Zamiast Zawiszy, wolał warszawską Legię

Tomasz Prejs to nadzieja bydgoskiego futbolu. Młodzieżowy reprezentant Polski uczył się grać w Chemiku. Do Zawiszy nie chciał przejść. Wolał grać w warszawskiej Legii
To już kolejny utalentowany piłkarz, który opuścił nasze miasto. 17-letni Tomasz Prejs jest już niemal etatowym reprezentantem Polski w różnych kategoriach wiekowych. Gra w drugiej linii. Pomimo młodego wieku ma za sobą zagraniczne testy. Był we włoskim Empoli i szkockim Glasgow Rangers.

- Zainteresowanie było, ale we Włoszech nie podobał mi się bałagan organizacyjny. Chęć pozyskania mnie wyrażali działacze Rangersów, ale wtedy rozpoczęły się kłopoty finansowe klubu i na razie ten temat jest zawieszony - mówi piłkarz. Od kilku miesięcy interesować zaczął się nim również bydgoski Zawisza. Zimą przejście z ulicy Glinki na Gdańską było nawet bardzo realne, ale zawodnik, wspólnie z rodzicami, miał inne plany.

- Postanowiliśmy, że przejście do Legii będzie lepsze dla mojego piłkarskiego rozwoju - mówi Prejs, który na pół roku został wypożyczony do klubu ze stolicy. Trafił tam do słynnej już w naszym kraju Akademii Piłkarskiej Legii. Jej wychowankiem jest m.in. wschodząca gwiazda polskiego futbolu Rafał Wolski.

- Wszystko zorganizowane jest tutaj na najwyższym poziomie. Od 8 do 9.30 mamy treningi, a o 11 rozpoczynamy zajęcia w szkole - dodaje.

O tym, że wychowanek Chemika poradzi sobie w Legii, przekonany jest jego były trener klubowy Arkadiusz Prus. - Trafił do miejsca, do którego predestynują go jego umiejętności - mówi.

Młody bydgoszczanin to niestety kolejny przykład już piłkarza, który zdecydował się robić karierę poza naszym miastem. - My dzisiaj nie możemy konkurować z tym, co proponuje Legia - mówi Tomasz Gadziński, trener koordynator grup młodzieżowych Zawiszy.

Prejs podąża szlakiem, który 14 lat temu wyznaczył inny wychowanek Chemika Radosław Wróblewski. On też zamiast do Zawiszy trafił do Warszawy. W barwach Legii rozegrał ponad 100 spotkań w ekstraklasie. Zresztą lista graczy, którzy zamiast trafić na Gdańską wybrali grę w innych zespołach nie jest krótka. Jednym z ostatnich takich przypadków był Damian Rysiewski, który w 2010 roku nie ukrywał, że pomimo zainteresowania ze strony Zawiszy wolał przenieść się do Arki Gdynia. Już od sezonów oba deklarowały, że ta sytuacja się zmieni.

- Tym razem ta współpraca naprawdę jest już dobra - mówi Michał Sztybel, prezes sekcji piłki nożnej Chemika. Klub ze względów finansowych wycofał z rozgrywek III ligi zespół seniorów skupiając się na szkoleniu. - W piłce młodzieżowej prezentujemy podobny poziom do Zawiszy. Jesteśmy gotowi na porozumienie - dodaje.

Jak ono miałoby wyglądać? - Mogłoby być np. tak, że my do zespołu seniorów Zawiszy przekazywalibyśmy zdolnych piłkarzy. Później mielibyśmy udział w kolejnym transferze - kontynuuje Sztybel.

Pierwszy efekt współpracy być może poznamy już w kolejnym sezonie. Jest bowiem pomysł, że zespół złożony z najlepszych graczy Zawiszy i Chemika rywalizował w mistrzostwach Polski juniorów. - Nie będziemy się upierać, jeśli chodzi o nazwę tej drużyny - zapowiada Tomasz Gadziński. Nasi działacze i trenerzy muszą się spieszyć, bo chętnych na uzdolnioną młodzież nie brakuje. Zarówno do Zawiszy, jak i Chemika bez przerwy wpływają zapytania o piłkarzy. - Niektóre dotyczą chłopców, którzy nie skończyli jeszcze 14 lat. Nie zgadzamy się jednak na transfery tak młodych zawodników - kończy Sztybel.