Cicho, cichuteńko - i to tyle o Polonii

Na Sportowej 2 - jak makiem zasiał. Ani słychu, ani widu nowego prezesa Polonii. Żadnych wiadomości o żużlowcach, którzy będą bronić barw dumnego gryfa w następnym sezonie. Będzie to wprawdzie rok I-ligowy, ale i tam zawodnicy się przecież przydadzą - pisze Wojciech Borakiewicz w felietonie ?W poprzek boiska?.
Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz

Cisza przed burzą - chciałoby się rzec w podobnym przypadku, ale wolę tego powiedzenia nie przytaczać w tej sprawie. Burzy z piorunami w postaci zestawu gwiazd światowego i polskiego żużla w barwach Polonii nie można się spodziewać. Nagłego zwrotu akcji w postaci genialnego szefa lub sponsora z wielkimi pieniędzmi - także nie.

A innej burzy Polonii nie życzę - bo się tylko może przytrafić taka jak sprzed lat dziesięciu, kiedy klub bankrutował: przy świetle świeczek palonych w dyżurce z powodu braku prądu.

Niech już będzie tak cicho - jak teraz. Chodzi tylko o to, żeby bezgłos nie oznaczał marazmu i czekania na decyzje z bydgoskiego ratusza.

W polonijnej ciszy od czasu do czasu rozbrzmiewają tylko delikatnie dźwięki żużlowych igrzysk. Miasto rozmawia w sprawie organizacji Drużynowego Pucharu Świata. Ciągle nie padło ostatnie słowo w sprawie Grand Prix. Przyznać trzeba, że dodałby ironii do smutnego losu Polonii fakt, gdyby za rok na Sportową 2 przyjechali najlepsi żużlowcy świata - i to aż dwukrotnie.

Igrzyska są więc zapewnione. Jak widać, o chleb powszedni w postaci normalnej drużyny żużlowej na I ligę jest dużo trudniej. Dlatego tak cicho ciągle o wypieczeniu klubowego chleba.

Milczeć jednak na mur i na zawsze nie trzeba. Polonia przecież nie umarła, a jakiekolwiek pogłoski o jej śmierci są przedwczesne. Dalej kroczy, choć chromawo, bo droga wyboista i mało wygodna. A zasypanie dziur na kosztować dodatkowy milion złotych kredytu - za poręczeniem miasta oczywiście.