trenować w tych warunkach, tym bardziej że byliśmy dzieciakami. Towarzysko grupa była bardzo fajna, bo miałem dużo koleżanek i kolegów. Ale te warunki były złe. Nie chciałbym zostać źle zrozumianym, ale korzystając z krytego lodowiska i mając stały dostęp do trenera, to uważam, że mogłem zajść dużo dalej. Mogłem być w czołówce europejskiej, bo na pewnym etapie mojej kariery wygrywałem z zawodnikami, którzy później byli mistrzami olimpijskimi, Europy i świata. Oni poszli dalej, a my z powodu warunków zostawaliśmy tam, gdzie byliśmy.

Był pan szefem wyszkolenia w PZŁF, teraz komentuje pan łyżwiarstwo w Eurosporcie,

- Będąc zawodnikiem, kiedy byłem po absolutorium na AWF, a przed napisaniem pracy magisterskiej, dostałem propozycję zostania kierownikiem wyszkolenia związku. Później pracowałem w Skandynawii jako trener. Po 1989 r. założyłem Towarzystwo Łyżwiarstwa Figurowego "Walley" i zacząłem się również zajmować tym sportem dla amatorów.

Skomentuj:
Łyżwy z epoki przedlodowcowej
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX