Polonia nie jedzie na zgrupowanie do Krsko

Bydgoska Polonia odwołała wczoraj na obóz w słoweńskim Krsko. Na zagranicznych torach, w dobrych warunkach, będą się przygotowywać tylko Rosjanie: Emil Sajfutdinow i Artiom Łaguta


Decyzja zapadła w piątek rano. - W Polsce robi się pogoda, więc wyjazd nie ma większego sensu - tłumaczy Jerzy Kanclerz, dyrektor sportowy i menedżer Polonii. Bydgoscy żużlowcy wyjadą na bydgoski tor 14 marca. Wcześniej będzie to niemożliwe, bo do tego czasu zakładane będą dmuchane bandy na stadionie przy ul. Sportowej 2.

Nie jest jednak przesądzone, że będzie to pierwszy kontakt polonistów z torem po zimowej przerwie. Jeżeli pogoda dopisze, to już w przyszły czwartek lub piątek pojawią się na torze w Gnieźnie. - Być może pojedziemy też do Ostrowa, wszystko zależy od aury - argumentuje Kanclerz.

Decyzja o odwołaniu obozu w Słowenii została podjęta po dokładnej analizie. - Rozważaliśmy tę opcję, bo im więcej treningów będziemy mieli przed sezonem, tym lepiej dla nas - mówi kapitan Polonii Tomasz Gapiński. - Doszliśmy do wniosku, że nie warto. Przede wszystkim nie wiadomo, jaka będzie pogoda w Polsce, więc co by dały nam dwa dni w Krsko, jeżeli później nie jeździlibyśmy kolejne dwa tygodnie? A w końcu do przejechania jest około 1400 km - dodaje.

Seniorzy mieli też na uwadze sytuację juniorów, którzy przeszli w tym roku na kontrakty zawodowe. - Chłopacy mocno zainwestowali w sprzęt, a taki wyjazd to koszt ok. 4 tys. zł na osobę. A jechać w dwójkę czy trójkę nie było sensu - tłumaczy Gapiński.

Takich dylematów nie ma Emil Sajfutdinow. Nasz najskuteczniejszy zawodnik musi przede wszystkim przygotować się do Grand Prix, które rusza już za niespełna miesiąc. Poza tym od kilku lat pierwszy kontakt z torem na żużlowym motocyklu po zimowej przerwie ma we włoskim Lonigo. - Jedziemy tam na 3 dni, później na kolejne 3 do Krsko - informuje Tomasz Suskiewicz, menedżer Rosjanina. Wyjazd z Bydgoszczy zaplanowali dziś na godz. 19.

Pierwsze okrążenia zawodnik pokonuje w pojedynkę, ale Sajfutdinow nie będzie sam. Do Włoch udaje się także jego brat Denis Sajfutdinow, a w Krsko spotkają się z Artiomem Łagutą. Drugi Rosjanin w składzie Polonii w niedzielę ma przylecieć do Polski, a stamtąd jechać do Słowenii.

Jest ku temu jeszcze jeden ważny powód. W przyszły wtorek Sajfutdinow musi być w Amsterdamie. W tym porcie na statek zostanie załadowany sprzęt, który potem popłynie w daleki rejs aż do Auckland w Nowej Zelandii, gdzie w tym roku odbędzie się pierwszy turniej Grand Prix. - Musimy przetestować sprzęt i zobaczyć, czy dokonaliśmy dobrego wyboru - tłumaczy menedżer Rosjanina.

Zawodnik nie pozostanie jednak bez motocykli. Musiał zainwestować w dwa komplety silników po to, aby móc wystartować w sparingach i w pierwszym meczu ligowym. Pierwszy trening punktowany Polonia ma odbyć 15 marca. - Dlatego dzień wcześniej planujemy wyjechać na bydgoski tor - tłumaczy Kanclerz.