Sport.pl

Transfer osiągnął pierwszy cel. Po ciężkiej walce z Zaksą Kędzierzyn

Bydgoszczanie wyszli obronną ręką z bardzo trudnej sytuacji w meczu z Zaksą. Byli o włos od przegranej 0:3, ale zdołali wyrównać i zdobyli jeden punkt. Dzięki niemu nie zagrają w ćwierćfinale z PGE Skrą i Asseco Resovią
Najważniejszą stawką w piątkowym spotkaniu były dwa wygrane sety i jeden punkt. On bowiem oznaczał, że Zaksa nie zdoła wyprzedzić bydgoskich siatkarzy, którzy zajmowali szóste miejsce. A taka lokata zapewnia uniknięcie w ćwierćfinale gry z najlepszymi zespołami PlusLigi: z Bełchatowa i Rzeszowa.

Po dwóch pierwszych partiach wydawało się, że ta sztuka nie uda się Transferowi. Siatkarze z Kędzierzyna nie dawali szans bydgoszczanom. Szczególnie w zagrywce Zaksa była bardzo groźna. Błędy w przyjęciu po ciosach Jurija Gładyra, Dika Koya dawały kolejne punkty i przewagę gościom.

W trzecim secie Transfer prowadził 19:15, ale Zaksa odrobiła straty. W końcówce goście mieli trzy meczbole. W jednej z akcji Gładyr popełnił banalny błąd. Zaksa mogła wyprowadzić kontrę, ale środkowy postawił stopę na połowie boiska należącej do Transferu. Asa na wagę zwycięstwa posłał Jakub Jarosz

W czwartym secie trwała także wyrównana walka. Świetną partię rozgrywał Paweł Woicki. Odważnie posyłał kolejne piłki do swoich środkowych: Wojciecha Jurkiewicza i Dawida Guni. Na sam koniec czwartego seta włączył Jarosza, który zapewnił Transferowi zwycięstwo w tej partii, jeden punkt i co najmniej szóste miejsce. Siatkarze z Bydgoszczy odtańczyli taniec zwycięstwa, jakby już wygrali spotkanie.

Trzeba było jednak zagrać tie-break, który także, choć bez znaczenia, przyniósł emocje.

Zaksa wysoko prowadziła (13:9), ale bydgoszczanie ścigali rywali. Przy stanie 13:12 dla Kędzierzyna piłkę lecącą w aut dotknął w bloku końcówkę kciuka Justin Duff. Challenge przyniósł 14. punkt Zaksie, która nie zmarnowała okazji do zwycięstwa.

Za tydzień Transfer kończy rundę zasadniczą meczem w Radomiu z Czarnymi.

Więcej o: