Transfer wygrywa z faworytem. Ekipa Bartmana pokonana w Bydgoszczy

Siatkarze Transferu udowodnili, że są w stanie wygrać z ekipą z wielkiej czwórki PlusLigi. Pokonali brązowego medalistę poprzedniego sezonu, Jastrzębski Węgiel
Trener Vital Heynen zaskoczył wyjściowym składem. Zmienił duet przyjmujących. Zamiast Konstantina Cupkovicia i Andrew Nally'ego rozpoczęli spotkanie Marcin Waliński i Steven Marshall.

Początek meczu był fatalny dla bydgoszczan. Mylił się Justin Duff, który dwa swe kolejne ataki posłał daleko w aut. Nie udało się zupełnie wejść w spotkanie Kanadyjczykowi Marshallowi, który szybko został zmieniony (5:11). Wszedł za niego Serb Cupković. Lepiej było tylko przez chwilę. Bydgoszczanie popełniali ciągle proste błędy, takie jak Serb, który dwa razy zepsuł dobre okazje do zdobycia punktów w kontrataku.

Jastrzębianie sami nie musieli wiele robić. Pozostało im tylko czekać na błędy Transferu.

I tak pewnie byłoby do końca seta, gdyby nie Jakub Jarosz i seria trzech jego zagrywek (19:21). Atakującuy Transferu zagwarantował emocje, które zakończył atakiem ze środka Alen Pajenk (22:25).

W drugiej partii Transfer nie dał się na początku zaskoczyć i przede wszystkim uniknął własnych pomyłek - przynajmniej w takiej liczbie, jak w poprzedniej partii. Gospodarze, w chwilach kłopotów mogli liczyć na Jakuba Jarosza. I tylko na niego, bo Cupković mylił się ciągle zbyt często.

W środkowej fazie seta dwa razy pod rząd zaskoczył zagrywką Pajenk (11:15), a potem to samo zrobił Masny (13:18). Bydgoszczanie zdołali jednak odrobić straty (18:19), przede wszystkim dzięki ofiarnej grze w obronie. 27. punkt na wagę zwycięstwa w drugim secie zdobył Cupković.

W trzecim secie przeważał ciągle Transfer, a decydująca była chwila, kiedy bydgoszczanie prowadzili 19:14 - po dwóch asach Nally'ego, który posyłał piłkę w końcową linię boiska. Poprawił wynik asem Cupković na 23:20, ale to nie był koniec emocji w tym secie. Jastrzębianie prowadzeni przez Masnego doprowadzili do remisu po 24:24. Zrobił to sam rozgrywający JW. I to.... atakując z sytuacyjnej piłki. Setbola mieli później kolejno bydgoszczanie i siatkarze gości. To był fascynujący pojedynek. Zakończył go asem Cupković. Trener Roberto Piazza poprosił jeszcze o wideochallenge tej akcji, ale sędzia Anna Niedbał z Dębicy pokazała po sprawdzeniu, że piłka po zagrywce Serba wpadła w pole, Bydgoszczanie wygrali tego seta 31:29.

Czwarta partia, na jej początku, przypominała tę pierwszą - jastrzębianie, wykorzystując błędy Transferu, prowadzili 4:1. Tym razem jednak bydgoscy siatkarze szybko się zebrali i wyrównali (5:5). Oba zespoły pokazywały świetne akcje w ataku i obronie. Mecz stał na wysokim poziomie. Ciągle świetnie grał najlepszy w Transferze Jarosz. - Widzicie Kubę tylko podczas meczów. Ja go obserwuję podczas treningów. Jego forma rośnie z tygodnia na tydzień - chwalił swego zawodnika trener Transferu, Vital Heynen - Cieszę się trener tak mówi. Wykonuję swoją robotę na treningach w 100 procentach - dodał Jarosz

Przy jego asie na 21:19 piłka tylko śmignęła obok Krzysztofa Gierczyńskiego. Sprytnie grajacy Nally obił ręce blokujących Jastrzębia i zarobil pierwszą piłkę meczową (24:22). Pieczątkę na zwycięstwie postawil Dawid Gunia blokując Patryka Czarnowskiego.

- To był bardzo wyrównany mecz. Oba zespoły były tak blisko siebie, że przy innym przebiegu zdarzeń mogliśmy przegrać 0:3. Mój zespół idzie w górę z formą - ocenia Heynen.

Więcej o: