A po co Polonii Gollob - żużlowiec w Polsce nr 31

Nie wierzyłem własnym oczom, kiedy zobaczyłem listę najlepszych zawodników Enea Ekstraligi - felieton Wojciecha Borakiewicza




Nie powinniśmy mieszać bezdusznej matematyki, krainy liczb, a do tego jeszcze, na domiar złego, liczb dziesiętnych ze światem uczuć. Tych dwóch rzeczywistości nie da się skleić pięknie i bez śladu. Zawsze pozostaną jakieś plamy po paluchach i brud oraz trochę niepokoju, że coś z tą naszą robotą było nie tak.

I we mnie jest lęk, bo trudno uwierzyć własnym oczom, kiedy się spogląda na statystyki poprzedniego sezonu żużlowej ekstraligi. Skłoniła mnie do tego jedna z uczestniczek niedawnego spotkania w ratuszu, które odbyło się z okazji podpisania umowy na organizację Grand Prix. Otóż ta młoda, sympatyczna dziewczyna zapytała prezydenta Rafała Bruskiego, czy jest szansa na powrót do Polonii Tomasza Golloba. Pamiętam, że określiła go - całkiem słusznie oczywiście - jako "ikonę Polonii".

Mistrz świata z 2010 roku odszedł z bydgoskiego klubu już niemal dziesięć lat temu, więc musiała być ona wówczas dzieckiem. Jak wielka i potężna jest żużlowa sława i chwała Tomasza Golloba - skoro działa tak silnie na młodych ludzi. To akurat piękna rzecz jest, budująca tradycje.

Dość jednak o tym, bo więzi i tradycje też zaliczają się do niewymiernej sfery uczuć. Natomiast współczesny sportowy świat to już jednak czysty biznes. Dobry towar liczy się najbardziej, musi kosztować drogo i warto za niego zapłacić wysoką cenę.

Wykonałem więc nieskomplikowaną w dzisiejszych czasach operację wyklikania żużlowych statystyk z tego sezonu. Wybrałem źródło najpewniejsze - oficjalną stronę internetową Enea Ekstraligi - i szukam na liście najlepszych nazwiska Tomasza Golloba.

Pierwszy nie jest. To miejsce zajmuje wicemistrz świata Duńczyk Nicki Pedersen. Szukam więc dalej.

Niewiarygodne - kto był lepszy od Tomasza Golloba



Przebiegam oczami pierwszą dziesiątkę żużlowców - nie ma niej mistrza świata z 2010 roku. Kończy ją Grzegorz Walasek. Drugą rozpoczyna Matej Zagar, ale Golloba też w niej nie ma. Mój lęk jest więc coraz większy. Z przestrachem przejrzałem trzecią dziesiątkę ekstraligi. Jest, i owszem, w niej nasz Krzysztof Buczkowski - na pozycji nr 24. Są Rafał Okoniewski i junior Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik. Przeczłapałem ją całą - i nic. Tomasza Golloba doszukać się można dopiero na 31. miejscu - między Adrianem Miedzińskim a Taifem Woffindenem.

Czwarty w tegorocznej edycji Grand Prix zawodnik świata miał więc na polskich torach sezon katastrofalnie nieudany. I trzeba byłoby bardzo głęboko sięgnąć w zamierzchłą przeszłość początków jego kariery, żeby znaleźć podobny.

Liczby nie kłamią. To tylko miłość jest naprawdę ślepa. Cicho, ale naprawdę ledwie słyszalnym szeptem to robi, podpowiada mi, że może ten Gollob nr 31 stanie się w Polonii Gollobem nr. 1.

A oto cała lista zawodników Enea Ekstraligi