Porażka Transferu. Bez Heynena na ławce

Vital Heynen wyjechał z Bydgoszczy, żeby przygotować reprezentację Niemiec do kwalifikacji mistrzostw świata. Siatkarze Transferu opuścili Olsztyn bez zdobytego seta, punktu i z dziewiątą porażką w sezonie.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Belgijski szkoleniowiec w swoim debiucie poprowadził bydgoską drużynę do zwycięstwa 3:0 z Effectorem Kielce. Zabrakło go w Olsztynie. Transfer przegrał 0:3.

Niemiecka reprezentacja zdobyła pod wodzą Heynena piąte miejsce w tegorocznych mistrzostwach Europy. Od 3 do 5 stycznia walczyć będzie o kwalifikację do mistrzostw świata, które zostaną we wrześniu rozegrane w Polsce - także w Bydgoszczy. Kto wie? Być może Niemcy, z Heynenem w roli trenera zobaczymy w Łuczniczce, jeśli przejdą pomyślnie eliminacyjny turniej w Stuttgarcie. Belgijski szkoleniowiec wyjechał w środę. Wraca nad Brdę 6 stycznia. Dwa dni później siatkarze Transferu pojadą do Radomia na spotkanie z Czarnymi - tegoroczną rewelacją PlusLigi. Razem z nimi będzie już wtedy nowy przyjmujący drużyny, Amerykanin Garrett Muagututia. Jest niezbędny, bo operacja czeka Kubańczyka Yassera Portuondo. Na domiar złego w Olsztynie nie mógł także zagrać kapitan zespołu, środkowy Wojciech Jurkiewicz. Wyeliminował go uraz mięśnia łydki.

Zamiast Heynena prowadził ponownie zespół jako pierwszy trener Marian Kardas. W miejsce Jurkiewicza do wyjściowej szóstki wskoczył Tomasz Wieczorek. Olsztynianie zdecydowanie lepiej grali blokiem - zaliczyli ich 9 przy tylko 3 Transferu. Bydgoszczanie skuteczni byli w ataku (Marcin Wika - 53 proc., Carson Clark - 52 proc.). Udane podwójne zmiany dawali, wypuszczani w bój Maikel Salas oraz Bartosz Janeczek. Najlepszy dla bydgoszczan był pierwszy set, w którym rozstrzygnięcie zapadło w samej końcówce. W pozostałych decydująca była denerwująca zapaść, w jaką całkowicie niezrozumiale, wpadali nagle bydgoszczanie, np. w trzeciej partii prowadzili 16:13. Wtedy tracili szanse na zwycięstwo.

- Czuliśmy, że mogliśmy ugrać coś więcej, ale przydarzało się zawsze coś, co niweczyło te nadzieje, jak np. zagrywki Oivanena. Jeśli chodzi o asy, to spośród olsztynian bardzo wysoko w rankingach są właśnie Fin oraz Rafał Buszek. Niestety, nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. Naszą największą bolączką były właśnie problemy z przyjęciem. Nasi rywale zagrali bardzo dobre spotkanie i tego im gratuluję. - mówi siatkarz Transferu Marcin Wika. - To nie było gładkie 0:3. Graliśmy jak równy z równy, ale końcówki przegrane, stąd taki wynik do zera - dodaje trener Marian Kardas

- Myślę, że na tym etapie sezonu nie można już stwierdzić, że Bydgoszcz nas czymkolwiek zaskoczyła - zaznacza środkowy AZS, Piotr Hain. - Można zmieniać pewne elementy, ale styl gry zespołu raczej pozostanie taki sam. Po prostu w meczu z Transferem byliśmy lepsi. Możliwe, że zadecydowała dyspozycja dnia, ponieważ spotkanie z nimi wbrew pozorom nie należało do łatwych.

Bydgoszczanie zakończyli pierwszą rundę na ostatnim miejscu z bilansem dwóch zwycięstw i dziewięciu porażek - To niezadowalający bilans. Siedem punktów to zbyt mało - podsumował Kardas, który prowadził Transfer do czasu przyjścia Heynena.



AZS Indykpol Olsztyn - Transfer 3:0

Sety: 25:23, 25:22, 25:22

AZS: Dobrowolski (3), Oivanen (10), Bengolea (15), Krzysiek (18), Hain (6), Buszek (6), Żurek (libero) oraz Sobala (0), Łukasik (0)

Transfer: Woicki (2), Wieczorek (2), Waliński (11), Clark (15), Nowakowski (2), Wika (8), Bonisławski (libero) oraz Salas (0), Janeczek (1)