Kibice Polonii napisali do prezydenta Bruskiego

Uwierzyliśmy w Pana deklaracje, że Polonia to jeden z priorytetów. Tylko że wtedy nie wiedzieliśmy, że ma Pan ich 100 - pisze Stowarzyszenie Pomagamy Polonii do prezydenta Rafała Bruskiego
Oto pełna treść listu SPP:



Na wstępie chcemy podziękować za przesłany do nas list oraz za wzięcie udziału w dyskusji na temat Klubu Polonia Bydgoszcz i obecnej sytuacji z nim związanej. Jednakże odpowiadając na Pana słowa, w wielu aspektach musimy się z nimi nie zgodzić i przedstawić nasze kontrargumenty do Pana wypowiedzi.

Sytuacja w Polonii jest zła już od kilku lat, spadki drużyny do I ligi, złe (lub całkowity ich brak) działania marketingowe, mające na celu zachęcenie bydgoszczan do udziału w meczach przy ul. Sportowej 2, sukcesywne odsuwanie od zespołu ludzi znających się na żużlu. Ciągłe zmiany lub wycofywanie się z poprzednich decyzji stawia Klub w złym świetle, pokazując, jak niepewną instytucją jest on w tej chwili. Powyższe bardzo skutecznie odstrasza od wsparcia zespołu wielu sponsorów, którzy tak jak my są niepewni jutra, jakie zastaną i nie chcą ryzykować zainwestowania swoich środków w taką działalność. A to tylko wierzchołek góry lodowej problemów, z którymi przychodzi nam się w ostatnich latach mierzyć.

W swoim liście rozpoczął Pan Prezydent od kwestii finansowania Klubu i od tego również zaczniemy. Nikt nie neguje wkładu miasta we wsparciu klubowego budżetu, nie uważamy również, że Polonia powinna być stawiana w naszym mieście ponad wszystko inne, ponieważ rozumiemy inne potrzeby mieszkańców (w tym również nasze), lecz daleko nam od postawienia bydgoszczan przed wyborem albo większe wsparcie dla Klubu (budowa nowego stadionu), albo drogi, chodniki, tramwaje czy autobusy. Panie Prezydencie, skończmy z tą bezsensowną retoryką, ponieważ zarówno stadion, jak i powyższe potrzeby mieszkańców nie są w ogóle zaspokojone. Na wielu osiedlach nie ma w ogóle utwardzonych dróg, nie ma chodników, a bilety MZK są u nas droższe niż w większości dużo większych miast w Polsce, więc o czym my mówimy? Zadawanie pytania, z czego bydgoszczanie mają zrezygnować na rzecz stadionu, czy z linii tramwajowej do Fordonu, czy linii kolejowej na lotnisko mija się z celem, ponieważ komu, kto nie mieszka w Fordonie, potrzebna tam linia tramwajowa? Tak samo, po co mieszkańcom Fordonu Trasa Uniwersytecka czy węzeł W-Z, z którego i tak nie będą korzystać. Na ilu osiedlach zada Pan to pytanie, na tylu uzyska inną odpowiedź. Nas tylko zastanawia fakt, jakim cudem w mieście takim jak Bydgoszcz nie ma pieniędzy na tego typu inwestycję, która mogłaby być jego wizytówką. Władze innych miast, dużo mniejszych od naszego, jakoś poradziły sobie z tym problemem i zarówno Gorzów Wlkp., Zielona Góra czy nie tak daleki Toruń, mogą zmodernizować czy wybudować nowy stadion z jednoczesnymi inwestycjami w drogi i inne potrzeby mieszkańców. Nie oczekiwał chyba Pan, że na spotkaniach z mieszkańcami poszczególnych dzielnic ktoś podejmie temat stadionu. Każdy, kto uczestniczył na takim spotkaniu, założył sobie, że omawiane będą problemy konkretnych osiedli, dzielnic naszego miasta, a nie tematy dotyczące wszystkich. W pełni zgadzamy się, że ogólna sytuacja w polskim żużlu nie jest najlepsza, jednak jak pokazują ww. ośrodki żużlowe, przy dobrej współpracy Ratusz-Klub można osiągnąć wiele i bić się o najważniejsze laury w ekstralidze żużlowej z pełną publiką oraz organizować GP, które przynosi realne zyski. Jednak te kluby są prowadzone w sposób jak najbardziej profesjonalny, mając narzędzia w postaci nowoczesnych stadionów i aktywnie wychodzą ku potrzebom i oczekiwaniom klientów, jakimi docelowo są fani tej dyscypliny w naszym mieście. Tego właśnie u nas brakuje i wielokrotnie to zgłaszaliśmy.

Nawiązując do informacji dot. odpowiedzialności majątkowej zarządu za zaległości spółki rozumiemy, że w przypadku braku wsparcia ze strony miasta dotyczącej załatania dziury budżetowej Klubu gwarantuje Pan pociągnięcie do odpowiedzialności osób temu zawinionych i wyegzekwowanie zobowiązań pozwalających na utrzymanie Klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej?

Zgadzamy się, że dyskusja na temat Polonii jest wielowątkowa i w głównej mierze krytyczna wobec władz Spółki oraz szeroko pojętego Ratusza. Ale jak ma inaczej wyglądać, jeśli próżno szukać w chwili obecnej jakichkolwiek pozytywów. Oczywiście zaraz ktoś przytoczy argumenty, że powróciliśmy, tzn. upodobniliśmy herb do historycznego, wprowadzone zostały dodatkowe miejsca sprzedaży biletów, promocji spotkań na naszym obiekcie czy utworzony został sektor kibiców dopingujących, którzy oddali najlepsze miejsca na stadionie (prosta vis-a-vis startu) dla fanów chcących tylko oglądać rywalizację, a nie czynnie w niej uczestniczyć, decydując się na spędzanie czasu podczas spotkań żużlowych w "aromacie" smrodu wydobywającego się z toi toi znajdujących się na trybunie I łuku. Owszem to wszystko prawda, tylko pytanie, kto to wszystko wymyślił i przedłożył na spotkaniu kończącym poprzedni sezon, na którym Pan Prezydent był obecny? Odpowiemy - KIBICE. Ludzie, którzy bezinteresownie poświęcają swój czas, pieniądze i kosztem własnych rodzin, planów poświęcają się dla Klubu, a podobno są do tego specjalnie oddelegowane osoby, które pobierają za swoją pracę niemałe wynagrodzenie. A co z innymi pomysłami i propozycjami przedstawionymi na powyższym spotkaniu? Co z wykorzystaniem możliwości reklamy przedstawionej przez Pana Gotowskiego na jego obiektach? Co z reklamą na pojazdach MZK (nie mówimy tu o spotach, które ukazują się od czasu do czasu na ekranach w kilku autobusach jeżdżących po Bydgoszczy, głównie na nocnych liniach)?

