Sport.pl

Rozmowy w sprawie Zawiszy. Konieczny kompromis

Pomysłów na to, jak ma wyglądać dalsza współpraca miasta z Zawiszą, jest już kilka. Każdy ma tyle samo wad, co zalet. Kompromis trzeba jednak znaleźć.
Prezydent Rafał Bruski będzie w piątek gratulował bydgoskim piłkarzom udanego sezonu w I lidze. Po oficjalnym spotkaniu odbędzie się kolejne. W zaciszu gabinetu władze miasta rozmawiać mają z właścicielem Zawiszy Radosławem Osuchem. Tematem będzie oczywiście przyszłość spółki sportowej. Na razie jedno jest pewne. Obu stronom zależy, by klub nadal się rozwijał i najlepiej już w przyszłym sezonie awansował do ekstraklasy. Problemem będzie jednak znalezienie odpowiedzi na najważniejsze pytanie: Jak ma wyglądać finansowanie spółki w kolejnych rozgrywkach? Tutaj zgody niestety nie ma. Radosław Osuch będzie bowiem starał się przekonać prezydentów do zwiększenia pomocy dla klubu. Ci temu są raczej niechętni i co ważne, mają w ręku mocny argument. To umowa, jaka podpisana została przed rokiem przy sprzedaży spółki. W tym sezonie miasto przekazało na Zawiszę 2,7 mln (w kolejnym 2,6 mln). Cały budżet klubu wyniósł 5,9 mln zł. Ten kolejny powinien być jeszcze wyższy i tu powstaje problem.

Radosław Osuch jako przykłady podawać będzie sytuację Piasta Gliwice i Pogoni Szczecin, a więc dwójki drużyn, które wyprzedziły bydgoszczan w wyścigu do ekstraklasy.

- Nasze miasto jest właścicielem spółki piłkarskiej. W tym sezonie przekazaliśmy na klub 5,5 mln zł - informuje Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy prezydenta Gliwic. To nie wszystko, bo pozostałe prawie 6 mln w większość pochodzi od spółek związanych z miastem. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Szczecinie. - Od momentu, gdy Pogoń stała się spółką, nie mamy w niej żadnych udziałów. Dlatego też środki możemy przekazywać jedynie w zakresie usług promocyjnych - informuje Piotr Landowski, kierownik referatu prasowego szczecińskiego ratusza. Na ten cel w 2011 roku wydano 2 mln, a 2012 2,3 mln zł. Ratusz ufundował też nagrody dla piłkarzy za awans w wysokości 300 tys. zł.

To tylko przykłady, bo sytuacje z wyżej wymienionych miast nie do końca pasują do tej bydgoskiej, gdzie klub jest mniejszościowym udziałowcem spółki. Być może dlatego też tak trudno będzie o kompromis. W ratuszu z jednej strony nie chcą wydawać dodatkowych pieniędzy na klub. Prezydent Bruski stoi na stanowisku przestrzegania podpisanych umów.

Z drugiej jednak strony miniony sezon był ciekawą lekcją dla władz miasta. Świetna gra naszych piłkarzy przełożyła się bowiem nie tylko na sukces sportowy, ale też i promocyjny. I może w tej materii powinno szukać się kompromisu? Jego brak może oznaczać kłopoty. W podpisanej przed rokiem umowie Osuch zdeklarował się wprowadzić Zawiszę do ekstraklasy w ciągu czterech lat. Jeśli tego nie zrobi, miasto za symboliczną złotówkę znowu stanie się właścicielem klubu. Tyle że wtedy będzie musiało wydać na jego utrzymanie kilka milionów więcej niż obecnie. Jeśli tego nie zrobi, bydgoska drużyna wróci na prowincję. A tam wypromować się jeszcze nikomu nie udało.

Więcej o: