Polonia wisi na włosku. Nie ma decyzji w sprawie pomocy

- Jak długo mamy płacić za historię? - pytali w środę radni na sesji podczas burzliwej dyskusji w sprawie Polonii. Odpowiedź nie padła. Czy miasto da 1,5 mln złotych na ratunek żużla, także nie wiadomo
Dodatkowe pieniądze, po które się zgłosił na początku lutego do miasta prezes ŻKS Polonia Andrzej Polkowski są klubowi niezbędne już do końca miesiąca. Do tego czasu trzeba bowiem zapłacić m.in. za licencję na starty w I lidze. To niejedyny oczywiście dług klubu - pozostają należności wobec zawodników, z którymi zawarto już kontrakty.

We wtorek o finansowych problemach Polonii debatowali radni. Punkt dotyczący żużla zgłoszono dodatkowo do porządku obrad. To efekt wtorkowego posiedzenia komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki, podczas którego przedstawiciele klubu opowiedzieli o długach.

Dyskusja była długa, ale nie zakończyła się żadnym głosowaniem i decyzją. Na jej koniec prezydent Rafał Bruski wyjaśnił tylko, że miasto jest w stanie przekazać dodatkowe 1,5 mln złotych i zdążyć z tym do końca lutego - Ale wtedy ustalę takie reguły i zabezpieczenia, żeby nie zdarzyło się tak, że po sezonie nie będzie tych 1.5 mln, bo zostaną przejedzone jak poprzednie i nie będzie także żużla. Pytałem już prawników o takie zabezpieczenie. Być może po prostu będziemy płacić należności z ratuszowego konta - powiedział Bruski.

Radni mieli różne pomysły, jak uzdrowić Polonię: okrągły stół, wymiana rady nadzorczej i prezesa, prośba o pomoc szefów Głównej Komisji Sportu Żużlowego, nowy program naprawczy. Nie padły jednak żadne konkrety. Nikt nie zdecydował się także zgłosić wniosku, żeby miasto dało jednak te 1.5 mln złotych. Nikt otwarcie także nie opowiedział się przeciwko takiemu rozwiązaniu.

Najostrzej sprawę stawiał Bruski, który przypomniał, że w latach 2011-2014 Polonia dostała od miasta ponad 16 mln zł. Żaden bydgoski klub nie otrzymał więcej, a rok w rok zawsze prosi o dodatkowe wsparcie. - Nikt na tej nie dał się chyba przekonać, że teraz to już będzie ten ostatni raz. Nie ma do tego żadnych przesłanek. Przychodzenie do ratusza po pieniądze to nie jest metoda na zarządzanie klubem. Ludzie, którzy tak myślą nie nadają się do tej pracy - podkreślał Bruski.

Przypomnijmy, że na Polonii ciąży jeszcze spłata kredytu, który w 2012 roku poręczyło miasto. To 2,4 miliona złotych. Klub nie wpłacił do tej pory żadnej raty. W tym roku budżet drużyny miał wynosić 2.7 mln, z tego 1,6 mln wynosiły kontrakty zawodników. Ratusz gwarantował 2 mln złotych. Do końca tygodnia będzie wiadomo, czy miasto zdecyduje się dopłacić jeszcze 1,5 mln.

Jeśli się tak nie stanie, Polonia nie wystartuje w I lidze.