Sypie się żużlowa ekstraliga. Coraz więcej bankrutów

Kluby z Częstochowa i Gdańska straciły licencje z powodu długów. Brakuje chętnych do jazdy w ekstralidze. Polski Związek Motorowy szuka chętnych. Ogłosił konkurs ofert.
Włókniarz Częstochowa i Wybrzeże Gdańsk startowały w ekstralidze dzięki tzw. licencji nadzorowanej. Władze ligi wiedziały o ich zadłużeniu wobec zawodników, ale kluby podpisały z nimi porozumienia. Obiecały spłatę i na tej podstawie PZMot udzielił im licencji.

Cierpliwość zakończyła się po tym sezonie. PZMot poinformował, że "Prezydium Zarządu Głównego Polskiego Związku Motorowego w oparciu o wniosek Zespołu ds. Licencji dla Klubów Ekstraligi Żużlowej, DM I ligi i DM II ligi żużlowej, działając na podstawie § 17 ust. 2 i § 19 ust. 2 pkt 2 Regulaminu przyznawania, odmowy przyznania i pozbawiania licencji uprawniającej do udziału we współzawodnictwie sportowym w sporcie żużlowym dla klubów Ekstraligi, I i II ligi żużlowej, stwierdza wygaśnięcie z dniem 10 października 2014 r. licencji nadzorowanej przyznanej GKS Wybrzeże S.A. oraz Częstochowskiemu Klubowi Motocyklowemu "Włókniarz" S.A. Klubowi Motocyklowemu "Włókniarz" S.A. Zespół ds. Licencji dla Klubów Ekstraligi Żużlowej, DM I ligi i DM II ligi żużlowej w swoim wniosku wskazał, że w/w Kluby naruszyły warunki przewidzianego, w ramach decyzji licencyjnej, programu naprawczego i nie realizowały nałożonych na nie nakazów lub zakazów".

To oznacza, że straciły one prawo do startu. Dodatkowo nie mają już zawodników. Jak podał PZMot "stracili przynależność klubową". Oznacza to, że w każdej chwili mogą zmienić klub.

Przypomnijmy, że kryzys finansowy w Częstochowie i Gdańsku trwa od lat. Pierwszy z klubów miał do spłacenia 4,5 mln złotych, a drugi 3 mln.

Tadeusz Zdunek prezes Wybrzeża Gdańsk protestuje przeciwko odebraniu licencji. Oświadcza, że jego klub miał program naprawczy: "Następny etap planu naprawczego to złożenie do sądu dokumentów w celu ogłoszenia upadłości układowej spółki. Efektem tego kroku będzie rozłożenie w czasie, w drodze porozumień z wierzycielami, posiadanych przez klub zaległości. W obecnej sytuacji spółki jest to jedyne realne rozwiązanie umożliwiające wywiązanie się ze zobowiązań, co uznajemy za nasz obowiązek. Decyzja Prezydium Zarządu Głównego PZMot w oczywisty sposób uniemożliwia realizację przedstawionego wyżej planu" - napisał w oświadczeniu

W Częstochowie się z decyzją pogodzili. Chcą zaczynać starty od najniższego poziomu, II ligi.

Ekstraliga szuka teraz chętnego do występów. Zamiast spadkowicza z Gdańska pojedzie PGE Marma Rzeszów, która wygrała I ligę. Nie wiadomo, kto jednak zastąpi Włókniarza.

Ósmą drużyną powinien być Orzeł Łódź, jednak ten klub nie spełnia wymogów licencyjnych odnośnie stadionu. Sam także nie pali się do jazdy w ekstralidze, bo to zbyt droga impreza. Konieczny jest minimalny budżet na poziomie 5.5- 6 mln złotych.

Regulamin licencyjny PZMot przewiduje także "możliwość przyznania miejsca dowolnemu Klubowi na zasadzie dzikiej karty po przeprowadzeniu konkursu."

Orzeł się jednak nie pali do udziału w nim. Kolejna drużyna w I lidze, GKM Grudziądz nie ma tak dużych pieniędzy, żeby zbudować zespół na ekstraligę.

Kluby w Polsce już wiedzą, że tworzenie ekip ponad swe możliwości finansowe źle się kończy. Przykład Gdańska i Częstochowy jest najbardziej skrajny.

Z długami z poprzednich lat muszą sobie radzić inne kluby z I ligi. Drużyna z Gniezna jest już w stanie upadłości układowej. Bydgoska Polonia, spółka sportowa należąca do miasta, wzięła kredyt na spłatę zadłużenia. Będzie jej ciążył jeszcze przez cztery następne lata.