Kontynuując wątek Pan Prezydent przytoczył wypowiedź Sławomira Wojciechowskiego, zamieszczoną na łamach portalu Gazeta.pl, gdzie zarzuca on między innymi brak ciśnienia miasta na wynik, upolitycznienie Klubu i inne. Pragniemy zaznaczyć, że wypowiedzi Sławomira Wojciechowskiego są jego autorskimi opiniami i nie są w żadnym stopniu ani konsultowane, ani poruszane w środowisku Kibiców Polonii Bydgoszcz, co za tym idzie są tylko i wyłącznie jego prywatną opinią i nie należy ich interpretować jako stanowiska Stowarzyszenia Pomagamy Polonii, które reprezentuje kilkusetosobową grupę zagorzałych fanów Klubu, a każde jego działanie jest konsultowane w szeregach Kibiców Polonii Bydgoszcz. Co nie znaczy, że są one pozbawione podstaw merytorycznych, szczególnie dotyczą one ostatniego punktu danego akapitu, poruszonego w Pańskim liście, tzn. przypadkowości osób zasiadających za sterami bydgoskiego żużla. Pisząc "Każda z tych osób dotychczasową wieloletnią działalnością zawodową, społeczną i publiczną dała wyraz swoich kompetencji zaangażowania". Czy Pan Prezydent pisząc to ma na myśli np. wydarzenia z 2007 roku, dotyczące rzekomych polowań na terenie wojskowego lotniska w Malborku, za co m.in. gen. Marian D. został skazany wyrokiem sądu? W ustnym uzasadnieniu tamtej sprawy mogliśmy usłyszeć: "Sąd prawidłowo ustalił, że było co najmniej 20 polowań na terenie lotniska. Cała jednostka o tym wiedziała, tak jak też wiedziano, że pan pułkownik N. uprawia na lotnisku pole" - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia SN Edward Matwijów (za www.wp.pl). Jak to możliwe, że osoba z prawomocnym wyrokiem piastuje tak wysokie stanowisko w spółce miejskiej? Jak rozumiemy, to są te kompetencje, o których Pan Prezydent pisze? Panowie Dering, a wcześniej Wojciechowski czy Tillinger w naszej, ale i wielu innych mieszkańców naszego miasta opinii przyczynili się i przyczyniają do powolnego upadku Klubu Polonia Bydgoszcz poprzez złe zarządzanie Spółką i niestety, ale wszelkie próby zmian podejmowane przez Ratusz nie przynoszą żadnych efektów. Ludzie się zmieniają, a sytuacja pozostaje bez zmian, o takiej przypadkowości mówimy. Jedynymi, którzy od dłuższego czasu wspierają nasz ukochany Klub i którym, jak wierzymy, leży na sercu dobro, są Panowie Gotowski z Rady Nadzorczej, grupa sponsorów, prywatni darczyńcy, którzy przekazują bezinteresownie swoje środki na rzecz Klubu oraz Pan Kanclerz skutecznie odsunięty od drużyny, który jako jedyny zaczął głośno mówić i informować opinię publiczną o złym zarządzaniu przez Prezesa Mariana Deringa już przed sezonem.

Najlepszą klamrą zamykającą wszystkie tematy dotyczące Polonii jest jej stadion. Temat rzeka. Niestety, Panie Prezydencie, ale ile spotkań, tyle deklaracji. Zbudujemy, zmodernizujemy, przeniesiemy, nie zbudujemy, bo nie mamy za co, zbudujemy, jak sprzedamy grunty. I tak w kółko, kilka spotkań, kilka odmiennych koncepcji - ile można?!

My, jako Pana wyborcy, mamy do Pana kilka pytań w tym temacie. Czy to nie Pan obiecywał nam podczas kampanii wyborczej nowy stadion? Zatem jesteśmy ciekawi, co takiego wydarzyło się po wyborach, że mówi Pan nam teraz, że brak jest środków na taką inwestycję? Jesteśmy też ciekawi, na jakiej podstawie podczas kampanii wyborczej planował Pan wówczas podjąć się owej inwestycji? Liczymy na to, że udzieli Pan odpowiedzi swoim wyborcom, którymi także my jesteśmy.

