Chmara odejdzie z ratusza. I co dalej z bydgoskim sportem

Sebastian Chmara odejdzie z ratusza. Jego następca na stanowisku zastępcy prezydenta miasta będzie miał kilka ważnych spraw z głowy - bo zostały załatwione. Pozostały jednak problemy, które należy rozwiązać
Jak ma się rozwijać sport w Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Odejście Chmary to już kwestia tygodni, a nie miesięcy. Zastępca prezydenta, który odpowiadał za sprawy sportu i promocji, trafi do Warszawy. Nieoficjalnie wiadomo, że będzie miał duży wpływ na określenie dróg rozwoju i przyszłości całego polskiego sportu. Bydgoski - zostawia w dobrej kondycji.

Sukcesy sportowe to nasza chluba

Ogromnym kapitałem naszego sportu jest potężne zaufanie mieszkańców co do tego, że jest ważną dziedziną życia, a jego osiągnięciami lubimy się szczycić. Pokazały to ostatnie badania opinii publicznej zlecone przez ratusz, obszernie omówione w "Gazecie". To zasługa zarówno ekipy Rafała Bruskiego, jak i jego poprzedników.

Sportowcy z Bydgoszczy stanowili jedną dziesiątą reprezentacji na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Zawisza jest najlepszym klubem w Polsce, a miasto zajęło czwarte miejsce w kraju w rywalizacji młodzieży. Nieźle się dzieje w zawodowych klubach, którym ratusz przekazuje wielkie pieniądze - 12 mln złotych - ale są tego efekty.

Wielka kasa na sport - kto dostał najwięcej, a kto nic



Zadanie do wykonania

Najważniejsze zadanie to poszukanie prywatnych inwestorów dla Polonii i Delecty, które są spółkami miejskimi. Chmara już rozpoczął poszukiwania chętnych do ich kupienia. W Delekcie kształtuje się grupa inwestorów skupionych wokół Piotra Sieńko, prezesa klubu. Gorzej z Polonią, bo trudno znaleźć chętnego do kupienia spółki, na której ciąży niemal 2-milionowy dług. Żużel ma jednak atuty: społeczną rozpoznawalność wykazaną w niedawnych badaniach opinii publicznej oraz twarde oparcie w ratuszu.

Wyniki ankiety ratusza - Bydgoszcz wyspą sportu



Polonia jako jedyna, na razie, otrzymała zapewnienie finansowego wsparcia na trzy lata (2013-2015) na niebagatelną kwotę 10,1 mln złotych. Taki sam plan należy się także innym klubom.

Bez pieniędzy z ratusza sport bowiem szybko umrze - nie da się osiągać sukcesów bez wsparcia samorządowej kasy w mieście bez bogatych firm. Kluby dostają słusznie wsparcie - ale za to należy wymagać samodzielności. Trzeba je odzwyczaić od tego, że z każdym kłopotem biegają do urzędu. A bywało w Bydgoszczy - ostatnie lata przyniosły zbyt wiele przykładów - że jak pojawia się trwoga, biegnie się do prezydenckiego gabinetu po rozwiązanie problemu. Przykład niedawny z trwającym miesiącami wyborem prezesa w Polonii pokazuje, że to działanie niezbędne, choć bolesne.

Na drodze do Rio

Po startach na igrzyskach w Londynie pozostał medalowy niedosyt, ale za trzy lata w Rio de Janeiro powinno być lepiej. Dwa bydgoskie medale z ostatnich igrzysk to zasługa kajakarki i wioślarki. Imponująca marina, która powstała w centrum Bydgoszczy, jest znakomitym miejscem, żeby wychować następców Beaty Mikołajczyk i Roberta Sycza. Marinę mamy, a teraz czas na zrobienie porządku z torem regatowym w Brdyujściu. Stać było miasto na wydanie milionów na marinę, muszą się znaleźć tysiące na renowację toru. Drugą z pilnych inwestycji, choć znacznie niestety kosztowniejszych, jest stadion Polonii.

Samorządowych pieniędzy na sport w Bydgoszczy nie jest mało. Miasto je daje, bo sukcesy mają promować Bydgoszcz. Jeśli jednak promocję przez sport traktować poważnie, to trzeba już wybierać, na co idzie kasa. Wszystkiego finansować się nie da - konieczne jest ukierunkowanie wsparcia na kilka dyscyplin, co zresztą już się dzieje przy okazji konkursów na dotację dla klubów.

O ich wyborze zdecydować powinny: baza, sportowe talenty i możliwości, popularność danych sportów, a także oczywiście - nasza bydgoska tradycja.