Szarość widzę... Szarość - taka jest polska piłka ligowa

Na szczęście dla Zawiszy taka właśnie jest - pisze w felietonie Wojciech Borakiewicz
Jesteś kibicem i jesteś z Bydgoszczy? Musisz zostać fanem Facebooka Sport.pl Bydgoszcz »



Czym się najszczególniej wyróżnia polska piłka nożna ligowa - swoim przeciętniactwem. To cecha przypisana naszemu futbolowi na każdym poziomie, od ekstraklasy począwszy aż do boisk w Klewkach i okolicach skończywszy. Weźmy taką Legię Warszawa - murowany kandydat do mistrzostwa Polski - a nie można na nim polegać ni w ząb. raz zagra pięknie, innym razem marnie, że aż strach popatrzeć. A to raz wygra, potem dwa razy zremisuje i przegrać też jej się przydarzy.

Szara jest także I liga, z naszym Zawiszą. Nikt się nie pcha do przodu, nie błyszczy formą stałą i niezmienną, nie gromi przeciwników w sposób imponujący, sypiąc gradem goli bez względu czy rywalem jest ktoś z czuba tabeli, czy też człapie z mozołem w jej ogonie. W I lidze jest jak w ekstraklasie - raz się wygra, dwa razy zremisuje i raz przegra. I tak się drepcze do przodu - powolutku niestety i bez błysku.

Swój jesienny błysk stracił także Zawisza i popadł na wiosnę w ligową szarość. Chwała jednak przeciętności - żaden z rywali się w tym czasie nie wysforował do przodu tak mocno, żeby nie można go było jeszcze dogonić. To szansa dla bydgoskich piłkarzy. Mają od wczoraj nowego trenera. Janusz Kubot zrobił wcześniej dobrą robotę - za to go trzeba docenić. Beniaminek I ligi pod wodzą uśmiechniętego i sypiącego żartami Jurija Szatałowa jest w stanie wdrapać się do ekstraklasy. Ma piłkarzy zdolnych to uczynić - z błyskiem i futbolową barwą - bez nużącej szarości.



Żołnierz z kosmosu w żużlowej ekstralidze