Prezes Orła Łódź wysyła żużlowca do Donbasu. Ma jeździć na czołgu

- Mogę mu tylko poradzić, żeby pojechał do Donbasu do Putina i tam może jeździć na czołgu. Równie dobrze może jeździć też w tajdze między drzewami - prezes Orła Łódź Witold Skrzydlewski radził tak żużlowcowi Polonii, Rosjaninowi Andriejowi Kudriaszowowi.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz



W niedzielę w meczu I ligi żużla bydgoska Polonia przegrała z Orłem w Łodzi 40:50. Po spotkaniu szkoleniowiec gości Jacek Woźniak bardzo narzekał na nierówny tor, w którym były dziury. Mecz trwał trzy godziny, prawie dwa razy dłużej niż normalnie. Wiele było przerw spowodowanych upadkami zawodników. - Ja się cieszę, że moi żużlowcy wrócili do domów cali i zdrowi - mówił Woźniak.

Na łamach portalu sportowefakty.pl odpowiedział mu prezes Orła Łódź Witold Skrzydlewski. - Niech te Tyfusy zobaczą, jaki przygotowują u siebie tor. Według mnie ten nasz był dobry. Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy - podkreślił Skrzydlewski. W szpitalu po meczu wylądowali dwaj zawodnicy Orła, Damian Adamczak i Sebastian Niedźwiedź. Junior Polonii Bartosz Bietracki po upadku w swoim pierwszym starcie więcej już się nie pojawił w meczu. Upadał także występujący w bydgoskim zespole Rosjanin Andriej Kudriaszow. - Jeśli ich rosyjski zawodnik zaliczał co rusz "glebę", to mogę mu tylko poradzić, żeby pojechał do Donbasu do Putina i tam może jeździć na czołgu. Równie dobrze może jeździć też w tajdze między drzewami. Wtedy na pewno będzie miał równo - krytykował Skrzydlewski.

Co jeszcze mówił prezes Orła?