Okrągły stół dla Polonii - z miastem, sponsorami i kibicami

Bogdan Sawarski wspólnie z ?Gazetą? i portalem bydgoszcz.sport.pl proponują: w sprawie przyszłości Polonii potrzebny jest okrągły stół. - Żużel ugrzązł na mieliźnie. Doraźne łatanie dziur na prostą nas nie wyprowadzi - mówi Sawarski, który raz już uratował żużel w Polonii
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Sawarski był szefem Bydgoskiego Towarzystwa Żużlowego, które przejęło speedway w Polonii po upadku BKS Polonia. Wczoraj zaproponował, że najlepszym wyjściem w obecnej, kryzysowej sytuacji, byłoby zebranie okrągłego stołu w sprawie żużla.

Według "Gazety" i portalu bydgoszcz.sport.pl powinien go zwołać właściciel spółki, czyli ratusz. Wspólnie z ludźmi zajmującymi się speedwayem, przedstawicielami sponsorów i kibiców oraz dziennikarzy można by wypracować nowy sposób na Polonię. Ostatnie lata pokazały, że żużlowy klub dotknął potężny kryzys.



Wojciech Borakiewicz: Czy to dobrze, że Marian Dering zrezygnował z pełnienia funkcji prezesa żużlowej spółki Polonia?

Bogdan Sawarski: Moim zdaniem źle, bo on dobrze administrował spółką. Nikt inny by nic lepszego nie wymyślił. I trudno będzie znaleźć człowieka, który nagle wejdzie i odmieni tę trudną sytuację.

Kiedy generał Dering zostawał szefem Polonii, padał argument, że ma kontakty w biznesie i ściągnie sponsorów. To się mu raczej średnio udało.

- Ale przecież w Bydgoszczy nie ma takiego biznesu, który wyłożyłby na żużlowa drużynę milion, czy więcej złotych. W naszym mieście nie inwestują w sport spółki skarbu państwa, jak np. w Tarnowie Azoty i Tauron. Dering miał kontakty z biznesmenami, którzy mogli dać na Polonię po kilkadziesiąt tysięcy złotych. I tyle dawali. Stać nas na akurat tyle. I mnie także. Nie przyjdzie do nas Roman Karkosik, nie da pieniędzy Jan Kulczyk. Dołożymy jeszcze stadion, który z roku na rok odstaje od obiektów w Polsce. Dodamy spadającą liczbę widzów ze średnią ledwo powyżej czterech tysięcy. Czarny obraz gotowy.

Naszym bydgoskim "Karkosikiem i Kulczykiem" w jednej osobie jest ratusz. Ma wypisać kolejny rachunek z jeszcze wyższą kwotą? Będę przeciw.

- Ja też. Skarcą mnie pewnie fanatycy żużla i Polonii, ale 3 miliony, jakie ratusz daje na speedway, to naprawdę dużo. Trzeba myśleć także o innych bydgoskich zespołach i sportach.

A może na czele Polonii powinien teraz stanąć żużlowy fachowiec?

- Specjalista od żużla powinien być trenerem i menedżerem zespołu. Do zarządzania spółką nie jest potrzebny. Czy Marek Cieślak wyciągnąłby Polonię z obecnego kryzysu, choć to świetny specjalista? Kiedy sam zaczynałem działanie w Polonii i BTŻ, na żużlu się nie znałem. A jednak chyba wówczas nam się udało. Znam dobrze np. Grzesia Walaska. Nasza znajomość nie pomoże przy podpisaniu kontraktu, kiedy będę mógł mu zaproponować np. 500 tysięcy, a w innym klubie dadzą mu milion. Najtęższa żużlowa głowa nie pomoże w takich okolicznościach, kiedy rządzą twarde reguły rynku.

Co więc trzeba by zrobić teraz z zespołem i Polonią?

- Najgorsze moim zdaniem byłoby łatanie dziur za wszelką cenę i klecenie takiego zespołu z zawodników niechcianych gdzie indziej. Będziemy się bronić przed spadkiem. Na wyjeździe będziemy przegrywać 30 punktami. W końcu może spadniemy i nic dalej z tego nie wyniknie. A może postawić na własną młodzież z jednym czy drugim liderem. Niech jadą młodzi, za mniejsze pieniądze. Może należy w taki sposób odnowić żużel od samych fundamentów, ale to tylko mój osobisty pomysł.

To oznaczałoby rewolucję. Tylko że na taką zmianę potrzebna byłaby zgoda środowisk zajmujących się speedwayem w Bydgoszczy: sponsorów, władz miasta, stowarzyszeń kibiców Polonii.

- Dlatego można to by przedyskutować przy żużlowym okrągłym stole. Także z udziałem waszym, czyli dziennikarzy. Cofniemy się o dwa kroki, żeby nie upaść. A może uda się przy okrągłym stole znaleźć jeszcze inną receptę. Dreptanie w miejscu nie ma teraz sensu. Nie uratuje naszego żużla.

O czym należy porozmawiać przy żużlowym, okrągłym stole?