Kręta droga na żużlowy tor

Jeżeli twojemu dziecku marzy się kariera Tomasza Golloba, czeka cię sporo wyrzeczeń. Żużel to sport wymagający wielkich poświęceń i nakładów finansowych.
W Bydgoszczy uczyć żużla można się oczywiście w klubie Polonia. To właśnie tam należy skierować pierwsze kroki. - A potem przez klub skontaktować się ze mną - mówi Jacek Woźniak, trener naszych żużlowców.

Pierwsze, co czeka przyszłych adeptów speedwaya, to sprawdzian umiejętności. - Żeby zacząć jeździć na żużlu, powinno się mieć doświadczenie z jednośladami - tłumaczy Woźniak. - Nauka nie polega na tym, że uczymy się jeździć na motocyklu, a uczymy się jeździć ślizgiem - dodaje.

Nauki nie rozpoczynamy od dużego motocykla żużlowego i toru na stadionie Polonii, a od miniżużla i jazdy po minitorze. Pierwsze kroki mogą stawiać już pięciolatki, które jeżdżą na motocyklach z silnikami o pojemności 50 cm sześc. - W tej klasie jeździ się do 10. roku życia. Później przechodzi się na wyższą pojemność 80 cm sześc. - tłumaczy Woźniak. - W ten sposób można jeździć do 16. roku życia, chyba że w wieku 15 lat zda się egzamin na licencję żużlową. Wtedy nie można już startować w zawodach na miniżużlu - kontynuuje trener.

Zawodnicy uczą się jednak nie tylko jazdy po torze. Miniżużel, a później żużel, wymagają dużej siły i sprawności fizycznej. Zawodnicy trenują więc przez całą zimę, nawet po cztery razy w tygodniu. - Jeżeli widać, że ktoś jest zaangażowany i ma predyspozycje, przygotowuje się do sezonu wraz z juniorami Polonii. To zajęcia ogólnorozwojowe - od biegania, przez pływanie, boks i piłkę nożną - tłumaczy trener. - Czasami na takie przygotowania przychodzą nawet seniorzy. Można spotkać więc na treningu Marcina Jędrzejewskiego czy Roberta Kościechę - dodaje.

Woźniak nie ukrywa, że trenowanie miniżużla, a później żużla, wymaga ogromnych nakładów finansowych. - Trzeba nabyć dziecku motor. Taką "pięćdziesiątkę" można kupić za ok. 2 tys. zł, "osiemdziesiątka" to wydatek dwukrotnie większy - zaznacza. - Do tego dochodzą wydatki związane z zakupem kasku, kombinezonu, butów, no i wyjazdami na zawody - dodaje. W części kosztów partycypuje klub, jednak to kropla w morzu potrzeb zawodników. - Ten ciężar w większości biorą na siebie rodzice. Z klubu dostaje się np. po jednej oponie na zawody, ale czasami zużywa się dwie, a to koszt 180 zł. Jeżeli wyjazd na zawody jest dwudniowy, to można liczyć na zwrot kosztów noclegu dla dziecka i opiekuna, ale jeśli chce jechać oboje rodziców, muszą sami sobie go zapewnić - kończy.