Sport.pl

Transfer źle zaczyna ćwierćfinał PlusLigi

Bydgoscy siatkarze przegrali pierwsze spotkanie z Lotosem Treflem. Teraz stają pod ścianą. Muszą wygrać w środę i czwartek w Gdańsku.
W pierwszym secie bydgoscy siatkarze nie zdołałi utrzymać dobrej dyspozycji i przewagi, jaką osiągnęli na początku. Prowadzili już 9:6 po nietypowej akcji Konstantina Cupkovicia. Obronił atak i piłka wpadła w boisko po stronie Lotosu Trefla. Później, i to dwukrotnie, zdecydowały atomowe zagrywki Murphy'ego Troya. Najpierw Amerykanin doprowadził do wyrównania w środkowej części seta, a potem posyłał silne ciosy w końcówce. Bydgoszczanie przegrywali już 21:24, ale wówczas włączył się Jakub Jarosz. I to jego dzięki jego serwom zrobiło się 24:24. Gdańszczanie zdołali jednak zwyciężyć. Mika zakończył seta po skutecznym kontrataku.

Gdańszczanie nie mieli i w kolejnym secie kłopotów z zagrywaniem. Bydgoszczanie popełniali za to błędy w przyjęciu. Do tego doszły potem autowe ataki i Lotos prowadził 21:16. Trzy kolejne udane akcje gospodarzy zmusiły szkoleniowca gości Andreę Anastasiego do prośby o przerwę. Rady pomogly. Jego zespół, tak samo jak w pierwszej partii prowadził 24:21 i ... przegrał następne dwie akcje. W następnej Jarosz sprezentował punkt rywalom. Zaserwował w aut.

W tej części spotkania Transfer grał już bez Konstantina Cupkovicia. Troy "strzelał" w niego zagrywką. Trener Vital Heynen w końcu zmienił Serba, którego zastąpił Steven Marshall.

Bydgoszczanie dobrze rozpoczęli seta nr 3. Nie zamierzali oddać pierwszego meczu o półfinał PlusLigi za darmo. Dwa bloki pod rząd na Troyu i prowadzili 6:3. Anastasi od razu posadził Amerykanina na ławce rezerwowych. Przewaga rosła, bo zawodnicy Lotosu zaczęli popełniać błędy (9:4 po ataku Miki w antenkę). Gdańszczanie mieli jednak w zanadrzu swoją najgroźniejszą broń - zagrywkę. Transfer stracił 4 punktową przewagę (21:17). Floty Miki były zbyt trudne dla bydgoszczan.

Meczowy punkt załatwił podwójny blok na Jaroszu (24:23 dla Lotosu). Damian Schulz zepsuł jednak serw i decydowała ponownie gra na przewagi.

Wojciech Grzyb ze środka uderzył w aut (26:25), a potem zagrał w siatkę (27:26). Bydgoszczanie zmarnowali swoje szanse. Kolejne mieli goście, ale Jarosz był bezbłędny i bronił zespół przed porażką, a potem dwa bloki na najlepszym zawodniku spotkania, Mateuszu Mice, dały gospodarzom wygraną i nadzieję na zwycięstwo w meczu.

Te trzy sety trwały aż dwie godziny i kilka minut. Czwarty był już krótszy niż poprzednie. Rozgrywający Lotosu Trefla Marco Falaschi świetnie, często i skutecznie grał ze środkowymi. Mika zbudował przewagę swego zespołu w polu zagrywki. Zawodnikowi z Gdańska nie przeszkadzało także, że był najczęściej ostrzeliwany na przyjęciu, w ataku zagrał bardzo skutecznie. Zasłużenie został wybrany MVP meczu.

Więcej o: