Polska liga milionerów. 18 tysięcy za 60 sekund pracy

Tyle zarabiać będą najlepsi żużlowcy w najlepszej lidze świata, polskiej Enea Ekstralidze. Za zwycięstwo w jednym biegu trwającym często niespełna minutę skasują po kilkanaście tysięcy złotych
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Cennik czołówki podał Przegląd Sportowy. Mimo kryzysu i problemów polskich klubów żużlowych żądania zagranicznych i krajowych zawodników idą w górę z roku na rok.

Tej jesieni na czele listy znajduje się wicemistrz świata, Duńczyk Nicki Pedersen - drugi w tym sezonie w cyklu Grand Prix.

GRAND PRIX 2012 - NAJLEPSI NA ŚWIECIE



Kontrakty składają się z trzech elementów: zawodnicy dostają pieniądze za sam podpis pod kontraktem, zarabiają za każdy zdobyty punkt na torze oraz dostają tzw. ryczałt na dojazd.

Pedersen według PS życzy sobie rekordową stawkę za podpis pod umową. Chciałby otrzymać od nowego pracodawcy 1,23 mln złotych. Dotychczasowy klub, Lotos Gdańsk, tyle mu nie zapłaci. Pedersen to jedyny z zagranicznych zawodników, który żąda powyżej miliona za podpis. Dorównuje mu spośród Polaków Tomasz Gollob.

Duńczyk zdobyty punkt na torze wycenia na 4800 złotych, czyli mniej więcej 1200 euro. Za dojazd na mecz chciałby otrzymać 6000. W sumie może zarobić 2,6 mln zł - jeśli zdobędzie oczywiście odpowiednio dużo punktów na torze, bo to czynnik kontraktu najbardziej płynny. Z tych pieniędzy zapłaci za silniki, ich tuning i mechaników.



Drugi na liście jest Amerykanin Greg Hancock (780 tys. zł za podpis; 5600 zł za punkt i 4800 ryczałtu - w sumie 2,27 mln). A ostatnie miejsce na podium zajmuje Rosjanin Emil Sajfutdinow (700 tys. za podpis; 5500 za punkt i 4000 ryczałtu dojazdowego - razem zawodnik może zarobić 2,09 mln zł)
Największym kontraktowym ryzykantem wśród żużlowców jest Szwed Antonio Lindback. Ceni sobie każdy swój punkt na 6 tys. zł - najwięcej z zagranicznych gwiazd. Chce za to mniej za podpis (700 tys. zł) i ryczałt na dojazd (5 tys.). W sumie może zarobić 1,75 mln zł i to dopiero siódme miejsce na liście zagranicznych milionerów polskiej Enea Ekstraligi.

Te liczby to żądania zawodników - w trakcie negocjacji z klubami, które już trwają, wiele z nich zostanie trochę obniżonych.

Jedno jest jednak pewne - jazda w polskiej ekstralidze będzie dla nich ciągle najlepszym źródłem zarobków.