Kapitan o oszczędnościach: Najlepsi zawodnicy zostali pokrzywdzeni

- Najbardziej pokrzywdzeni są w tej sytuacji ci, którzy jechali najlepiej - mówi kapitan składywęgla.pl Polonii Bydgoszcz o planie oszczędnościowym, który wdrożył bydgoski klub.
- Kibiców jest coraz mniej i nie dziwię się wcale, bo nie ma na co patrzeć - stwierdził Buczkowski. W niedzielę na stadionie przy ul. Sportowej zmagania żużlowców Polonii z Falubazem Zielona Góra oglądało nieco ponad 1000 osób. Drużyna jechała bez Grega Hancocka i Aleksandra Łoktajewa, aby zaoszczędzić i rozpocząć ze spokojem budowanie drużyny na I ligę.

Kibice chcieli przed meczem protestować pod bramą stadionu, jednak z tego nic nie wyszło. Około 40 osób stało przed bramą tuż po godz. 18, jednak fani nie zdecydowali się na głośne wyrażanie niezadowolenia, które związane jest z poddaniem walki o utrzymanie w Ekstralidze. Znaczenie miał też fakt, że w Bydgoszczy nie było prezesa klubu, który pojechał do Warszawy na nagranie programu "Magazyn żużlowy".

- Była ambicja i wola walki. Jak widać zawodnicy się nie poddali, ale mieli ciężkie zadanie - powiedział po meczu Jacek Woźniak, który prowadził w niedzielne popołudnie bydgoską drużynę. Poprzedni menedżer Wojciech Dankiewicz pożegnał się z klubem także ze względów oszczędnościowych.