Naprawdę jesteśmy już zmęczeni i mamy dość tych gier w "kotka i myszkę". Stadion Polonii , który jest własnością miasta, zarządzany przez spółkę ŻKS Polonia Bydgoszcz, jest archaiczny. Trzeba sobie zdać sprawę, że na tym stadionie, który ostatnią gruntowną przebudowę przechodził pół wieku temu, w bardzo dobrych warunkach obejrzeć może imprezę żużlową około 6000 - 7000 osób. Reszta ludzi ma wybór obrać gorsze miejsca na łukach lub obejrzeć zawody w telewizji. Tu trzeba przytoczyć frekwencję podaną przez bydgoską telewizję, która przeprowadzała relację live z zawodów bydgoskiej Polonii. Przed telewizorami zasiadło kilkaset tysięcy ludzi, co oznacza, że Kujawsko-Pomorskie żużlem stoi. Wiele mówi się o frekwencji na Polonii, która dramatycznie spadła. Rzeczą niepojętą jednak jest to, że osprzęt, który wpuszcza kibiców, może jedynie wpuścić 8000 ludzi w 2 godziny, a na tyle przed meczem otwiera się bramy. Jak tu walczyć o wysoką frekwencję? Dzięki tak absurdalnym decyzjom kilka tysięcy osób podczas całego sezonu rezygnowało, stojąc w kolejkach, gdy już zawody na Polonii trwały. Czy czasami Pan, Panie Prezydencie, nie był jedną z tych osób, które zrezygnowały z obejrzenia zawodów w I kolejce Ekstraligi Żużlowej po odstaniu swojego w kolejce? Ci ludzie zapewne nie wrócą, jeżeli klub będzie dalej tak beznadziejnie zarządzany. To nie koniec absurdów, które spotkały fanów na Polonii w tym sezonie. Podczas jednego z meczów, bodajże z Unią Leszno, gdzie temperatura sięgała ponad 30 stopni, ludziom nie pozwolono wnosić napojów i wody. Stosy butelek zostały zabrane bydgoszczanom. Niestety, woda i napoje sprzedawane na stadionie skończyły się jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Ludzie się dziwią, że kibice coraz mniej odwiedzają Sportową 2. W dzisiejszych czasach widz płaci i wymaga, a tego brakuje właśnie na zawodach żużlowych: profesjonalnej obsługi fana.

Czy wg Pana obecna ekipa rządząca Polonią namaszczona przez Ratusz się sprawdziła? Według nas nie! Żadne plany ratunkowe nie pomogą, jeżeli Polonią nie będą zarządzać ludzie oddani, tak jak odwołany za zgodą ludzi z Ratusza Jerzy Kanclerz. Nie może być też tak, że ludzie, którzy pożyczają pieniądze spółce, w zamian chcą mieć na nią wpływ.



Jak Pan wie, SPP jest organizacją apolityczną, niezwiązaną i niepopierającą żadnego ugrupowania polskiej sceny politycznej. Wspieraliśmy, wspieramy i będziemy wspierać tylko osoby, a nie partię. I według tego też klucza w ostatnich wyborach postawiliśmy na Pana, namawiając wszystkich bydgoszczan do oddania głosu na osobę, która w naszej ocenie wyprowadzi Polonię z bagna i marazmu, w którym się znajduje. Obiecywał Pan Tomka Golloba, w to akurat chyba mało kto wierzył, ale dobry PR w dzisiejszych czasach to podstawa. Ale uwierzyliśmy w Pana deklaracje, że Polonia to jeden z priorytetów Tylko że wtedy nie wiedzieliśmy, że ma Pan ich 100. Szanowny Panie Prezydencie, 100 to każdy z nas ma spraw na głowie w życiu codziennym, ale priorytetów to mamy wyłącznie kilka, a są nimi rodzina, przyjaciele, praca i spełnianie marzeń. Tym ostatnim dla każdego z nas jest dobro naszego ukochanego Klubu Polonii Bydgoszcz, obojętnie, czy reprezentowaną przez piłkarzy KP, czy żużlowców ŻKS-u. W szczególności odnośnie tych drugich jakoś się na razie nie udaje.

Reasumując, czas zakończyć puste rozmowy, obietnice bez pokrycia i wmawianie, że jest jak jest, bo inaczej być nie może. Panie Prezydencie, czas działać, bo niestety, ale coraz bardziej skłaniamy się ku przekonaniu, że postawienie na Pana to był błąd, bardzo duży błąd. Teraz tylko od Pana zależy, czy nasze postrzeganie Pana osoby i działań się zmieni, czy nie. Czekamy na konkrety. Zawsze jesteśmy gotowi do spotkania i dialogu, tylko tym razem niech nie skończy się, mówiąc wprost, na "pustych obietnicach". Chcemy Pana zapewnić, że naszemu Stowarzyszeniu nigdy nie zabraknie determinacji w walce o dobro klubu, nawet wówczas, gdy będziemy musieli zaostrzyć formę naszego działania.

W imieniu kibiców Polonii

Z poważaniem

Stowarzyszenie Pomagamy Polonii