Boniek przeciwko swemu rodzinnemu miastu - w sprawie meczu z RPA

Zbigniew Boniek ostro krytykuje PZPN za przyznanie Bydgoszczy organizacji towarzyskiego meczu z RPA. - Mamy stadiony zbudowane na Euro - mówi były reprezentant Polski
Kto ma rację? Boniek czy Bydgoszcz? Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Polemika ze Zbigniewem Bońkiem na tematy piłkarskie zakrawa na samobójczą misję. A już jeśli po przeciwnej stronie barykady ramię w ramię z Bońkiem staje premier Donald Tusk - człowiek wygląda jak japoński kamikaze.

W obronie słusznej, bydgoskiej sprawy wypada jednak stanąć. W dodatku ośmiela pewien fakt: Boniek przyznał się niedawno do tego, iż stały meldunek ma ciągle w Bydgoszczy. Polemizować z krajanem w ważnym dla lokalnej społeczności temacie zawsze przecież można.

Ad rem więc. Otóż Boniek jest przeciwko meczu polskiej reprezentacji z Republiką Południowej Afryki na Zawiszy. Argument ma jeden... a właściwie cztery: stadiony zbudowane w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu specjalnie na Euro. Kosztowały bardzo dużo, są najbardziej nowoczesne, typowo piłkarskie, trzeba je teraz wykorzystywać. Wszystkie te sprawy wyłuszczył już Boniek. Z grubej rury wypalił premier Donald Tusk, zdradzając przy okazji awantury o RPA w Bydgoszczy, że przez chwilę rząd nawet myślał, żeby przez Sejm przepchnąć ustawę nakazującą grać polskiej reprezentacji tylko na Stadionie Narodowym.

Polemika z premierem jest łatwiejsza, tym bardziej że owa myśl szefowi rządu przemknęła tylko przez głowę i błyskawicznie znikła. I bardzo dobrze, że tak się stało, bo Sejm nie jest w stanie skazać PZPN na Narodowego. Piłkarski związek sam decyduje, komu powierzyć biało-czerwonych - i dobrze. Powtarzany często argument, że Anglicy występują tylko na Wembley, jest bałamutny. To nie jest reguła w piłkarskim świecie, ale wyjątek charakterystyczny Brytyjczyków lubiących celebrować różnorakie tradycje. Mistrzowie świata i Europy Hiszpanie pokazali się np. między turniejami Euro w dwunastu różnych miastach. Polacy w tym samym czasie w jedenastu: od Lubina po Gdańsk i od Szczecina po Kraków.

Premier Tusk i jego idea z monopolem Narodowego szczęśliwie już przeminęła. Argumenty Bońka są jednak racjonalne. Stadiony, które powstały na Euro, powinny być wykorzystane jak najczęściej. Nasza reprezentacja gra tej jesieni dwa mecze eliminacyjne do mistrzostw świata z Mołdawią i Anglią. Obydwa ważne i prestiżowe pojedynki odbywają się we Wrocławiu i Warszawie. Boniek o nie przecież woła - i zgodnie z jego apelami PZPN tam zorganizuje oba spotkania.

Bydgoszcz dostała towarzyskie spotkanie z Republiką Południowej Afryki. Dlaczego nie zobaczą ich kibice w Gdańsku i Poznaniu - dowiedzieliśmy się poniekąd dzięki biadoleniu płynącemu z obu tych miast. W portalu Sport.pl żalił się Borys Hymczak, prezes Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego, operatora PGE Areny w Gdańsku - Nie mieliśmy żadnego zapytania w tej sprawie. W sumie to dowiaduję się o tym meczu w Bydgoszczy od pana... Gdybyśmy dostali zapytanie czy też ofertę do zorganizowania takiego spotkania, to odpowiedzielibyśmy, że oczywiście, jesteśmy przygotowani na taki mecz na PGE Arenie. I czekalibyśmy na decyzję. Ale nikt nas o to nie spytał. W podobnym tonie mówi Joanna Dzios, rzeczniczka konsorcjum Lech Poznań i Marceli Management, które jest operatorem stadionu w Poznaniu: - Nikt się z nami nie kontaktował w sprawie organizacji meczu z RPA.

Jeśli obaj operatorzy tak samo "operatywnie" będą działać w przyszłości, źle wróżę właścicielom tych stadionów. Biedni są, bo nikt nie zapytał, czy raczyliby zorganizować towarzyski mecz u siebie. Warto może znać kalendarz sportowych wydarzeń, aby wiedzieć, co się będzie działo. I wtedy samemu zapytać.

Wielu internautów sądzi podobnie: "jeśli Wrocław, Warszawa, Poznań czy Gdańsk nie są w stanie zagospodarować swoich stadionów, to należy zaprzestać organizacji jakichkolwiek rozgrywek? To powinna być nauczka dla "gospodarzy 2012" że nic nie spada z nieba i teraz trzeba wziąć się do zarządzania swoim dobytkiem. Brawo Bydgoszcz" - pisze irish11.

Na koniec przypomnienie dla kpiarzy, którzy dostają mdłości na widok tartanowej bieżni. W niedzielę wieczorem można było obejrzeć pewne piłkarskie widowisko. Rzecz działa się w Kijowie. Grali Hiszpanie z Włochami, dali fascynujący pokaz... na stadionie lekkoatletycznym To zresztą nawet już tradycja na mistrzostwach Europy, bo inauguracja Euro 2008 też odbyła się na obiekcie z tą przebrzydłą bieżnią, która tak podobni przeszkadza w prawdziwym przeżywaniu piłki. Tyle że w niedzielę chyba nie stała na przeszkodzie Hiszpanom, żeby uraczyć nas futbolową ucztą. A jak 12 października na Zawiszy biało-czerwoni zamiast smakowitej potrawy dadzą nam ciasto z zakalcem, to też nie dlatego, że od kibiców będzie ich oddzielać kawałek niebieskiego tartanu.

ENGEL, JANAS, BEENHAKKER, SMUDA - ONI WSZYSCY GRALI W BYDGOSZCZY