Bunt pikników na stadionie Polonii

- Ci smarkacze do nas, starych kibiców, wydzierają się: "ruszcie dupy". Nie można przez nich spokojnie obejrzeć meczu - skarżą się "Gazecie" fani żużla na szalikowców Polonii. - Przesiądźcie się tam, gdzie jest miejsce dla takich jak wy - odpowiadają ultrasi bydgoskiego klubu


Ten spór narastał na stadionie Polonii od dłuższego czasu. Po jednej jego stronie są tzw. "pikniki". To pogardliwe określenie ukute przez ultrasów na ludzi, którzy chcą po prostu obejrzeć dobre sportowe widowisko. Ściskają kciuki za zwycięstwo swojej drużyny, zaklaszczą im po wygranym biegu - tak wygląda ich zaangażowanie na trybunach. Po drugiej stronie konfliktu znaleźli się szalikowcy. To oni prowadzą głośny doping, robią specjalną oprawę, oglądają wyścigi na stojąco.

Obie te grupy zajmują miejsca na trybunie B stadionu przy ul. Sportowej, bo z niej dobrze widać i bilety są najtańsze. Po poniedziałkowym meczu Polonii z GTŻ Grudziądz "pikniki" powiedziały ultrasom z flagami: dość. Na razie swój sprzeciw wyrazili tylko w internecie.

"Co za matoł dał nagłośnienie kibolom? Po pierwsze ci ludzie chyba nigdy nie oglądali zawodów żużlowych. Zaczynali się wydzierać przez głośniki tuż przed biegiem i w trakcie. Nie widzieli wyścigu, bo skakali i się darli. Kurde, na żużel się chyba chodzi oglądać wyścigi. (...) Do tego smarkacze do nas, starych kibiców, wydzierali się w stylu: wstawać, ruszyć dupy. I kilka innych chamskich wstawek. Bujać się z naszej Polonii kibolskie nasienie! - zaatakował na internetowym forum "Gazety" jeden z "pikników". Podpisał się nickiem kibicod40lat.

Natychmiast dostał kilka rad od ultrasów Polonii, utrzymanych zresztą w łagodnym tonie: "Niech pan zmieni miejsce i przestanie przeszkadzać kibicom we wspieraniu drużyny. Nikt nie będzie panu przeszkadzał w wypisywaniu programu i konsumpcji kiełbaski"; "Co za człowiek? Masakra! Chcesz coś zrobić dla klubu? Nie udzielaj się proszę. Po prostu się przesiądź tam, gdzie miejsce dla kibiców takich jak Ty".

Kibicod40lat nie dawał za wygraną: "Stadion należy do wszystkich. Przy praktycznie wyłączonym 1. łuku to jedyne miejsce, skąd nieźle widać. Nie mam zamiaru ustępować bandzie kiboli chcących zrobić z naszego stadionu ostoję kibolstwa". Poparli go inni ludzie, którzy w poniedziałek oglądali żużel na trybunie B. - A mnie od ch...w wyzwał przez megafon, bo nie stałem między biegami - dodał kolejny internauta.

Był też dramatyczny apel do szefów Polonii: "Drodzy działacze! Jeśli tak będziecie starali się przyciągnąć na trybuny widzów, to losy Polonii są już przesądzone - stracicie wkrótce tych, którzy od zawsze stanowili siłę kibicowską - całe rodziny. Ojciec nie zabierze dzieci, albo matka ich z ojcem nie puści na mecz, bo będą się o swoje pociechy obawiać, a na Polonii zostanie tylko banda kiboli i grupa pijaczków".

Spór między obiema grupami żużlowych kibiców narasta. W poniedziałek bezpośrednim świadkiem był Dominik Antonowicz, socjolog z toruńskiego UMK, wielki fan speedwaya. Oglądał mecz Polonii z GTŻ właśnie z trybuny B.

- Taki konflikt nie jest czymś nowym, ale rzeczywiście dawno nie słyszałem tak wielu negatywnych komentarzy wobec zachowania grupy kibiców najbardziej zaangażowanych w dopingowanie swego zespołu - stwierdza Antonowicz. - Spór między nimi jest nieunikniony i szczególnie widoczny w tych miejscach, gdzie z sobą sąsiadują. Obie grupy oczekują czegoś zupełnie innego od meczu. Jedni to kibice tylko oglądający wyścigi. Drudzy to kibice zaangażowani dużo mocniej i inaczej w widowisko sportowe. Oni nie skupiają się byciu tylko świadkami zdarzenia. Są głośni. Mają flagi, bo chcą dać coś od siebie ukochanemu zespołowi - dodaje Antonowicz.

Co zrobić, żeby spór "pikników" z ultrasami nie zaognił się? Pierwszy sposób - nowoczesny stadion. To jednak w przypadku Polonii pieśń przyszłości. Na dziś najłatwiej oddzielić jednych od drugich. Pierwszym krokiem może być nowy pomysł władz klubu. Zarząd Polonii chce, żeby więcej ludzi zasiadało w sektorze A, na pierwszym łuku. Kiedyś był najbardziej oblegany przez kibiców. Teraz jest tam coraz bardziej pusto, bo siedzi się dalej od toru, a bilety są droższe. To dobre miejsce dla "pikników". - Chcemy ożywić sektor A, więc na jeden z meczów zrobimy tańsze bilety właśnie na te miejsca - zapowiada prezes Polonii Marian Dering.