Mniej szans na polskie medale w Londynie? - przez kontuzje

Olimpiada w Londynie zapowiadała się dla bydgoskich sportowców i ich kibiców jak wielka beczka miodu - z rekordową liczbą medali. Im bliżej igrzysk, tym więcej w niej łyżek dziegciu.
Ile medali zdobędziemy na olimpiadzie? Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Dziennikarze USA Today, którzy typują medalistów we wszystkich konkurencjach igrzysk w Londynie, przyznają Polsce trzynaście medali (2 złote, 5 srebrnych i 6 brązowych). Cztery z nich mają wywalczyć według specjalistów z amerykańskiego dziennika sportowcy z Bydgoszczy. Widzą na podium wioślarkę Lotto/Bydgostii Magdalenę Fularczyk, kajakarkę UKS Kopernik Beatę Mikołajczyk oraz dwóch sportowców Zawiszy: Piotra Siemionowskiego i Marcina Dołęgę (podnoszenie ciężarów).

Cztery bydgoskie medale to i tak wiele - w końcu to niemal jedna trzecia całej polskiej zdobyczy prognozowanej biało-czerwonym przez USA Today. Gdyby się te typy sprawdziły, olimpiada w Londynie byłaby dla Bydgoszczy rekordowa. Takie były nasze nadzieje, ale faworyci sportowej Bydgoszczy walczą niestety z kontuzjami lub ich skutkami. Wieść o urazie Pawła Wojciechowskiego zmroziła wielbicieli talentu tyczkarza Zawiszy, który sprawił największą sensację w ubiegłym roku. Naderwanie mięśnia dwugłowego uda, krwiak - i zamiast startów na skoczni - czeka mistrza świata z Daegu rehabilitacja kontuzjowanej nogi. Występy są niemożliwe, ale ambitny lekkoatleta i jego trener Włodzimierz Michalski nie przerywają zupełnie przygotowań. Wszystkie ćwiczenia, w których Wojciechowski obciąża nogę, odbywają się w basenie ośrodka w Spale. Skok o tyczce to najbardziej skomplikowana lekkoatletyczna konkurencja. Zgranie wszystkich elementów: rozbiegu, założenia tyczki, wybicia, a potem tzw. odwału i w końcu prześlizgnięcia się nad poprzeczką, wymaga czasu. Wojciechowski ma go na nieszczęście coraz mniej, nawet jeśli Polski Komitet Olimpijski zgodzi się na przedłużenie terminu uzyskiwania minimów aż do 28 lipca. To długa prolongata - bo dzień wcześniej odbędzie się ceremonia otwarcia igrzysk w Londynie. W skoku o tyczce mamy na szczęście drugą nadzieję. Łukasz Michalski już zdobył minimum. W Daegu na mistrzostwach świata był czwarty, a więc od podium dzieli go tylko włos.

Bydgoskich faworytów w kajakarstwie zastąpić się nie da. Piotr Siemionowski był jeszcze niedawno naszym największym pewniakiem do medalu. Przestał nim być z powodu niewinnie na pozór wyglądającego małego krwiaka między kciukiem a palcem wskazującym. Dla normalnego człowieka to zwyczajna uciążliwość. Dla kajakarza, który nie może z powodu tego krwiaka trzymać wiosła - wielki problem. Dla kandydata do złota na olimpiadzie - potencjalna przyczyna sportowego dramatu. Dopiero pod koniec maja Siemionowski sprawdził się po raz pierwszy w tym roku w Pucharze Świata. I tak jest w lepszej sytuacji niż Wojciechowski, bo może trenować i startować. To daje nadzieję, ale kajakowy sprint na 200 metrów to konkurencja dziejąca się w błyskawicznym tempie - rozstrzygają tysięczne części sekundy. Każda wcześniejsza przeszkoda i przerwa ma wpływ na wynik.

Pech dotknął także Beatę Mikołajczyk, Wicemistrzyni olimpijska z Pekinu sama jest zdrowa, ale chorowała jej partnerka z dwójki Aneta Konieczna. W Zagrzebiu na mistrzostwach Europy zawodniczka UKS Kopernik musi więc pływać z Karoliną Nają. Dwójka Mikołajczyk - Konieczna celowała w złoto w Londynie. Bez Koniecznej, jej doświadczenia i zgrania z bydgoszczanką, siła polskiej K-2 jest niższa, tak samo jak szanse na medal w Londynie.

Kto będzie polskim liderem w Londynie