Sport.pl

Transfer znowu słabszy od Lotosu. Jest poza półfinałem [ZDJĘCIA]

Po raz piąty w tym sezonie Lotos Trefl pokonał bydgoski Transfer. Udowodnił, że to jemu należało się miejsce w półfinale PlusLigi. Bydgoszczanom pozostała walka o 5. lokatę
W pierwszym meczu 1/4 finału w Bydgoszczy Lotos Trefl wygrał 3:1, a ponieważ w tej fazie rozgrywek gra się do dwóch zwycięstw, podopieczni Andrei Anastasiego do awansu potrzebowali więc już tylko jednej wygranej w Ergo Arenie.

Spotkanie zaczęło się dobrze dla gości, którzy szybko objęli prowadzenie 4:1, ale potem zaczął się koncert duetu Marko Falaschi - Mateusz Mika. Ten pierwszy rozgrywał z takim wdziękiem i lekkością, że gdyby startował w zawodach łyżwiarstwa figurowego otrzymałby bardzo wysokie noty za wrażenie artystyczne. Z kolei reprezentant Polski momentami wręcz bawił się z rywalami bezbłędnie atakując - raz mocno, raz technicznie, a to bloku, a to po prostej, a to po skosie... Do wyboru, do koloru. Inna sprawa, że Falaschi co chwilę "czyścił" mu siatkę i Mika z uśmiechem na ustach tylko dopełniał formalności.

Głównie dzięki tej dwójce Lotos Trefl błyskawicznie dogonił i przegonił rywala (pięć punktów z rzędu i prowadzenie 6:4), a potem kontrolował sytuację w trakcie seta. Choć przewaga optyczna zdecydowanie należała do gdańszczan, tablica wyników nie oddawała ich dominacji. Maksymalnie potrafili bowiem odskoczyć na raptem trzy punkty (14:11, 16:13, 19:16). W końcówce seta wreszcie obudził się atakujący gospodarzy Murphy Troy, który wziął na siebie ciężar kończenia tych najważniejszych akcji. Zwłaszcza kiedy Transfer zbliżył się na zaledwie punkt (22:21). Jednak seta paradoksalnie zakończył kompletnie niewidoczny wcześniej Sebastian Schwarz.

Druga partia od początku przebiegała pod dyktando gości, którzy górowali właściwie we wszystkich elementach. Dobrze rozgrywał Paweł Woicki, skutecznie atakowali Jakub Jarosz i ze środka Justin Duff, dobrze spisywał się też Konstantin Cupković. Udane było wejście Dawida Murka, który uspokoił grę w przyjęciu zagrywki. Z kolei w gdańskim zespole nie funkcjonowało ani przyjęcie, ani atak, ani blok. Bydgoszczanie spokojnie wygrali więc seta do 20 i wyrównali na 1:1.

W trzecim secie sytuacja się odwróciła. Gra bydgoszczan się posypała. Lotos kąsał raz po raz świetną zagrywką. Początek był jeszcze wyrównany, ale po pierwszej przerwie technicznej gra Transferu posypała się kompletnie. Gospodarze wykorzystywali słabe przyjęcie rywali i - jeśli ci nie robili błędu bezpośredniego - raz za razem stawiali skuteczny blok. Po asie serwisowym Murphy'ego było 15:11 dla Lotosu Trefla, a po dwóch kolejnych błędach Dawida Murka (złe przyjęcie, atak w aut) 18:12. Za chwilę było nawet 21:13 i choć w tym momencie podopieczni Anastasiego ucięli sobie krótką drzemkę (przy stanie 22:18 włoski trener wyrwał z niej swoich zawodników podczas przerwy na żądanie), bez większych problemów doprowadzili trzeciego seta do szczęśliwego końca.

Z kolei mecz i całą rywalizację w ćwierćfinale do równie szczęśliwego końca doprowadzili w secie czwartym. W grze Lotosu Trefla znów wszystko się zazębiało. Skutecznie atakowali właściwie wszyscy zawodnicy, przez co Falaschi miał pełne pole do popisu. Świetnie funkcjonowała zagrywka (przede wszystkim Wojciecha Grzyba), w odpowiednich momentach pojawiał się też skuteczny blok. Gospodarze systematycznie odjeżdżali rywalowi (10:7, 13:9, 16:10, 19:11), a bezradni i sfrustrowani bydgoszczanie nie potrafili odwrócić losów meczu. Ostatnia partia zakończyła się wynikiem 25:16 i awans gdańszczan stał się faktem.

Transfer zagra teraz o 5. miejsce. Pierwszym rywalem jest Banimex Będzin (początek rywalizacji w poniedziałek na wyjeździe)

Lotos Trefl Gdańsk - Transfer Bydgoszcz 3:1

Sety: 25:22, 20:25, 25:18, 25:16

Lotos Trefl: Falaschi (5), Mika (17), Gawryszewski (11), Troy (22), Grzyb (8), Schwarz (12), Gacek (libero) oraz Czunkiewicz (1)

Transfer: Woicki (3), Cupković (18), Duff (14), Jarosz (15), Waliński (3), Jurkiewicz (3), Nally (libero) oraz Wolański (0), Nowakowski (0), Murek (2), Gunia (3), Marshall (1)

Więcej o: