Sport.pl

Lori Crisman mówi kibicom: Goodbye

Lori Crisman na razie żegna się z Bydgoszczą. - Jeśli jakiś fan Artego będzie w Chicago, niech do mnie napisze maila. Na pewno się spotkamy - mówi Amerykanka, która przez ostatnie dwa lata była filarem zespołu


Amerykańska koszykarka szykuje się do wyjazdu do domu. W poniedziałek była u fryzjera. Crisman zdecydowała się na przedłużenie włosów. - Wow, ale pięknie wyglądasz. Też chcę takie włosy - mówiła z uznaniem jej koleżanka z zespołu Stephanie Raymond, gdy zobaczyła efekt końcowy. Sama także usiadła na fotelu. - Zrobiłam tak, żeby ładnie wyglądać latem. Kiedy rozpocznie się sezon, pewnie skrócę włosy - mówi Crisman.

Ona i Raymond wyjadą z Bydgoszczy w środę. W San Antonio, na campie zespołu WNBA Silvers Stars, jest już trzecia z Amerykanek, Angela Tisdale, a Meg Tierney wyleciała do Grecji, gdzie występowała przez sześć ostatnich sezonów. Amerykańskie zawodniczki Artego zakończyły już grę, chociaż jeszcze w środę ich zespół zagra ostatni mecz ligowy z Tęczą Leszno. O tym, że w tych pojedynkach już nie wystąpią, dowiedziały się w piątek. Klub oszczędza i zdecydował, że przedłużenie wygasających z końcem marca kontraktów na dwa ostatnie mecze się nie opłaca.

- W piątek czekałyśmy na trenera. Byłyśmy na meczu juniorek. Miał nas zawieźć na trening - mówi Crisman. Od Adama Ziemińskiego dowiedziały się, że już więcej nie zagrają. - Nasi agenci nie powiadomili nas, że klub podjął taką decyzję. Przez brak komunikacji doszło do niekomfortowej sytuacji - tłumaczy Amerykanka. - Rozumiem i szanuję argumentację klubu. To się zdarza w zawodowym sporcie. Klub zawsze traktował nas dobrze. Żałujemy, że nie doszło żadnego spotkania z klubem, prezesem, drużyną. Nie mogłyśmy się też pożegnać z kibicami - dodaje.

Prezes Artego Czesław Woźniak nie chciał komentować tej decyzji. Koszykarka na razie pożegnała się ze swoją polską rodziną. Tak nazywa najbliższych juniorki Artego Soni Młynarczyk. - To trzy pokolenia, w sumie prawie 10 osób. Żegnałam się z nimi w niedzielę, strasznie płakałam. Było ciężko, przez te dwa lata stali się ważną częścią mojego życia - mówi. Na niedzielne spotkania Crisman zabierała pozostałe Amerykanki z Artego. - Raz byłyśmy w czwórkę, trzeba było dostawić stół. Robiłyśmy pierogi, poznałam mnóstwo polskich tradycji - opowiada. Crisman chce być w stałym kontakcie z polską rodziną oraz Amerykankami, które poznała w Polsce. - Stephanie mieszka bardzo blisko mnie, tylko 3 godziny drogi. Meg mieszka w stanie Iowa, to też niedaleko. Angela jest z Teksasu, to trochę dalej, ale na pewno się spotkamy. Wkrótce polecimy razem do Las Vegas - mówi.

Crisman spędziła w Bydgoszczy ostatnie dwa lata, była dobrym duchem drużyny. O tym, czy klub zdecyduje się złożyć jej ofertę na kolejny sezon, będzie wiadomo dopiero za kilka tygodni. - Na razie nie znamy budżetu, w dodatku na początku negocjujemy z polskimi zawodniczkami, o które trudniej na rynku - wyjaśnia trener Ziemiński. Amerykanka może liczyć na kilka ofert. - Zazwyczaj dostaję trzy, cztery, a decyzję podejmuję z agentem. Dwa lata w Polsce były wspaniałe, działacze byli dla mnie dobrzy, poznałam wspaniałych ludzi. Może będę mogła tu zostać - mówi.

O Bydgoszczy Amerykanka wypowiada się tylko pozytywnie. - Lubię miasto, ludzie dziwią się, kiedy to mówię, ale to prawda. Żyje się tutaj przyjemnie. Poznałam wspaniałych ludzi, klub traktował mnie dobrze. Praca z trenerem Ziemińskim to przyjemność. Można przyjść do niego z każdym problemem - tłumaczy. Do Polski przyjedzie na pewno latem przyszłego roku. - Mam nadzieję, że wtedy będę miała na palcu zaręczynowy pierścionek. Mój chłopak chyba niedługo mi się oświadczy. W Stanach to musi być niespodzianka, pewnie zrobi to przed całą naszą rodziną i przyjaciółmi. Wie, że nie musi się bać, że odmówię - mówi podekscytowana.

Na razie, po powrocie do domu, zamierza odpoczywać po długim sezonie, później czeka ją sporo pracy. Poprowadzi 10 campów dla młodych koszykarek w różnych miastach stanu Illinois. Najlepszym z nich, które idą do college'u, będzie udzielała prywatnych lekcji. W sierpniu Crisman zagra ponownie zagra w Europie.

W pierwszym sezonie gry w Polsce skrzydłowa miała duży udział w utrzymaniu Artego w ekstraklasie. W tym roku należała do wyróżniających się zawodniczek drużyny, która awansowała do play-off. Kibice zawsze nagradzali ją za ambitną walkę do końca. - Nie mogłam okazji pożegnać się z fanami. Chcę im z całego serca podziękować. Za przychodzenie na mecze, wspieranie nas. Za wszystko. Jeśli jakiś fan Artego będzie w Chicago, niech do mnie napisze maila. Można go znaleźć na mojej stronie Loricrisman.com. Na pewno się spotkamy - zaprasza.



Więcej o: