Sport.pl

Były zawodnik Polonii blisko tytułu mistrza świata. Rozstrzygnięcie już w sobotę

Tylko 9 punktów w sobotnim Grand Prix w Toruniu wystarczy Gregowi Hancockowi, żeby zapewnić sobie tytuł mistrza świata. Startujący w ub. sezonie w Polonii amerykański żużlowiec jest bliski trzeciego w karierze złotego medalu.
Hancock ma 43 lata i jest najstarszym uczestnikiem Grand Prix. Startuje w nim od początku, 1995 roku. Dopiero w tym roku opuścił pierwszy turniej. W sobotę w Toruniu, w finałowych zawodach GP, ma ogromną szansę na złoty medal. Zdobył do tej pory 125 pkt i ma 12 pkt przewagi nad Krzysztofem Kasprzakiem. Maksymalnie można zdobyć w zawodach 21 pkt. To oznacza, że Amerykaninowi wystarczy zdobyć w Toruniu tylko 9 punktów - i to przy założeniu, że Kasprzak osiągnie maksymalny wynik. - W Toruniu wszystko się może zdarzyć, więc jadę tam po to, by wygrać. Nie chcę skupiać się tylko na obronieniu przewagi. Moim celem jest zdobycie mistrzostwa świata i wiem, że muszę na to ciężko pracować. Tegoroczny upadek, jaki zanotowałem w Gorzowie pokazuje, że w każdym momencie może się coś wydarzyć. Nie pragnę niczego innego, niż stanąć na koniec sezonu na najwyższym stopniu podium. Nie ma nic wspanialszego niż zdobycie mistrzostwa świata i wzniesienie trofeum - ocenił Hancock.

Po upadku w Grand Prix Polski w Gorzowie Hancock pauzował przez cztery tygodnie. Przed GP Skandynawii dwukrotny mistrz świata (1997, 2011) nie był pewny swojej kontuzjowanej ręki.

- Na przestrzeni lat nauczyłem się, jak łączyć takie emocje w coś pozytywnego. Dzięki temu można uzyskać przewagę nad innymi. Presja nigdy mi nie przeszkadzała. Nikt nie nakłada większej presji na mnie niż ja sam - przyznał Hancock przed sobotnim turniejem.

Początek zawodów w Toruniu o 19.

Więcej o: