Transfer startuje po ligowe punkty. Czym zaskoczy rywali?

Po słabym poprzednim sezonie bydgoscy siatkarze tym razem chcą walczyć o najwyższe cele. Zadanie wydaje się być bardzo trudne, ale autorski zespół Vitala Heynena może w PlusLidze pokrzyżować szyki faworytom
Dwa tygodnie po zakończeniu mistrzostw świata siatkarze wracają na parkiet. Sukces sportowy i organizacyjny mundialu przełoży się zapewne na jeszcze większe niż do tej pory zainteresowanie siatkówką w PlusLidze. Zawodnicy zatem jednego mogą być pewni. Kibice po brzegi wypełniać będą hale sportowe, w których występować będą mistrzowie świata. Tych zabraknie w bydgoskiej drużynie, ale fani siatkówki nad Brdą nie powinni być zawiedzeni.

Po ubiegłorocznym fatalnym sezonie, który Transfer zakończył na dalekim, 9. miejscu, w zespole doszło do prawdziwej rewolucji kadrowej. W Bydgoszczy nie ma już Kubańczyków - Maikela Salasa, Yassera Portuondo, Amerykanów - Carsona Clarka, Gerretta Muagututi i Polaków - Marcina Wiki, Tomasza Wieczorka, Bartosza Janeczka, Miłosza Zniszczoła.

Działacze tym razem zdecydowali się na ciekawy eksperyment. Zezwoli na stworzenie niemal autorskiej drużyny trenerowi Vitalowi Heynenowi. To może przynieść efekt, bo w to, że Belg zna się na swojej robocie, już nikt nie wątpi. Brązowy medal wywalczony z kadrą Niemiec jest wystarczającą rekomendacją.

Jako pierwszy Heynenowi przekonać się dał Jakub Jarosz. Były atakujący reprezentacji Polski do Transferu miał trafić już przed rokiem, ale wybrał ofertę Lotosu Trefla Gdańsk. Szybko udało się też namówić do występów w naszym klubie Andrew Nally'ego. Amerykanin doskonale znany był Heynenowi z ligi niemieckiej. Największe jednak wrażenie zrobił jednak kolejny zakup. Reprezentant Serbii Konstantin Cupković jeszcze dwa lata temu bronił barw Skry Bełchatów. Potem wyjechał do Włoch, ale wystarczył jeden telefon z Bydgoszczy, by siatkarz zdecydował się na powrót do PlusLigi. Co ciekawe, zarówno Cupković, jak i Jarosz po słabszych sezonach zapowiadają, że właśnie w Transferze będą chcieli udowodnić, że potrafią grać w siatkówkę na wysokim poziomie.

- A to może tylko dobrze wpłynąć na zespół. Do tego są jeszcze Nally, który dzięki grze w Polsce będzie chciał podnosić swoje umiejętności. Podobnie myślą Kanadyjczycy Steven Marshall i Justin Duff. Z tej mieszanki może wyjść coś ciekawego - mówi II trener Transferu Marian Kardas.

W meczach sparingowych bydgoszczanie grali ze zmiennym szczęściem. - Sparingi to jedno, a liga drugie. W spotkaniach towarzyskich testowaliśmy różne ustawienia na boisku. Dlatego nie należy przywiązywać wielkiej wagi do wyników - dodaje Kardas.

Rozpoczynający się właśnie sezon będzie wyjątkowo długi. Wszystko przez powiększenie ligi z 12 do 14 zespołów. Terminarz wydaje się sprzyjać Transferowi. Bydgoszczanie rozpoczynają rozgrywki od spotkań z teoretycznie słabszymi drużynami.

- Start jest bardzo ważny, ale przestrzegałbym przez wielkim optymizmem. Nasz najbliższy rywal AZS Politechnika ma w składzie wielu młodych, bardzo utalentowanych siatkarzy. Oni nie mają nic do stracenia - przestrzega II trener naszej drużyny.