Sport.pl

Trudne zadanie Zawiszy. Gra z rewelacją wiosny

Bez swojego najlepszego strzelca w składzie zespół Bogdanki był czołową ekipą rundy wiosennej. Nildo wrócił i jego drużyna przegrała. Dziś ekipa z Łęcznej gra z Zawiszą. Brazylijczyka znowu zabraknie na boisku
Jesteś kibicem i jesteś z Bydgoszczy? Musisz zostać fanem Facebooka Sport.pl Bydgoszcz »



Jesienią Nildo był postrachem obrońców i bramkarzy rywali. Z 11 golami na koncie plasował się w czołówce najskuteczniejszych strzelców I ligi. I pewnie błyszczałby też na wiosnę, gdyby nie zdarzenie z 12 listopada ubiegłego roku. Właśnie wtedy napastnik Bogdanki razem z kolegą drużyny Jonathanem wdał się w bójkę w jednym z lokali w Łęcznej. Klub obu ukarał finansowo. Nildo uznał to za jednak niesprawiedliwe i postanowił się odwołać do PZPN. To dla odmiany zdenerwowało działaczy, który zawiesili piłkarza. Wtedy ta decyzja wydawała się być szalona. Mający jeszcze teoretycznie szanse na awans do ekstraklasy klub przed rundą wiosenną odstawia od drużyny największą gwiazdę.

Szybko okazało się jednak, że bez Nildo w składzie Bogdanka radzi sobie jeszcze lepiej aniżeli wtedy, gdy Brazylijczyk był na boisku. Drużyna z Łęcznej nie tylko jest rewelacją wiosny, ale też jedną z najskuteczniejszych drużyn. W pięciu jesiennych meczach piłkarze z Łęcznej zdobyli aż 12 goli.

- Na inaugurację pokonaliśmy u siebie 5:1 Flotę Świnoujście. Tak efektowny początek dodaje wiary w siebie - tłumaczy trener Piotr Rzepka. W przeciwieństwie do opiekuna Zawiszy Janusza Kubota, ma on powody do zadowolenia.

Poziom satysfakcji szkoleniowców to niejedyna różnica pomiędzy oboma klubami. Ich lista jest długa, a na samym jej początku są zimowe przygotowania do rundy wiosennej. Gdy bydgoszczanie w lutym trenowali w słońcu na Cyprze, gracze Bogdanki w Łęcznej biegali w temperaturach sięgających nawet -20 stopni Celsjusza.

- Może to nas tak zahartowało - żartuje Piotr Rzepka. W miniony weekend jego zespół doznał pierwszej w tym roku porażki w Katowicach z GKS-em (0:1). Co ciekawe, w spotkaniu tym w barwach Bogdanki znowu zagrał Nildo, który przeprosił się z działaczami. W protokole meczowym Brazylijczyk zapisał się jednak tylko z powodu otrzymanej żółtej kartki. Z tego też powodu nie będzie mógł dziś zagrać przeciwko Zawiszy. Jeszcze kilka miesięcy temu byłoby to wielkie osłabienie zespołu. Teraz nikt już nie robi z tego tragedii.

- Mają tak wyrównaną i silną drużynę, że nawet bez niego są niezwykle silni - komplementuje rywali trener Janusz Kubot.

Dla niego pojedynek w Łęcznej będzie jednym z tych z gatunku "być, albo nie być". Wysoka porażka może sprawić, że jeszcze w tym tygodniu pożegna się z posadą.

- Wiem, że Zawisza chce się u nas przełamać. Ich celem jest awans. Ten klub ma piękny stadion, duże tradycje, ale postaramy się to ich przełamanie się przenieść w czasie. Może do soboty - dodaje szkoleniowiec Bogdanki.

Od niego na razie nikt nie wymaga awansu. - To słowo w ogóle nie pada, nawet szeptem. Nas interesuje tylko najbliższy mecz i nic więcej. Stawiamy małe kroki, a dokąd one nas zaprowadzą, okaże się w maju - kończy.

Początek dzisiejszego meczu w Łęcznej o godz. 17.

ZOBACZ. O CZYM JESZCZE PISZEMY NA BYDGOSZCZ.SPORT.PL

Więcej o: