Będą głosować, czy Polonia ma dalej istnieć

Miasto ma już dość ciągłego zasypywania dziury w kasie Polonii. - Za każdym razem, kiedy żużlowa spółka ma problemy, pozostawały one do rozwiązania po stronie miasta - mówi wiceprezydent Jan Szopiński. W ciągu tygodnia rozstrzygnie się, czy klub nadal będzie istniał.
W następny poniedziałek odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy ŻKS Polonia. W punkcie drugim zebrano zaplanowano podjęcie uchwały "o dalszym istnieniu spółki".

O tym, czy żużlowy klub będzie istniał - zdecydują ratusz i radni. Miasto Bydgoszcz ma bowiem 98 procent akcji spółki ŻKS Polonia.

- Jakie będzie rozstrzygnięcie? - pytamy wiceprezydenta Szopińskiego

- To trudne pytanie. Trzeba rozważyć wszystkie elementy tej sprawy - odpowiada.

Sprawa dalszego istnienia Polonii stanęła na ostrzu noża po ogłoszeniu wyników audytu finansów w klubie. Rada nadzorcza i ratusz dowiedziały się, że spółka skończy rok z długiem. Na nic się zdały rozpaczliwe ruchy prezesa Jarosława Deresińskiego, który w lipcu zrezygnował z usług drogich zawodników: Grega Hancocka i Aleksandra Łoktajewa. Budżetu nie uratował, a spowodował, że zespół stracił ostatecznie szanse na uratowanie przed spadkiem.

- Strata się rzeczywiście powiększyła. Do tego nie ma pieniędzy na spłatę raty kredytu zaciągniętego w poprzednim roku - potwierdza Szopiński. - O wielkości zadłużenia z tego roku nie mogę jeszcze mówić w szczegółach - dodaje.

Na niekorzyść Polonii świadczy, że rok w rok kończy sezon na minusie. Dziurę zawsze zasypywało miasto. Przypomnijmy tylko ostatnie zdarzenia. Dwa lata temu miasto przekazało żużlowej spółce rekordową w dziejach finansowania sportu przez miasto kwotę ponad 6 mln złotych. Połowę zgodnie z planem, a drugą, na prośbę Polonii, żeby ratować klub przed bankructwem i upadkiem.

Rok temu żużel też potrzebował tyle samo pieniędzy. I znowu je dostał. 3,5 mln prosto z miejskiej kasy, a kolejne 2,7 mln w formie bankowego kredytu już po zakończeniu sezonu. Ponownie ratował Polonię przed upadłością. Żyrantem kredytu zostało miasto. Zgodzili się na to radni. Oni teraz muszą zdecydować, co zrobić i skąd znaleźć ok. 700 tys. na spłatę pierwszej z trzech rat.

- Za każdym razem problem Polonii zostawał do rozwiązania po stronie miasta - mówi Szopiński

W ratuszu dojrzał wniosek, że kontynuowanie takiej polityki nie ma sensu i należy znaleźć inny sposób na Polonię. Najbardziej radykalnym jest likwidacja spółki, ale to oczywiście raczej niemożliwe. Dużo bardziej prawdopodobne są oszczędności. Klub, który spadł z ekstraligi, dostanie znacznie mniej pieniędzy niż zapowiadane 3,5 mln zł. - Nie wiemy także, co zrobią po spadku sponsorzy i jak dalej będą wspierać żużel - tłumaczy wiceprezydent.

Przesądzony jest natomiast los prezesa Jarosława Deresińskiego

Jesteś kibicem Polonii? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Co teraz zrobić z Polonią?