Sport.pl

Zawisza prawie kompletny. Jest skład na awans

Dzisiaj poznamy ostateczną diagnozę kontuzjowanego kolana Jacka Popka. Wszystko wskazuje na to, że piłkarz i klub odetchną z ulgą, bo uraz okazał się łagodniejszy, niż zakładano. Jeśli obrońca wróci do składu, to do jego zamknięcia Zawisza potrzebuje już tylko napastnika
Jesteś kibicem i jesteś z Bydgoszczy? Musisz zostać fanem Facebooka Sport.pl Bydgoszcz »

Na niespełna miesiąc do rozpoczęcia rozgrywek I ligi bydgoski zespół jest już niemal kompletny. Chociaż od minionej środy koncepcji budowanej przez właściciela klubu Radosława Osucha i trenera Jurija Szatałowa mógł nastąpić wyłom. Wszystko za sprawą kontuzji podstawowego lewego obrońcy Jacka Popka.

Ściągnięty latem z Bełchatowa piłkarz w sparingu z Zagłębiem Lubin doznał urazu kolana. Pierwsze diagnozy były niepomyślne. Mówiło się nawet, że piłkarz pauzować może cały sezon. W piątek Popek przeszedł badania, których oficjalnie wyniki poznamy dzisiaj. - Po tych wstępnych jestem dobrej myśli - mówił zawodnik. Bardzo możliwe zatem, że jego absencja będzie znacznie krótsza, aniżeli pierwotnie zakładano.

Na razie piłkarza zabrakło w sobotnim sparingu z Lechem Rypin. Choć bydgoszczanie ograli 3:0 beniaminka II ligi, to trener Szatałow miał sporo pretensji do swoich podopiecznych.

- W pierwszej połowie momentami graliśmy dobrze, ale fragmenty szybko się kończyły. Potem górę chyba wzięła mentalność, że jak się prowadzi, to można trochę odpuścić. A tak nie możemy robić. Z naszej gry po zmianie stron nie jestem zadowolony - mówił szkoleniowiec.

Pojedynek z Lechem miał jednak i pozytyw. Z trójki testowanych piłkarzy jeden pokazał się na tyle dobrze, że dostanie kolejną szansę. To pomocnik Floty Świnoujście Tomasz Ostalczyk. W poprzednim sezonie w 34 I ligi zdobył 7 goli. W sobotę również pokonał bramkarza Lecha.

- W dodatku to był jeden z najlepszych asystentów ligi - mówi Radosław Osuch, właściciel Zawiszy.

Ostalczyk dołączy do licznego grona pomocników Zawiszy. Trenerzy w tej formacji mają już obecnie spory wybór, a ciągle możliwy jest też powrót nad Brdę Adriana Błąda. Latem sprowadzono Hermesa, Kamila Drygasa i Christiana Kouame. Piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej w sobotę niczym specjalnym się co prawda nie wyróżnił, ale już wcześniej zdołał do siebie przekonać szkoleniowców. Nie udało się to byłemu piłkarzowi m.in. gdyńskiej Arki Wojciechowi Wilczyńskiemu, który po meczu z Lechem dowiedział się, że nie zagra w Zawiszy.

To samo czeka testowanego od kilku dni Sebastiana Górskiego. Z Lechem na boku obrony zagrał wychowanek bydgoskiego klubu 16-letni Damian Ciechanowski. I jego występ należy ocenić pozytywnie.

- Będzie z nami pracował. Nie chcę teraz mówić, że wielka przyszłość przed nim, bo widziałem bardzo utalentowanych piłkarzy w tym wieku, którzy trzy lata później kończyli swoją przygodę z futbolem - dodaje Jurij Szatałow.

Zdecydowanie najpilniejszą sprawą jest w tej chwili pozyskanie kolejnego napastnika. Na razie na tej pozycji mamy trzech graczy - Rafała Leśniewskiego, Tomasza Chałasa i Daniela Mąkę, który częściej ustawiany będzie też w pomocy. - Potrzeba jeszcze jednego piłkarza. Czasem będziemy przechodzić na ustawienie 4-4-2 i wtedy chciałbym mieć wybór. Oczywiście wiem, że znalezienie dobrego zawodnika na tę pozycję jest trudne, ale szukamy w różnych kierunkach - kontynuuje trener.

Możliwe, że wkrótce w Bydgoszczy pojawi się też kolejny młodzieżowiec. Miałby być on zmiennikiem Jacka Popka na lewej stronie defensywy.

Kolejny sparing Zawisza rozegra w środę w Jarocinie z Koroną Kielce.



Zawisza - Lech 3:0 (2:0)

Bramki : 1:0 Ostalczyk (6), 2:0 Chałas (25), 3:0 Leśniewski (78)

Zawisza: Witan (75. Skowroński) - Górski (65. Czajkowski), Jankowski (46. Skrzyński), Hrymowicz (65. Kopacz), Wilczyński (65. Ciechanowski) - Ostalczyk (75. M. Mąka), Drygas (46. Hermes), Kouame (65. Stefańczyk), D. Mąka (65. Zawistowski), Geworgian (65. Wójcicki) - Chałas (46. Leśniewski).

Więcej o: